Warto obserwować kurs Pekao SA, TP SA i PKN

Jarosław Pietraszko
opublikowano: 2002-06-24 00:00

W czerwcu nastroje na warszawskim parkiecie uległy wyraźnemu pogorszeniu. To efekt braku popytu na kilku ostatnich sesjach. Co ciekawe, istotne zniżki wystąpiły tylko 7, 14 i 19 czerwca. Notowania w kolejnych dniach charakteryzowały się raczej równowagą strony kupującej i sprzedającej.

Nadwyżka podaży na kilku czerwcowych sesjach mogła stanowić dobrą okazję dla graczy, którzy chcieli uzupełnić swoje portfele o przecenione walory. Szarpane sesje, w trakcie których dochodziło do przecen, szybko mogą się jednak przekształcić we wzrosty.

— Uważam, że na kilku najbliższych sesjach na GPW może dojść do istotnych zwyżek. Wystarczy większa aktywność dużego inwestora na jednym z trzech najbardziej płynnych papierów, czyli Pekao SA, PKN Orlen lub TP SA — uważa Jarosław Pietraszko, makler DM Polonia Net.

Według maklera DM Polonia Net, największe szanse na duży wzrost i pociągnięcie indeksów do góry ma PKN Orlen. Do wygenerowania popytu powinno przyczynić się zwłaszcza zbliżające się walne zgromadzenie akcjonariuszy. Pozytywnie należy również ocenić próby wyjścia koncernu na rynki zewnętrzne. Ewentualne przejęcie chorwackiego przedsiębiorstwa z branży petrochemicznej może przynieść wiele korzyści pod warunkiem, że nie zostanie zachwiana płynność finansowa płockiego przedsiębiorstwa.

Ze względu na ostatnie przeceny, na wartości powinno zyskiwać Pekao SA. Bank ten jest zdecydowanie najlepiej postrzegany w branży, a jego nawet niewielki wzrost może spowodować poprawę nastrojów na całym rynku. Z kolei TP SA ma już spadki za sobą. Dodatkowo jest najbardziej płynnym walorem, co oznacza że ewentualny napływ kapitału na GPW nie powinien ominąć akcji narodowego operatora.

— Wśród giełdowych gigantów największe zwyżki powinny odnotować te papiery, których ceny ulegają dużym wahaniom. Ożywienie na GPW może spowodować, że lepiej niż główne indeksy będą zachowywać się zwłaszcza akcje Elektrimu, Comarchu i Softbanku — prognozuje Jarosław Pietraszko.

Na krajowy rynek akcji większego wpływu nie będzie miała raczej oferta ITI. Wysokie widełki cenowe, wiele niejasności związanych z działalnością holdingu oraz niepewność dotycząca ostatecznej ceny akcji powodują, że zainteresowanie ofertą jest mniejsze niż można było przypuszczać. Potwierdzają to także działania inwestorów aktywnie grających na rynku wtórnym.

— Generalnie nie zamierzają oni zamykać swoich pozycji na GPW po to, aby zainwestować w akcje ITI. Z tych samych przyczyn nie należy również oczekiwać, że uaktywnią się inwestorzy, którzy w poprzednich latach nastawiali się na kupno akcji na rynku pierwotnym — uważa makler DM Polonia Net.

Warunkiem koniecznym do wzrostów w Warszawie jest jednak poprawa nastrojów na rynkach zachodnioeuropejskich i amerykańskich. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych ceny wielu akcji spadły do poziomu notowanego ostatnio podczas wrześniowych zamachów terrorystycznych na Nowy Jork i Waszyngton. Szczególnie zła sytuacja panuje na Nasdaq. Indeksy tego rynku od początku roku systematycznie zniżkują z powodu obaw o kondycję amerykańskiej gospodarki. Niewiele lepiej jest na New York Stock Exchange.

Powodów do zadowolenia nie mogą mieć również inwestorzy działający na trzech największych giełdach europejskich. Gwałtowne spadki w Londynie, Paryżu i Frankfurcie widoczne były przede wszystkim w ostatnich dwóch miesiącach.

— Nadpodaż, jaka wystąpiła na największych giełdach światowych, niebawem powinna zostać wyhamowana. Notowane tam papiery są tak przecenione, że popyt na nie powinni zgłaszać chociażby ci inwestorzy, którzy jeszcze kilka tygodni temu zamykali swoje pozycje na rynku akcji — twierdzi Jarosław Pietraszko.