WARTO UJEDNOLICIĆ OFERTY DLA OSÓB CZĘSTO LATAJĄCYCH

Małgorzata Birnbaum
08-06-1999, 00:00

WARTO UJEDNOLICIĆ OFERTY DLA OSÓB CZĘSTO LATAJĄCYCH

Linie lotnicze prześcigają się w pomysłach na nagrody dla pasażerów, którzy dużo podróżują. Dotychczas robią to niezależnie od siebie.

Programy dla często latających, w których pasażerowie sumują mile lub punkty, by potem wymienić je na darmowe bilety oraz uzyskać specjalne przywileje, to jedna z najważniejszych strategii marketingowych linii lotniczych. Programów jest tyle, ilu przewoźników. Różnice w obliczaniu liczby mil podróży z daną linią i realizacji nagród są czasem bardzo duże.

Gromadzone na koncie mile służą zdobywaniu kolejnych stopni uczestnictwa w programie frequent flyer (są trzy poziomy) oraz przyznawaniu przez linie prezentów w formie bezpłatnych przelotów, biletów do teatru, podwyższenia klasy w samolocie (opłata za ekonomiczną, dopłata w milach do biznesowej), darmowego noclegu w hotelu itp.

Jak zbierać

U większości przewoźników mile pierwszego rodzaju — tzw. statutowe — można zdobyć latając samolotami przewoźnika, w którego programie się uczestniczy, lub jeśli linia ta należy do aliansu — także korzystając z usług członków grupy. Zebrane w ciągu 12 miesięcy punkty pozwalają zakwalifikować pasażera do jednego z trzech stopni programu. Jak łatwo się domyślić, posiadacze kart z najwyższego poziomu otrzymują najwięcej przywilejów. System, który jest ukłonem w stronę klienta, stosuje się w Air France.

— Aby zdobyć kartę drugiego stopnia — niebieską — pasażer zarejestrowany w Polsce musi przelecieć 30 tys. mil lub odbyć 15 przelotów. Na przykład trasa Warszawa-Paryż daje 1000 standardowych mil, więc pasażer, który często podróżuje po Europie, szybciej stanie się posiadaczem niebieskiej karty licząc przeloty, a nie mile — tłumaczy Joanna Rusiecka z działu handlowego Air France.

Z kolei mile na nagrody można zbierać na więcej sposobów niż w przypadku mil statutowych. Oprócz latania wybranymi liniami pasażer gromadzi punkty wynajmując pokój w danej sieci hotelowej (500 mil za pobyt), wypożyczając samochód wybranych firm (500 mil za wynajem), a niekiedy — płacąc kartą kredytową.

Łatwo zacząć

Linie lotnicze proponują bardzo prosty sposób przystąpienia do programów frequent flyer. Pasażer powinien wyrwać tekturową kartę członkowską z formularza zgłoszeniowego, który przekazuje pracownikowi linii (na przykład na lotnisku) lub wysyła pocztą. Jest to tak proste, że niekiedy uczestnikami programów stają się osoby, które wcale często nie latają. Część osób, które osiągnęły najniższy poziom uczestnictwa w programach linii lotniczych to jednorazowi klienci, którzy daną linią lecieli tylko na wakacje. Na przykład program LOT Voyager gromadzi 55 tysięcy osób, ale tylko kilka tysięcy ma kartę srebrną, a kilkaset — złotą. Natomiast spośród 4182 polskich uczestników programu Eurobonus w SAS, 338 osób ma kartę srebrną, a 98 złotą. Posiadacze kart złotych (lub ich odpowiedników) to prawdziwa elita wśród pasażerów — osoby, które podróżują bardzo dużo i wyłącznie w klasie biznes (liczbę mil mnoży się przez 2) lub w klasie pierwszej (liczba mil razy 3).

Ile mil i na co

Liczba mil potrzebnych do przejścia uczestnikom programów dla często latających na wyższe poziomy jest uzależniona od programu. Może się również zmieniać w zależności od kraju. Na przykład Lufthansa wprowadziła w Polsce progi 35 tysięcy mil w przypadku karty srebrnej i 100 tysięcy mil dla karty Senator Gold. Tymczasem w Niemczech jest to odpowiednio 50 i 150 tysięcy mil. Natomiast w programie LOT-u osoba zapisująca się otrzymuje tzw. first flight bonus — 2500 mil w prezencie.

— To sporo, bo do uzyskania 5000 mil na niebieską kartę wystarczają już tylko dwa loty tam i z powrotem w klasie ekonomicznej na trasie Warszawa-Londyn i Warszawa-Poznań — tłumaczy Hanna Romaniuk.

Kolejną ciekawostką jest to, że w niektórych programach pierwszy stopień uczestnictwa nie gwarantuje żadnych przywilejów, a do jego osiągnięcia niepotrzebna jest określona liczba zgromadzonych mil. Dopiero po osiągnięciu wyznaczonego progu mil tekturowa karta wymieniana jest na plastikową i zaczyna się przyznawanie przywilejów.

Korzyści ze zbierania

— Klienci cenią sobie najbardziej możliwość zabrania dodatkowego bagażu bez opłat. Na trasach europejskich jest to 10 lub 20 kg w zależności od posiadanej karty — opowiada Maja Koroś z SAS.

— Uczestnicy programu dla często latających mają pierwszeństwo w rezerwacji miejsc na najbardziej popularne loty — dodaje Katarzyna Miler-Matuszewska, rzecznik prasowy British Airways.

