Węglowa wizja Polski

Rząd nadal ma apetyt na przegrupowania w spółkach, chce lepiej monitorować ceny importowanego węgla i zamierza sobie poradzić z europejską polityką klimatyczną

Grzegorz Tobiszowski, wiceminister energii odpowiedzialny za górnictwo, przedstawił w poniedziałek firmom i związkom zawodowym „Program dla sektora górnictwa węgla kamiennego w Polsce”. Dokument obejmuje okres 2016-30 r., ma blisko 100 stron i jest to już jego szósta wersja. Nie wszyscy jeszcze się w niego wgryźli, ale przedstawiamy pięć elementów programu, na które zwrócili uwagę pytani wczoraj nasi rozmówcy.

Węglokoks odda kopalnię

„Po 2020 r. sektor węgla kamiennego funkcjonować powinien w układzie trzech Grup Producentów Węgla Energetycznego (Górnośląska, Małopolska i Wschodnia)” — czytamy w programie Grzegorza Tobiszowskiego. Z tego wynika, że w resorcie energii nie wygasł jeszcze apetyt na przegrupowania w węglowych spółkach. Górnośląska grupa ma powstać na bazie Polskiej Grupy Górniczej, powiększonej już o dawne kopalnie Katowickiego Holdingu Węglowego.

Docelowo ma do niej dołączyć jeszcze dwuruchowa kopalnia Węglokoksu Kraj, czyli Bobrek-Piekary. Cała operacja ma zostać zakończona jeszcze w pierwszym półroczu 2017 r., czyli… pojutrze. Można jednak spekulować, że data zapisana w dokumencie pochodzi po prostu sprzed kilkunastu tygodni. Małopolska Grupa ma objąć po prosu aktywa spółki Tauron Wydobycie, a Grupa Wschodnia — lubelską kopalnię Bogdanka. Do tego doszłaby Grupa Węglowo-Koksowa, czyli obecna Jastrzębska Spółka Węglowa.

— Tworzenie nowych bytów do mnie nie przemawia. Czy to niesie jakiś efekt synergii? — mówi Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki. — Takie grupowanie jest o tyle dobre, że może nie będzie konkurencji — zastanawia się Bogusław Hutek z NSZZ Solidarność.

Ceny bardziej dynamiczne

Zagadkowo brzmi zapowiedziana w programie Dynamiczna Mapa Parytetów Cenowych. „Ma wspierać politykę handlową przedsiębiorstw górniczych i prezentować parytet cenowy węgla importowanego do poszczególnych powiatów z uwzględnieniem kosztów transportu” — czytamy w programie. Większość rozmówców nie zna szczegółów tej koncepcji. Zgadywał m.in. Mirosław Taras, były prezes Bogdanki i Kompanii Węglowej. — Parytet zawsze funkcjonował. Chodziło w nim o to, by porównać, ile polskie podmioty musiałyby zapłacić za węgiel danej klasy z importu, z uwzględnieniem kosztów transportu, a ile w Polsce. Ostatnio był jednak liczony w długich okresach — trzymiesięcznych.Teraz chodzi zapewne o wyliczanie go na bieżąco. Być może rząd liczy na zwyżkę cen węgla, wtedy koncepcja parytetu byłaby korzystna dla producentów — mówi Mirosław Taras.

Klimatyczna potyczka

— Pierwsze pytanie, które zadałem ministrowi Tobiszowskiemu, dotyczyło tego, czy Polska poradzi sobie z projektem pakietu zimowego. Jeśli nie, to i tak żadna elektrownia węglowa nie będzie mogła powstać, a program i prognozy pozostaną martwe — mówi Bogusław Hutek.

Chodzi m.in. o limit emisji CO 2 do maksimum 550 g na kWh, którego nie spełniają nawet najefektywniejsze elektrownie węglowe na świecie. Będą mogły być budowane, ale nie będzie można ich wspierać w ramach rynku mocy. Brak takiego wsparcie czyni je zaś nierentownymi. Przedstawiciele rządu negocjują z Komisją Europejską, ale w programie dla górnictwa piszą o ryzyku związanym z „kontynuacją twardej wobec węgla polityki klimatycznej Unii Europejskiej”. „Rząd, przedsiębiorcy i strona społeczna dążą do zmiany polityki klimatycznej” — czytamy w programie.

O prywatnych cicho

W programie dla sektora górnictwa trudno doszukać się opinii rządu na temat roli kapitału prywatnego. Trzy prywatne kopalnie, czyli PG Silesia, Siltech i Eko-Plus, zostały wprawdzie wymienione wśród firm prowadzących działalność górniczą, ale na tym koniec. Nie ma też szczegółowej wizji obejmującej budowę nowych kopalni. Oszczędne zapowiedzi dotyczą Bogdanki. Planowane jest m.in. „udostępnienie nowych obszarów Ostrów-Orzechów, K-6, K-7”. Co ciekawe, w programie nie wspomniano, że plany związane z K6 i K7 ma też prywatna firma Prairie Mining. Ma pierwszeństwo w ubieganiu się o koncesję wydobywczą na tym obszarze. Bogdanka i Prarie rywalizują o niego już od kilku lat.

Rząd to nie zarząd

Z relacji z poniedziałkowego spotkania z Grzegorzem Tobiszowskim wynika, że związkową stronę interesowały głównie kwestie klimatyczne, ale także formalne, związane z zespołami monitorującymi realizację programu dla górnictwa. Janusza Steinhoffa zaskoczyła zaś głównie szczegółowość dokumentu.

— Rząd nie jest zarządem. Powinien ogłosić program ramowy, zakładający prowadzenie górnictwa bez strat i przy redukcji kosztów. Tymczasem zaproponowany dokument jest zbyt dużą ingerencją w działania zarządów. To w dawnych czasach w firmach rządził minister — uważa Janusz Steinhoff.

— Dla mnie kluczowe jest to, że nic się nie zmienia na dole, w kopalniach, w obszarze organizacji pracy i kosztów — podkreśla Mirosław Taras.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Górnictwo / Węglowa wizja Polski