Węgiel skorzysta na zderzeniu szczytów

Szczyt węglowy rozeźlił ekologów przybyłych na szczyt klimatyczny. I dobrze

Może to prowokacja, może przypadek. Zdaniem rozeźlonych ekologów — to pierwsze, zdaniem zaprzeczającego sektora węglowego — drugie. Tak czy owak, zorganizowanie Międzynarodowego Szczytu Węgla i Klimatu w tym samym czasie, w którym odbywa się w Warszawie ONZ-owska konferencja klimatyczna COP19, zaowocowało happeningami, konferencjami, starciami słownymi. Zdaniem firm węglowych, dobrze się stało.

Zobacz więcej

Dmuchane „wielkie płuca” pojawiły się przed Ministerstwem Gospodarki, kiedy w środku rozpoczynał się Międzynarodowy Szczyt Węgla i Klimatu. Węglowy szczyt kończy się dziś, ale klimatyczny COP19 potrwa do końca tygodnia. Okazji do kolejnych eventów nie zabraknie. [FOT. WM]

Niech leży pod ziemią

Na trwającym do końca tego tygodnia szczycie COP19 delegaci dyskutują na temat sposobów, które pozwolą uniknąć wzrostu średniej globalnej temperatury do końca stulecia o więcej niż 2 stopnie. Na celowniku mają przede wszystkim węgiel.

— Moja obecność tutaj nie oznacza poparcia dla węgla, ale nie oznacza też żądania natychmiastowego odejścia od tego surowca. Jestem tu, by powiedzieć, że węgiel musi przejść dramatyczną przemianę.

Ponadto najlepszym wyjściem dla atmosfery byłoby pozostawienie większości tego surowca pod ziemią — mówiła wczoraj, na otwarciu węglowego szczytu, Christiana Figueres, sekretarz COP19.

To, co szefowa szczytu przekazała w sposób stonowany, barwniej wyraziły ekologiczne happeningi trwające w tym czasie przed budynkiem Ministerstwa Gospodarki i na Stadionie Narodowym, gdzie odbywa się COP19. Ich przekaz był jednoznaczny: węgiel zabija, musi zostać pod ziemią. Tymczasem Godfrey Gomwe z Anglo American, jednej z największych na świecie grup górniczych, przekaz miał diametralnie odmienny.

— Są na świecie ludzie, którzy żyją w biedzie i bez dostępu do elektryczności. W tych krajach znajdują się często znaczące rezerwy węgla, które można wykorzystać do rozkręcenia gospodarki — kontrował Godfrey Gomwe. Przy tak spolaryzowanych stanowiskach trudno o dyskusję. Ale Jerzy Buzek, były premier Polski oraz eksprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, zarysował płaszczyznę porozumienia. Jedyną możliwą.

— Technologia to jedyna droga, która może nas wydobyć z tego pata negocjacyjnego. Mówię tak, bo wiem, że dzięki węglowi Śląsk przeżył dynamiczny rozwój. Rozumiem zatem Chiny czy Afrykę, które chcą podążać tą drogą. Wiem też jednak, że Śląsk jest bardzo zniszczony, a jego rekultywacja potrwa wiele lat — twierdzi Jerzy Buzek. Podobne postulaty ma Janusz Piechociński, wicepremier i minister gospodarki.

— Postęp w zakresie czystych technologii węglowych to jedyny sposób na zmniejszenie emisji dwutlenku węgla w skali globalnej. A jako że węgiel to polski atut i bez wątpienia pozostanie filarem naszej energetyki, to naszą szansą jest rozwój technologii węglowych i ich eksport — uważa Janusz Piechociński.

CCS jak bariera

Paneliści przywoływali przede wszystkim CCS (Carbon Capture and Storage), czyli technologię umożliwiającą wychwytywanie dwutlenku węgla (CO

2) i składowanie go pod ziemią w specjalnie wybudowanych magazynach. Technologię kontrowersyjną — chwaloną przez ekologów i instytucje unijne, krytykowaną zaś przez sektor węglowy.

— Największym problemem jest opór społeczny — uważa Jacek Kaczorowski, prezes PGE GiEK, spółki zarządzającejelektrowniami (w tym węglowymi) w Polskiej Grupie Energetycznej.

— Nie wiadomo, czy CCS to całkowicie bezpieczna technologia. Może lepsze perspektywy miałoby zgazowanie węgla — sygnalizuje Janusz Piechociński.

Paneliści przywołali przy tym przypadek Wielkiej Brytanii, w której narzucono obowiązek budowy instalacji CCS przy każdym nowym bloku węglowym. Efekt był taki, że inwestycje siadły, masowo przedłużano natomiast żywotność bloków starych, nieefektywnych i emitujących znaczne ilości CO 2.

— Obowiązkowe CCS zabija dziś każdą inwestycję węglową — uważa Paweł Smoleń, prezes organizacji branżowej Euracoal.

Węglowy oksymoron

Podobny efekt, przeciwny do zamierzonego, może mieć coraz częściej spotykana polityka międzynarodowych instytucji finansowych, np. Banku Światowego lub Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Nie chcą się angażować w projekty węglowe w nadziei, że zachęci to inwestorów do inwestycji gazowych lub z sektora energii odnawialnej.

— To chybiona polityka, bo w konsekwencji budowane będą bloki wciąż węglowe, ale tańsze, mniej sprawne i silniej zanieczyszczające środowisko — uważa Godfrey Gomwe. Dlatego, jak podkreśla, świat musi zrozumieć, że warto inwestować w technologie czystego węgla.

— Tylko że czysty węgiel to przecież oksymoron. Jest w tym wewnętrzna sprzeczność — argumentowała w trakcie węglowego szczytu zagraniczna dziennikarka.

A paneliści odpowiadali: to może „czystszy węgiel” albo „węgiel niskoemisyjny”. — Wszystkie technologie w jakimś stopniu zanieczyszczają środowisko. Nawet gaz, jeśli przecieka w stopniu przekraczającym 4 proc. zużycia, nie stanowi dla środowiska żadnej korzyści w stosunku do węgla — podsumował Milton Catelin z World Coal Association.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu