Wątpliwości prawne wokół wyboru szefa

Maria Trepińska
opublikowano: 2004-09-29 00:00

Silesia ma i nie ma zarządu. Powód? Został powołany w połowie roku niezgodnie z prawem. Czy jego decyzje trafią do kosza?

Od 16 czerwca Towarzystwem Finansowym Silesia (TFS), spółką skarbu państwa powołaną do restrukturyzacji hutnictwa, która z budżetu dostała ponad 400 mln zł, kieruje Tadeusz Wenecki. Przy okazji sprawy, która toczy się w sądzie pracy z powództwa jednego z byłych pracowników TFS, pojawiły się wątpliwości, czy obecny zarząd został powołany zgodnie z przepisami, czyli kodeksem spółek handlowych.

Każdy sobie

Rada nadzorcza 16 czerwca odwołała zarząd, którym kierował Jerzy Bradecki i powołała na kolejną kadencję Tadeusza Weneckiego. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, powołanie powinno nastąpić dopiero po odbyciu WZA TF Silesia, które przyjęłoby sprawozdanie zarządu za 2003 r. oraz udzieliło lub nie absolutorium szefom spółki.

— Jeszcze nie było walnego w Silesii w tej sprawie. Nie wiem, kiedy się odbędzie — mówi Andrzej Kołacz, przewodniczący rady nadzorczej TFS.

Jednocześnie potwierdza, że zarząd został powołany na nową, trzyletnią kadencję. Tymczasem formalnie nie zakończyła się poprzednia.

— Rada nadzorcza może odwołać zarząd, ale nie ma możliwości powołania na następną kadencję, skoro poprzednia nie została formalnie zakończona — mówi prof. Andrzej Szumański, ekspert z Cameron McKenna.

WZA dla Silesii jest resort skarbu — w praktyce jeden z wiceministrów odpowiedzialnych za branżę. Do maja był to Andrzej Szarawarski, potem Tadeusz Soroka. Wczoraj nie udało nam się skontaktować z wiceministrem. Podobnie jak z prezesem Weneckim.

Trudne sprawy

Wiele wskazuje jednak na to, że obecny zarząd TFS działa bez umocowania prawnego, a to oznacza, że podjęte decyzje mogą trafić do kosza.

Według naszych informacji, również nie było walnego w TFS, które przyjęło sprawozdanie finansowe za 2002 r. Wtedy spółką kierował Andrzej Braksator. A walne powinno się odbyć w czerwcu 2003 r. W 2002 r. TFS przeznaczyło państwowe pieniądze m.in. na prywatne lub półprywatne inwestycje — Centrostal Bydgoszcz czy Walcownię Rur Jedność. Teraz sprawą zajmuje się prokuratura.