Na razie nie ma mowy o chłodzeniu gospodarki. Ale zbyt kurczowe trzymanie się przez RPP celu inflacyjnego mogłoby jednak do tego doprowadzić.
,,Puls Biznesu”: Nikt nie ma wątpliwości, że RPP będzie podnosić stopy procentowe, obawiając się wysokiej inflacji. Mirosław Gronicki, minister finansów, zapowiada zacieśnienie polityki fiskalnej. Czy mamy do czynienia ze schładzaniem gospodarki?
Witold Orłowski: Na pewno nie należy tego nazywać polityką chłodzenia gospodarki. Nikt przecież nie mówi, że rośnie ona zbyt szybko. Minister finansów odziedziczył po prostu zbyt wysoki deficyt i musi go ograniczać. RPP reaguje zaś na zagrożenia inflacyjne, nie jest przekonana o zbyt szybkim tempie rozwoju.
Czy istnieje jednak niebezpieczeństwo, że w rezultacie dojdzie do ograniczenia tempa wzrostu PKB?
Faktem jest, że restrykcyjna polityka monetarna i zacieśnienie fiskalne mogą w którymś momencie zacząć schładzać wzrost gospodarczy.
Czy spodziewa się Pan znacznego spadku tempa wzrostu PKB w stosunku do obecnych 6 proc.?
Gospodarka się rozpędza i nawet jeżeli rada podniesie stopy, to tempo wzrostu się utrzyma. Polityka pieniężna nie jest w stanie tego powstrzymać. Czy pozwoli ona jednak na utrzymanie 5-6-proc. wzrostu w okresie 2-3 lat, czego wszyscy byśmy chcieli? To się dopiero okaże.
Jak ocenia Pan politykę RPP?
To, że inflacja się podniosła, jest bezsporne. Na dłuższą metę polityka pieniężna może jednak wymagać zastanowienia. Jeżeli okaże się, że nie ma możliwości dojścia w dłuższym okresie do poziomu obecnego celu inflacyjnego, który wynosi 2,5 proc., bez rzeczywiście wysokich podwyżek stóp i wówczas już mocnego chłodzenia gospodarki, to należy rozważyć zasadność utrzymywania takiego celu inflacyjnego. Taka dyskusja powinna być przez RPP przeprowadzona.
Witold Orłowski szef doradców ekonomicznych prezydenta