Warto było postawić na greckiego bankruta

  • Jagoda Fryc
20-08-2013, 07:58

Nawet 90 proc. zarobiły w rok fundusze inwestujące na ateńskim parkiecie.

Jeśli akceptuje się pewną dawkę ryzyka, to kupno greckich akcji jest najlepszym sposobem, by postawić na poprawę sytuacji w krajach peryferyjnych strefy euro. Wyceny są bardzo zachęcające — mówił w 2011 r. Luca Paolini, strateg światowych rynków akcji w Credit Suisse. Okazuje się, że miał rację. Przez ostatni rok indeks Athex Composite zyskał ponad 48 proc., a dostępne na polskim rynku fundusze akcji greckich — Polbank Zagraniczny Śródziemnomorski i Eurobank Equity-Institutional Portfolio, zarobiły odpowiednio 82 i 91 proc.

— Od dawna rekomendowałem zakup akcji greckich. Sam kupiłem je w lecie 2011 r., co może było trochę przedwczesne, ale cały czas uważam, że to jeden z bardziej obiecujących rynków. Jest potencjał do odrabiania strat po 80- -90-procentowej przecenie, którą przyniósł kryzys. Pod względem wskaźnika cena do zysku jest to ciągle najtańszy rynek świata — uważa Maciej Bitner, główny ekonomista Wealth Solutions.

Jego zdaniem, historyczne poziomy zysków nie wrócą prędko, jednak gdy recesja w Grecji wreszcie się zakończy, te spółki, które ją przetrwały, będą szybko poprawiać zyski.

— Bardzo atrakcyjna jest też stopa dywidendy, którą wypłacają greckie spółki. Dla indeksu Lyxor Greece jest to ponad 6 proc., czyli 2-3 razy więcej niż norma dla rynków rozwiniętych — dodaje Maciej Bitner.

Paradoksalnie również „degradacja” Grecji z rynku rozwiniętego do wschodzącego może — zdaniem specjalistów— pozytywnie wpłynąć na tamtejszą giełdę, ponieważ zmusi fundusze naśladujące benchmarkdo zwiększania pozycji w greckich akcjach.

— W globalnych lub europejskich indeksach udział Grecji był śladowy, przez co większość inwestorów mogła zignorować tamtejsze spółki. W indeksie rynków wschodzących Grecja ma szansę na większy udział, przez co zagraniczne fundusze będą musiały zwrócić uwagę na tamtejsze spółki.

W szczególności te, które muszą replikować indeksy, czyli ETF — uważa Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji w Investors TFI, który zwraca jednak uwagę, że inwestycja w Grecji jest propozycją dla inwestorówo bardzo mocnych nerwach. Po silnym wzroście cen akcji skończył się okres zwyżek opartych jedynie na niskiej wycenie i niedoszacowaniu wartości spółek.

— W połowie ubiegłego roku cena, za jaką można było kupić greckie spółki, stanowiła połowę ich wartości księgowej. Teraz ten wskaźnik zbliżył się do jedności. Żeby opłacało się kupować spółki za cenę przekraczającą ich wartość księgową, powinny one generować zwrot na kapitale. W ostatnich latach greckie spółki ponosiły straty i w najbliższym czasie to się nie zmieni, chociaż wielkość tych strat jest już mniejszaniż wcześniej — dodaje Jarosław Niedzielewski.

Marek Buczak, dyrektor ds. rynków zagranicznych w Quercus TFI, podkreśla, że sytuacja, w jakiej znajduje się gospodarka grecka, jest w dalszym ciągu bardzo poważna.

— Główne rodzaje ryzyka to konieczność dalszej restrukturyzacji zadłużenia, wstrzymanie wypłaty pieniędzy pomocowych przez trójkę, ryzyko rozpadu rządu i niepokoje społeczne. Obecnie negatywne czynniki przeważają nad pozytywnymi, co może oznaczać, że na giełdzie utrzyma się nerwowa atmosfera — dodaje Marek Buczak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fundusze / Warto było postawić na greckiego bankruta