Warta rzuca kotwicę

Ubezpieczyciel tnie portfel polis morskich — ograniczy się do ubezpieczenia rodzimych armatorów.

Warta wycofuje się z matecznika — takie hasło od kilku dni krąży po rynku. Chodzi o rynek ubezpieczeń morskich. Warta działa na nim od ponad 60 lat. W PRL był to główny obszar jej działalności i nadal ma w nim silną pozycję — kontroluje ponad 80 proc. polskiego rynku ubezpieczeń morskich.

— Warta rozesłała do klientów list, w którym poinformowała, że nie będzie ich dalej ubezpieczać, bo wycofuje się z tego segmentu rynku — mówi broker ubezpieczeniowy, który chce zachować anonimowość. Powodem tej decyzji, jego zdaniem, jest chęć podzielenia się rynkiem z Talanksem — właścicielemWarty. Niemiecka firma jest ważnym graczem na globalnym rynku ubezpieczeń morskich. Piotr Podleśny, dyrektor zarządzający departamentem klientów strategicznych i reasekuracji w Warcie, potwierdza ograniczenie ekspozycji na rynek ubezpieczeń morskich.

— Skoncentrujemy się na tym, co jest nam bliższe i co dobrze znamy, czyli na rynku lokalnym. W Polsce jesteśmy liderem w większości segmentów i tę pozycję chcemy utrzymać — mówi Piotr Podleśny. Obsługa zagranicznych ubezpieczeń morskich ma być domeną Talanksa.

— Rzeczywiście Warta wycofała się z rynku ubezpieczeń morskich, ale dotyczy to tylko statków obcych armatorów. Nasze statki są nadal przez nią ubezpieczane — mówi Krzysztof Gogol, doradca dyrektora Polskiej Żeglugi Morskiej, największego polskiego armatora.

Według naszych rozmówców z rynku, ta decyzja oznacza znaczący spadek przypisu składki z segmentu morskiego. Pośrednicy szacują, że Warta może z ich sprzedaży zbierać nawet 100 mln zł rocznie, z czego 30-40 mln zł bierze na własne ryzyko, reszta to koasekuracja i reasekuracja. Wiele wskazuje na to, że ubezpieczyciel wycofa się z drugiego segmentu.

— Klienci nie dostali żadnej propozycji przejścia do Talanksa. Skończy się to tym, że przeniosą polisy na rynek londyński — mówi broker.

Jego zdaniem, decyzja o pozbyciu się z portfela części armatorów zakończy się także spadkiem sprzedaży ubezpieczeń transportowych. Armator z reguły kupuje polisę transportową w tej samej firmie, która ubezpiecza jego flotę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu