Agnieszka Czarnomska: Warto przełamywać szkodliwe stereotypy
Z określeniami „biznesmen”, „przedsiębiorca” powszechnie kojarzone są pojęcia „cwaniak”, „nieuczciwy”. Z takim stereotypowym myśleniem warto walczyć, promując etykę biznesu i przypominając, iż najważniejsze w prowadzeniu działalności gospodarczej są rzetelność, wiarygodność i dbałość o dobre imię firmy. Bez tego nawet największy kapitał nie jest wiele wart.
Bywa i tak, że właśnie dobre imię stanowi największy, a czasem jedyny kapitał firmy. Dotyczy to zwłaszcza najmniejszych przedsiębiorstw — małych firm rodzinnych, często z wieloletnimi tradycjami, działających na lokalnych rynkach, w zamkniętych społecznościach miasteczek, gmin czy osiedli. Taki kapitał środowiskowego zaufania ma bardzo dużą wartość rynkową. Istnieje instytucja, od sześciu już lat udostępniająca właścicielom mikroprzedsiębiorstw środki finansowe na rozwój, która przyjmuje właśnie ten kapitał dobrego imienia jako zabezpieczenie udzielanych pożyczek.
Relacja pomiędzy pożyczkodawcą a jego klientami — najmniejszymi przedsiębiorcami — oparta jest na zasadzie wzajemnego szacunku, zaufania i przestrzegania zawartych umów. Pozwala to ograniczyć do minimum uciążliwe, czasochłonne i kosztowne formalności, towarzyszące zwykle wszelkim formom współpracy finansowej. Zdarzają się sytuacje, w których wystarczy słowo honoru dane przez poręczyciela — ma ono taką samą wartość jak podpis na wekslu. Nabiera to znaczenia szczególnie wtedy, kiedy relacja pomiędzy instytucją kredytującą a przedsiębiorcą — stałym klientem — bardziej przypomina już relację pomiędzy wspólnikami w biznesie niż między wierzycielem a dłużnikiem. Nawiązanie takiej relacji nie jest możliwe w przypadku braku zaufania i braku przekonania o rzetelności partnera. Na swój wizerunek firma pracuje czasami całe lata, ale trzeba mieć przekonanie, iż to się po prostu opłaca. Kiedy już uzyskuje się wizerunek wiarygodnego partnera w biznesie — to tak, jakby miało się dodatkowy kapitał.
Innym stereotypem, z którym warto walczyć, jest schemat myślowy „po co się wysilać, i tak się nie uda”. W pojęcie przedsiębiorczości z definicji wpisana jest aktywność. Trzeba bezustannie próbować, szukać nowych możliwości i rozwiązań, realizować nowe pomysły. Nie ma oczywiście gwarancji, że każde działanie gospodarcze uwieńczy sukces. Biznes to ryzyko. Ale nie można w nieskończoność liczyć na możliwość funkcjonowania w sztucznej rzeczywistości ekonomicznej — z dotacjami, preferencyjnymi kredytami i subsydiowanymi pożyczkami — uzależniając od dostępu do nich powodzenie własnej działalności. Z polskiego słownika gospodarczego powinien zniknąć termin „wspieranie”. Małe firmy potrzebują nie tyle deklaracji wsparcia, ile dobrych, długoterminowych i konkretnych ofert, dających im nowe możliwości rozwoju.
Pora zmienić też sposób myślenia, usprawiedliwiający zaniechanie szukania szans i nowych możliwości rozwoju: „w Polsce kredyty są tak drogie, że najmniejsze firmy w ogóle nie mają możliwości kredytowania swojego rozwoju”. Stąd pomysł akcji „Szansa dla mikroprzedsiębiorców”, której celem jest stworzenie najmniejszym firmom możliwości praktycznego sprawdzenia skuteczności pożyczki jako sposobu finansowania rozwoju — przy jak najmniejszych kosztach takiej próby — oraz otworzenie dostępu do długoterminowego finansowania na dogodnych warunkach. Dlatego pożyczki udzielane w ramach tej akcji nazwane zostały „pożyczkami na dobry początek”. Ich oprocentowanie jest równe oprocentowaniu lokat bankowych, a jako zabezpieczenie wystarczy przedstawić poręczenie dwóch osób.
No, ale z takiej szansy trzeba przede wszystkim chcieć skorzystać, czyli — być przedsiębiorczym.
Agnieszka Czarnomska jest dyrektorem ds. marketingu Funduszu Mikro