Węgiel drzewny trafia na eksport
KOSZTOWNY TRANSPORT: Wielu wytwórców węgla drzewnego sprzedaje go wyłącznie na rynkach lokalnych. Powodem są opłaty za transport, które mogą przewyższać wartość produktu — uważa Piotr Razowski, współwłaściciel spółki Raz-Gór z Czechowic-Dziedzic.
Grillowanie stało się popularnym sposobem spędzania wolnego czasu. Jak grzyby po deszczu wyrastają więc wytwórnie węgla drzewnego i różnego typu akcesoriów do rozpalania ognia. Część produkcji trafia na eksport.
Kiedyś wyrobem węgla drzewnego zajmowały się wyłącznie nadleśnictwa. Prywatne firmy specjalizowały się natomiast w jego konfekcjonowaniu.
— Obecnie w Bieszczadach ulokowało się wielu prywatnych producentów. W drewno zaopatrują ich lokalne nadleśnictwa — wyjaśnia Piotr Razowski, współwłaściciel spółki Raz-Gór z Czechowic- -Dziedzic.
Używany do rozpalania ognia brykiet powstaje z odpadów, uzyskiwanych z węgla drzewnego. Pył i drobne kawałki węgla skleja się i prasuje.
Brykiety, dostępne nie tylko w sklepach czy hipermarketach, ale i na stacjach paliw, najlepiej sprzedaje się w sezonie od kwietnia do października. Sprzedaż wzrasta również w piątki i soboty, a także dni poprzedzające święta, kiedy więcej osób znajduje czas na wypoczynek. Torba o wadze 3 kg kosztuje 6-7 zł. Kupują nie tylko osoby prywatne — wykorzystywany jest również w barach czy ogródkach, oferujących potrawy z grilla. Na rynku nie brakuje także wytwórców odpowiednich akcesoriów.
— Zajmujemy się produkcją podpałek eko — są to nasączone specjalnym płynem płytki, ułatwiające rozpalanie. Opakowanie kosztuje mniej więcej 1,50 zł. Sprzedaż jest uzależniona od popytu na brykiety i znacznie wzrasta w sezonie letnim — opowiada Stanisław Świtała z częstochowskiej firmy Fagus.
Zdaniem wytwórców brykietów, znaczna część produkcji jest również eksportowana — polskie brykiety i węgiel drzewny trafiają głównie na rynek niemiecki i skandynawski.