Czytasz dzięki

Węglowe cięcia na dwa sposoby

Dzisiaj spotkanie związkowców państwowej PGG z ministrem aktywów. Do trudnych rozmów z załogą szykuje się prywatna PG Silesia. Analizy prowadzą też Tauron i Bogdanka

PG Silesia to największa z trzech funkcjonujących w Polsce kopalni węgla kamiennego. Należy do czeskiej firmy EPH, kontrolowanej przez Daniela Kretinskiego. W Czechach są obecnie najważniejsi menedżerowie kopalni, gdyż po zamknięciu przez Polskę granic zdecydowali się zostać w ojczyźnie. Choć PG Silesia mieści się przy granicy, w Czechowicach-Dziedzicach, zarząd mieszkający po drugiej stronie w odległości kilkudziesięciu kilometrów nie może dostać się do pracy bez konieczności odbycia dwutygodniowej kwarantanny. Zarządza więc kopalnią na odległość. Zadania ma trudne.

PGG, której prezesem jest Tomasz Rogala, rozmawia ze związkami o
zmniejszeniu pensji i wydobycia. Bez cięć firma straci w trzy miesiące 700 mln
zł. Związki mówią „nie” i przedstawiają własną propozycję — zdaniem zarządu
nieakceptowalną.
Zobacz więcej

DWA BIEGUNY:

PGG, której prezesem jest Tomasz Rogala, rozmawia ze związkami o zmniejszeniu pensji i wydobycia. Bez cięć firma straci w trzy miesiące 700 mln zł. Związki mówią „nie” i przedstawiają własną propozycję — zdaniem zarządu nieakceptowalną. Fot. WM

— Prowadzimy m.in. wideokonferencyjne rozmowy ze związkowcami PG Silesia na temat scenariuszy obejmujących zmniejszenie wydobycia — mówi Jan Marinov, prezes PG Silesia.

Negocjacje przez granicę

PG Silesia, mieszcząca się w Czechowicach-Dziedzicach, dostarcza węgiel głównie do mniejszych ciepłowni.

— Widzimy, że poziom sprzedaży węgla się obniża, a klienci nie odbierają towaru. Powody są dwa: po pierwsze, ich kontrahenci to często zakłady przemysłowe, które potrzebują mniej energii, a po drugie, po ciepłej zimie został im jeszcze zapas surowca. W efekcie nie mamy już gdzie trzymać węgla wydobywanego w PG Silesia — mówi Jan Marinov.

— Mamy stały kontakt z zarządem PG Silesia i jesteśmy na bieżąco informowani o sytuacji firmy. Wiemy, że zarząd analizuje zapisy tarczy antykryzysowej, ale konkretnych konkluzji jeszcze nie ma. Pandemia spowodowała pogorszenie sytuacji górnictwa, każda kopalnia ma zwały. Nikt na to nie miał wpływu — mówi Mariola Miodońska ze Związku Zawodowego Górników w Polsce przy PG Silesia.

Jan Marinov dodaje, że PG Silesia zamierza ubiegać się o rządowe wsparcie.

— Jesteśmy w stanie się finansować, ale jest ciężko, również dlatego, że nie ma nas na miejscu. Musimy jednak przeżyć — mówi prezes kopalni.

Zamknięcie granic Polska przedłużyła do 3 maja.

60 proc. za wolne

PG Silesia wydobyła w 2019 r. ponad 3 mln ton węgla przy zatrudnieniu na poziomie ok. 2 tys. osób. Polska Grupa Górnicza (PGG), największa firma węglowa w kraju, należąca do państwa, wydobyła dziesięć razy więcej, czyli 30 mln ton. Zatrudnia jednak dwudziestokrotnie więcej pracowników, bo 41 tys. 2019 r. PGG zamknęła z 400-milionową stratą netto, a przez najbliższe trzy miesiące może stracić jeszcze 700 mln zł.

Na tyle prezes Tomasz Rogala szacuje możliwą stratę, spowodowaną m.in. epidemią i kryzysem, o ile firma nie zacznie ciąć. Na razie jednak na cięcia nie zgadzają się silne w PGG związki zawodowe. W środę zarząd zaproponował obniżenie wynagrodzeń górników o 20 proc., wprowadzenie dodatkowego dnia wolnego od wydobycia oraz zamiar ubiegania się o wsparcie z tzw. tarczy antykryzysowej. Związki propozycję odrzuciły, domagając się jednego dnia postojowego z wynagrodzeniem (za ten dzień) na poziomie 60 proc. normalnej stawki.

— Propozycja związków jest nieakceptowalna, nie uratuje firmy — powiedział, cytowany przez PAP, Tomasz Rogala.

Dzisiaj związkowcy z PGG będą rozmawiać na ten temat z Jackiem Sasinem, ministrem aktywów państwowych.

Wpatrzeni w tarczę

Nie otrzymaliśmy konkretnej odpowiedzi, czy pomysły ograniczenia wydobycia chodzą po głowie zarządowi Bogdanki, lubelskiej kopalni należącej do energetycznej grupy Enea.

— Przyglądamy się proponowanym przez rząd rozwiązaniom antykryzysowym — mówi Sławomir Krenczyk, doradca zarządu ds. komunikacji.

Na tarczę spogląda z zainteresowaniem również Tauron, energetyczno-wydobywcza firma kontrolowana przez państwo.

— Sprawdzamy, które z możliwości zawartych w tarczy antykryzysowej możemy wdrożyć w poszczególnych spółkach — mówi Łukasz Zimnoch, rzecznik Tauronu.

Ewa Groń, rzecznik prasowy zależnego Tauronu Dystrybucja, informuje, że spółka zwróciła się do lokalnych samorządów z prośbą o zwolnienie lub przedłużenie terminu płatności rat podatku od nieruchomości gruntów, budynków i budowli związanych z prowadzeniem przez spółkę działalności gospodarczej.

— Ma to związek ze spadkiem dostaw energii elektrycznej do firm, a tym samym przychodów z usług dystrybucji energii oraz znaczącym wzrostem zaległości płatniczych części odbiorców — mówi Ewa Groń.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane