Notowany na NewConnect Abbey House niedawno zmienił nazwę na Artnews, teraz zarząd właśnie tej spółki zaktualizował wartość obrazów, znajdujących się w jej posiadaniu. Wcześniej ich wartość oszacowano na 25,7 mln zł, teraz na 4,4 mln zł. Specjalistów z rynku sztuki to nie dziwi, inwestorów pewnie też nie, bo od szczytu w 2011 r. kurs akcji spółki spadł o ponad 90 proc. Abbey House wystartowało z aukcjami, które odbywały się w nieznanym nikomu miejscu ani czasie. To na nich padały rekordy cenowe. Oferowała też inwestorom obrazy po cenach dziesięciokrotnie wyższych niż inne domy aukcyjne. Powstał wreszcie fundusz sztuki, który miał przynosić wysokie zyski. Wprawdzie już po roku biegły rewident podkreślał, że wzrost wartości jego portfela wynika jedynie z zabiegów księgowych i przeszacowania aktywów, ale wówczas niewiele osób się tym zainteresowało. Słynna była też Art Lokata, z której obiecywano 10 proc. rocznie. Wystarczyło wpłacić minimum 15 tys. zł na kupno obrazu, trzymać go co najmniej dwa lata w domu albo magazynie spółki (w zamian za certyfikat własności i 2-procentową opłatę), a potem odsprzedać. Zachętą miała być 10-procentowa premia w skali roku, jeżeli dzieło straci na wartości. Jeżeli cena by wzrosła,miało zostać sprzedane na aukcji, a zysk podzielony — w 70 proc. dla inwestora, a w 30 proc. dla Abbey House. Tymczasem oferowane w Art Lokacie obrazy były warte 10 razy, a czasem nawet 20 razy mniej niż na rynku. Łatwo było to sprawdzić na przykładzie prac Stanisława Młodożeńca, które oferowane były po 30-60 tys. zł, podczas gdy rekord aukcyjny za obraz malarza wynosił wówczas 4,5 tys. zł, a większość sprzedawana była po 1,5-1,7 tys. zł — jeżeli w ogóle nie spadła spod młotka.



26,2 mln zł Taka jest wartość rynkowa spółki Artnews.
21,3 mln zł Taką wartość ma dokonany właśnie odpis aktywów spółki.