WĘGIEL TRACI ZAPLECZE
Firmy żyjące ze zleceń kopalni zatrudniają 800 tys. osób
Szefowie firm zaplecza górniczego obawiają się, że ratowanie spółek węglowych odbędzie się ich kosztem. I mają powody. Widmo bankructwa zagląda już do wielu przedsiębiorstw świadczących usługi dla tej branży, a zwolnienia grupowe grożą nawet jednej trzeciej zatrudnionych.
W zakładach zaplecza górniczego pracuje obecnie ponad 800 tys. osób, czyli trzy razy więcej niż we wszystkich kopalniach razem wziętych! Tylko w firmach związanych z przemysłem maszyn górniczych — około 27 tys. pracowników. Wiele przedsiębiorstw, które nie mają widoków na nowe zlecenia, już przeprowadza — bez rozgłosu — grupowe zwolnienia. Pracownikom tracącym posady nie przysługują zaś odprawy z górniczego pakietu socjalnego.
Masowo na bruk
W Zakładzie Robót Górniczych i Budowlanych w Gliwicach pracę straci 100 osób, czyli połowa zatrudnionych. W katowickim Przedsiębiorstwie Montażu Urządzeń Elektrycznych Przemysłu Węglowego wypowiedzenia dostało już ponad 200 osób. W tarnogórskim Fazosie posady straciło 500 osób, a w bytomskich Zakładach Gumowych Górnictwa — 100.
— W naszej fabryce pracowało kiedyś 800 osób, obecnie jest ich 317. W samym listopadzie zwolnieniami grupowymi objęto 58 pracowników — mówi Jerzy Skierski, prezes Fabryki Maszyn Górniczych Niwka w Sosnowcu.
— W latach osiemdziesiątych w Ryfamie pracowało 2,5 tys. osób, obecnie jest ich 850. W tym roku pracę straci jeszcze około 80 zatrudnionych — zapowiada Józef Suchoń, prezes rybnickiej Fabryki Maszyn Ryfama.
Rynek się kurczy
Rządowy program naprawy górnictwa zakłada zmniejszenie wydobycia węgla o blisko 40 mln ton oraz likwidację 13 kopalni, co z kolei przyczyni się do drastycznego spadku zleceń zarówno dla producentów, jak i usługodawców.
Ireneusz Król, prezes Fasingu (producenta łańcuchów), przewiduje, że w najbliższych latach na polskim rynku utrzyma się tylko kilka fabryk. Znaczna ich część upadnie, a niektóre zostaną przejęte przez inwestorów zagranicznych.
Obecnie wiele zakładów okołogórniczych generuje straty. Trudności finansowe górnictwa przenoszą się wprost na producentów maszyn. Większość spółek ma ujemne wyniki finansowe. Na przykład Przedsiębiorstwo Montażu Urządzeń Elektrycznych Przemysłu Węglowego za trzy kwartały tego roku zanotowało 4 mln zł straty, Przedsiębiorstwo Budowy Kopalń w Bytomiu — 1,2 mln zł, BeZeTeN — 11 mln zł, Fabryka Maszyn Górniczych Niwka około 400 tys. zł. W trudnej sytuacji ekonomicznej są też takie firmy jak, Fabryka Maszyn Górniczych Famur i Zakłady Gumowe Górnictwa.
Konsolidacja nie wyszła
Dwa lata temu podjęto próby konsolidacji środowiska i powołano Porozumienie Producentów Maszyn Górniczych Pro-Mag, które skupiało około 30 spółek. Obecnie Pro-Mag jest w likwidacji, podobnie zresztą jak kilka firm z otoczenia górniczego. Wkrótce zostanie ogłoszona upadłość bytomskiego BeZeTeNu. Katowickie Przedsiębiorstwo Robót Górniczych jest w likwidacji, a w Zakładach Naprawczych Przemysłu Węglowego w Dąbrowie Górniczej urzęduje zarządca komisaryczny.
CZARNE CHMURY: Przedsiębiorstwa z górniczego zaplecza nie mogą liczyć na rozwój współpracy z kopalniami, bo spółki węglowe nie mają pieniędzy na inwestycje. Większość funduszy idzie na likwidację kopalń i restrukturyzację zatrudnienia.