Igraszki z morskimi ssakami, a potem zakrapiana piwem, solidna porcja świńskich uszu. I chęć do życia wraca.
Dopada cię stres, czujesz się zmęczony pracą, nie masz czasu wyjechać na dłuższy odpoczynek? Spędź weekend w delfinarium! Bezpośredni kontakt z tymi sympatycznymi zwierzętami wpłynie kojąco na psychikę największego nawet rekina finansjery.
Bawią i leczą
Nie trzeba jechać do odległych, ciepłych krajów. Wystarczy krótki wypad za miedzę, do litewskiej Kłajpedy. W tym starym bałtyckim porcie, na samym końcu Półwyspu Kurońskiego, znajduje się Litewskie Muzeum Morskie, którego częścią jest ogromne delfinarium. Pokazy odbywają się przez cały rok (w lecie — kilka razy dziennie). Fantastycznie sprawni, młodzi trenerzy dokonują cudów ze swymi podopiecznymi — delfinami i lwami morskimi. Można je oglądać dzięki staraniom litewskich naukowców. Sprowadzili oni nad Bałtyk m.in. delfiny, które zakończyły służbę w czarnomorskiej flocie wojennej byłego Związku Radzieckiego.
— Nasze zwierzęta nie tylko bawią, ale również leczą dzieci i uspokajają przemęczonych dorosłych. Najnowsza propozycja to seanse terapeutyczne dla ludzi nerwowych, lub szukających chwili spokoju i wyciszenia: przedsiębiorców, finansistów, polityków i innych. Nawet krótkie obcowanie z delfinami wpływa kojąco na ludzką psychikę — twierdzi Olga Żaliene, dyrektor Litewskiego Muzeum Morskiego.
Nie chce zdradzić, czy w poszukiwaniu ukojenia zawitali do delfinarium ludzie z pierwszych stron litewskich gazet ani czy dotarli tu już goście z Polski. Nie jest natomiast tajemnicą, że Kłajpeda i pobliskie kurorty — Juodkrante i Nida — cieszą się popularnością wśród Skandynawów i Niemców. Nic dziwnego — turyści, którzy ponad wszystko przedkładają uroki morskich i słonecznych kąpieli, nie mają tu problemów ze znalezieniem miejsca do plażowania. Na wszystkich, którzy zapragną miło spędzić wieczór, czekają też w Kłajpedzie rozliczne atrakcje. Przede wszystkim — urokliwe, portowe knajpki serwujące dania z ryb i inne rarytasy litewskiej kuchni. Po solidnej porcji pieczonych świńskich uszu — jako zakąski do mocnego, litewskiego piwa — powrót do codziennych obowiązków staje się łatwiejszy...
Bez krawata
Do seansu terapeutycznego w delfinarium nie trzeba się specjalnie przygotowywać. Wystarczy kontakt z dyrekcją muzeum, a pracujący tam specjaliści doradzą, co i jak robić. Codzienne atrybuty biznesmenów — teczki, marynarki, krawaty i telefony komórkowe — są oczywiście zbędne. Eleganckie stroje zastąpią nieprzemakalne spodnie i kurtka oraz buty na gumowej podeszwie. W takim ubraniu wchodzi się na specjalną, częściowo zanurzoną w wodzie platformę, na którą wpływają towarzyskie delfiny. Zaskoczonego gościa otacza kilka zwierząt, domagających się głaskania i kawałków ryby — w nagrodę za miłe powitanie. Wszystko odbywa się pod dyskretnym nadzorem doświadczonego instruktora, który doskonale zna charakter swych podopiecznych. Trener obserwuje zachowanie delfinów i może nim odpowiednio sterować.
— Z nimi jest tak samo jak z ludźmi — chcą zaspokoić ciekawość i mają swoje sympatie. Moje zadanie to takie wykorzystanie tych cech, by z delfinami można było zawrzeć bliższą znajomość — opowiada Ieva Kirkutyte, terapeutka.
Pierwsze spotkanie z tymi sympatycznymi ssakami to spore przeżycie nawet dla bywałego w świecie biznesmena czy polityka. I wciągające — wśród odwiedzających są i tacy, którzy przyjaźń z delfinami zawarli już dawno.
— Obserwowanie tych zwierząt z bliska, spoglądanie im w oczy, wsłuchiwanie się w wydawane przez nie dźwięki... To fascynuje! Naprawdę zapomina się wtedy o codziennych kłopotach. A jeśli w dodatku pogłaszcze się fantastyczną skórę delfina, to relaks gwarantowany — opowiada Olga Żaliene.
Zastrzyk kapitału
Rodzice dzieci chorych na autyzm pierwsi w Polsce dowiedzieli się o niecodziennych formach pracy kłajpedzkiego delfinarium. Po długich przygotowaniach i konsultacjach ze specjalistami, ruszył bowiem wstępny program delfinoterapii. Na razie ograniczony ze względu na brak dodatkowej infrastruktury, np. drugiego basenu. Jednakże kilkoro małych pacjentów skorzystało już z tej formy terapii, a wielu innych czeka na swą kolej.
— Mam nadzieję, że niedługo nasze możliwości prowadzenia różnych form terapii z udziałem delfinów będą dużo większe. Staramy się o środki na ten cel i poszukujemy inwestorów — zapowiada Olga Żaliene.
Przekonuje, że w Kłajpedzie znajdzie się miejsce i dla polskich firm. Na przykład na nowego właściciela czeka pięknie położony budynek w pobliżu delfinarium, który po adaptacji mógłby stać się ekskluzywnym pensjonatem. A takich możliwości inwestycyjnych jest więcej.
