Węgierskie myto na polskich drogach

Satelitarny system opłat dla ciężarówek i elektroniczne winiety dla kierowców aut osobowych podobają się resortowi infrastruktury. Pytanie, czy da się łatwo je wdrożyć

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa szykuje się do przetargu na wybór operatora systemu opłat za przejazd po drogach krajowych. Obecnie elektronicznym mytem viaToll, dla ciężarówek, zarządza firma Kapsch Telematic Services. Jej kontrakt kończy się w listopadzie 2018 r., więc rządowi urzędnicy już muszą przygotować się do wyboru operatora, który będzie zbierać myto w kolejnych latach. Nie wykluczają modyfikacji i rozbudowy systemu, by obejmował również jeżdżących po autostradach kierowców aut osobowych. Andrzejowi Adamczykowi, ministrowi infrastruktury, oraz Jerzemu Szmitowi, wiceszefowi resortu, przypadły do gustu rozwiązania węgierskie.

Wyświetl galerię [1/2]

KORKI ZOSTANĄ: Wakacyjne i świąteczne zatory na autostradach są zmorą wielu polskich kierowców. Węgierski system poboru opłat nie pomoże w ich rozładowaniu, bo koncesjonariusze nie zrezygnują z bramek. Bloomberg

— Przedstawiciele rządu węgierskiego zaprezentowali nam zasady funkcjonowania ich systemu. Wzbudził on nasze zainteresowanie.Zaprosiliśmy więc Węgrów na konferencję, którą zorganizujemy pod koniec września. Uczestniczący w niej dostawcy systemów poboru opłat będą moglizaprezentować swoje modele — mówi Jerzy Szmit.

Porównanie kosztów

Wiceminister nie przesądza, że po 2018 r. w Polsce wybrany będzie system węgierski, ale podkreśla, że ma on wiele zalet. Andrzej Adamczyk za jedną z najważniejszych uważa niski koszt wdrożenia. Węgierski system kosztował ponad 100 mln EUR i objął 6,5 tys. km dróg. Polski viaToll obowiązuje na 3,3 tys. km szybkich tras. Budowa infrastruktury umożliwiającej naliczanie opłat kosztowała prawie 1,3 mld zł, a koszt jej rozbudowy jest szacowany na 100 tys. zł za kilometr. Zarządzanie systemem kosztowało 1,08 mld zł. Od startu w lipcu 2011 r. do końca czerwca 2016 r. zebrał od kierowców 6,3 mld zł. Dziennie przynosi około 5 mln zł wpływów do drogowego budżetu. Marek Cywiński, prezes Kapsch Telematic Services, podkreśla, że oceniając model węgierski, nie można zapominać o poniesionych już kosztach i wpływach w polskim systemie. Konieczne jest także sprawdzenie szczelności. Zapewnia, że w przypadku viaTolla przekracza ona 99 proc. — Jeśli system byłby mniej szczelny i „przeoczył” np. 10 proc. użytkowników, którzy nie opłacili przejazdu, to rocznie stracilibyśmy co najmniej 150 mln zł, czyli około 1,2 mld zł przez osiem lat, bo na taki okres opiewa nasza umowa — szacuje Marek Cywiński. Jego zdaniem, jeśli system węgierski będzie mniej szczelny niż polski, to niskie koszty wdrożenia nie zrekompensują ubytku wpływów. System węgierski działa w technologii satelitarnej, polski — w radiowej. Kierowcy ciężarówek mają milion urządzeń, umożliwiających zidentyfikowanie pojazdu i naliczenie opłaty. Szef Kapscha uważa, że zmieniając system, trzeba będzie je wymienić, co znacznie zwiększy koszty wdrożenia nowego modelu. Na Węgrzech w znacznej części wykorzystano do poboru opłat urządzenia, które przewoźnicy już mieli w ciężarówkach, bo służyły im do zarządzania flotą. W Polsce trzeba dopiero przeanalizować, ile aut jest w nie wyposażonych i czy można ich użyć do naliczania myta.

Państwowe z winietami

Mniej skomplikowane może być natomiast wdrożenie w Polsce węgierskiego systemu poboru opłat od kierowców aut osobowych, jeżdżących po autostradach. Węgrzy postawili na elektroniczne winiety, które kierowcy mogą kupić — także online — na określony czas przejazdu (tygodniowe, 10-dniowe, miesięczne i roczne). — System węgierski dla aut osobowych także jest przedmiotem naszego zainteresowania. Węgrzy zaprezentowali nam rozwiązania pozwalające na wdrożenie go m.in. przy wykorzystaniu funkcjonującej już w Polsce infrastruktury — zapewnia Jerzy Szmit. — Wprowadzając winiety elektroniczne, można wykorzystać do celów kontrolnych infrastrukturę przydrożną, zbudowaną przy autostradach państwowych, która obecnie służy do poboru opłat od pojazdów o masie wyższej niż 3,5 t. Znacznie obniżyłoby to koszty wdrożenia systemu — twierdzi Marek Cywiński. Na bramownicach systemu viaToll są urządzenia i kamery umożliwiające monitorowanie nie tylko ruchu ciężarowego, ale także osobowego, więc mogą też służyć do kontroli posiadaczy elektronicznych winiet. Nie będą jednak tak skuteczne jak autostradowe bramki, działające na odcinkach zarządzanych przez prywatnych operatorów, którzy od lat podkreślają, że nie zrezygnują ze szlabanów, jeśli nowy system nie zagwarantuje im 100-procentowej ściągalności opłat.

— Trudno sobie wyobrazić interoperacyjność systemu węgierskiego z autostradami koncesyjnymi, na których obowiązuje opłata za kilometr, a nie pozwolenie czasowe — twierdzi Marek Cywiński. Może się więc okazać, że na bramkach będziemy płacić nawet ponad 20 lat, bo koncesje autostradowe są długoterminowe.

OKIEM UŻYTKOWNIKA
Klapa systemu

ANDRZEJ SZYMAŃSKI, dyrektor zarządzający Dartomu

Węgierski system poboru opłat jest, z punktu widzenia użytkowników, najgorszy w Europie. Zanim kierowca wyruszy z ładunkiem, musi precyzyjnie wytyczyć trasę, którą będzie się poruszał, i dokonać opłaty. Trwa to często dwie-trzy godziny. Jeśli zdarzy się wypadek i kierowca musi jechać objazdem, znów musi się z nami skontaktować, żeby ponownie wyznaczyć trasę itd. Jeśli zjedzie z obranej drogi, zapłaci karę. Być może wdrożenie i utrzymanie systemu węgierskiego nie jest kosztowne, ale jest on niestety mało funkcjonalny. W Polsce mamy urządzenia typu post paid, naliczające opłaty za przejazd po płatnych odcinkach. Oczywiście musimy kontrolować faktury, bo zdarzają się błędy, ale ich korygowanie jest znacznie prostsze i mniej czasochłonne niż korzystanie z systemu węgierskiego.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Węgierskie myto na polskich drogach