Do znaczących przywilejów zaliczyć należy też możliwość korzystania z poczekalni dla pasażerów klasy biznes, nawet z biletem w klasie ekonomicznej.

— Na lotniskach w Paryżu i w ponad dwudziestu portach na świecie, w których Air France ma prywatne poczekalnie, posiadacze niebieskiej karty mają wstęp do Executive Lounge oraz prawo zaproszenia jednej osoby bez względu na klasę, w której lecą. W Warszawie jest to możliwe tylko w przypadku posiadaczy kart czerwonych oraz honorowych kart Club 2000, gdyż poczekalnia Executive Lounge jest wspólna dla wszystkich linii lotniczych i na przykład w piątki na trasie Warszawa-Paryż jest ich tak wielu, że w Executive Lounge na Okęciu jest ciasno — ostrzega Joanna Rusiecka.

Loty za mile

Bezpłatny bilet to rzeczywiście gratka. Jednak często należy go rezerwować z dużym wyprzedzeniem. W samolocie wyznaczona jest stała liczba miejsc „promocyjnych” i może ich po prostu zabraknąć. Poza tym, w okresach wzmożonego ruchu linie lotnicze po prostu nie oferują w ogóle biletów za mile.

— Embargo na bilety promocyjne obejmuje wyloty do USA i Kanady w terminach 14-23 grudnia, 2-6 stycznia, 17-26 kwietnia i 15 sierpnia-7 września. Na trasach europejskich nie sprzedajemy biletów dla uczestników programu frequent flyer od 14 do 23 grudnia, podobnie jak na trasach do Bangkoku, z tym, że tu dochodzi jeszcze termin 2-16 stycznia — mówi Hanna Romaniuk.

Bilety „kupowane” za mile, podobnie jak zwykłe, mogą się dzielić na kilka taryf. Na przykład w Air France pasażer ma do wyboru „tańszy” bilet, w którym daty wylotu i przylotu są określone, a ich zmiana kosztuje 250 franków. Istnieje też możliwość „zakupu” biletu, za który trzeba „zapłacić” większą liczbą mil, ale za to jest on ważny przez cały rok. Jednak nie wszystkie linie traktują pasażerów z biletami promocyjnymi w tak restreykcyjny sposób.

— Chociaż teoretycznie w przypadku biletów wymienianych za punkty nie można zmienić rezerwacji, nie widzimy powodu, by robić pasażerowi trudności, zwłaszcza jeśli rezygnując z lotu, ustępuje miejsce komuś z listy oczekujących. Jesteśmy pod tym względem liberalni — twierdzi Maja Koroś.

Nie całkiem za darmo

Większość linii lotniczych w bilety promocyjne nie wlicza wszelkiego rodzaju opłat lotniskowych. Dlatego pasażer powinien liczyć się z tym, że do darmowego biletu będzie musiał dopłacić: 10 USD za wylot z Okęcia, równowartość 120 zł we Francji (opłata „security”), a na przykład w USA, gdzie jest kilka taks, dopłata może wynieść 50 USD.

— Dawniej nasza linia uiszczała opłaty lotniskowe, od roku pasażer sam pokrywa te koszty — przyznaje Joanna Rusiecka.

Właściciel promocyjnego biletu nie musi natomiast się o nic martwić, gdy leci LOT-em.

— Płacimy taksy i nie zmieni się to na pewno do końca 1999 roku — zapewnia Hanna Romaniuk.

Każdy sobie

Jak widać, nie ma dwóch identycznych programów dla często latających. Różne są nazwy, stopnie kart i wymagane liczby mil potrzebne do uzyskania tych samych przywilejów. Linie, które współpracują ze sobą, pozwalają pasażerom gromadzić punkty także podczas korzystania z usług swoich partnerów. Każda linia określa liczbę mil uzyskiwanych za przeloty na poszczególnych trasach. Ponadto, w różnych liniach zbiera się mile statutowe (określają poziom karty) lub promocyjne (na bezpłatne bilety). Na szczęście, członkowie aliansów lotniczych dążą do ujednolicenia programów.

— Star Alliance, w którym uczestniczymy, gwarantuje pasażerom możliwość zbierania mil na całym świecie. Jednak programy bratnich linii różnią się, dlatego dążymy do ich unifikacji — zapewnia Joanna Smolarska.

KONTAKT OSOBISTY: Program frequent flyer pozwala linii lotniczej nawiązać bardziej indywidualny kontakt z pasażerem. Uczestnikom programu przesyłamy rozliczenia mil oraz informacje o promocjach. Staramy się też jak najbardziej uatrakcyjnić nagrody za zebrane mile: osoba, która zgromadzi 100 tys. mil, może odbyć lot w symulatorze, a za 200 tys. może spędzić weekend Disneylandzie — mówi Joanna Smolarska z działu handlowego Lufthansy. fot. Borys Skrzyński

ZDOBYĆ WIĘCEJ: Istnieją promocje, które pozwalają na uzyskanie kilkakrotnie większej liczby mil na określonych trasach. Bonus można otrzymać podróżując po Europie w okresach 15 stycznia-4 marca oraz 1 listopada-14 grudnia — pasażer otrzymuje wtedy 20 proc. więcej mil niż zwykle — opowiada Katarzyna Miler-Matuszewska z British Airways. fot. Borys Skrzyński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Birnbaum

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / WARTO UJEDNOLICIĆ OFERTY DLA OSÓB CZĘSTO LATAJĄCYCH