Bogdanka, lubelska kopalnia węgla, ma już podpisanych 80-90 proc. umów sprzedaży na przyszły rok. I czuje presję.
— Jesteśmy zbyt mali, by mieć wpływ na ceny rynkowe, a te są pod ogromną presją. Z jednej strony energetyka i kopalnie śląskie [m.in. Kompania Węglowa — red.] mają ogromne zapasy węgla na zwałach, z drugiej strony — wciąż nie podjęto decyzji w sprawie restrukturyzacji państwowych firm węglowych — tłumaczy Zbigniew Stopa, prezes Bogdanki.
Ryzyko się mnoży
Bogdanka nie ujawnia, jak bardzo wynegocjowane ceny różnią się od zeszłorocznych, ale zdaniem analityków są niższe lub takie same. Tym ważniejszy będzie więc wzrost produkcji węgla, a tu czyha ryzyko. Po pierwsze, Bogdanka boryka się ostatnio z trudnościami geologicznymi na polu Stefanów. Z tego powodu już w tym roku wydobędzie mniej węgla, niż planowała, czyli 9 mln ton, zamiast prognozowanych 9,3-9,6 mln.
Po drugie, nie można wykluczyć, że w ramach ratowania sektora górniczego rząd będzie nakłaniał państwowe firmy energetyczne do kupowania węgla głównie od państwowych firm węglowych. A Bogdanka jest prywatna. Wreszcie po trzecie, prezes Bogdanki liczy się z ryzykiem wzrostu importu węgla z Rosji. — Jest ryzyko, że w przyszłym roku import z tego kierunku się sprofesjonalizuje, co dla nas, operujących we wschodniej Polsce, będzie oznaczało wymagającą konkurencję — uważa Zbigniew Stopa.
— Tym bardziej że węgiel rosyjski jest lepszej jakości niż np. węgiel śląski, a do tego tani — dodaje Waldemar Bernaciak, wiceprezes ds. handlu. Mimo tych rodzajów ryzyka Bogdanka zakłada na 2015 r. „znaczący” wzrost produkcji węgla, choć konkretnych prognoz na razie nie podaje.
JSW nie zachwyci
Bogdankę wyróżniają na polskim rynku niskie koszty wydobycia węgla, za którymi idą wyróżniające zyski. Po trzech kwartałach kopalnia ma już 171,4 mln zł czystego zarobku,podczas gdy cała branża węglowa, według danych Ministerstwa Gospodarki, ma 772,3 mln zł straty netto. Na samej sprzedaży węgla branża straciła w pierwszych sześciu miesiącach ponad miliard zł. Bogdanka, jako pierwsza z firm sektora, pokazała wczoraj rezultaty finansowe.
Trzeci kwartał wyszedł jej dobrze (tzn. w okolicy średnich oczekiwań analityków), ale reszta firm z branży nie zachwyci. Za tydzień rynek pozna wyniki Jastrzębskiej Spółki Węglowej ( JSW), która specjalizuje się wprawdzie w produkcji węgla koksującego, zużywanego w przemyśle stalowym, ale boryka się z takimi samymi problemami co producenci węgla energetycznego.
— Wyniki JSW będą słabe. Spodziewamy się tylko 75 mln zł oczyszczonego zysku EBITDA, po odjęciu pozytywnego wpływu przejęcia kopalni Knurów-Szczygłowice, co szacujemy na 255 mln zł [rok temu EBITDA sięgnął 1 mld zł — red.] — mówi Łukasz Prokopiuk, analityk Domu Maklerskiego BOŚ.
Kompania Węglowa, największa firma górnicza w Unii Europejskiej, balansuje na krawędzi upadłości i, według aktualnych branżowych doniesień, gotówki zobowiązania starczy jej do grudnia.
Patrzą na Śląsk
Presja na ceny węgla wymusza na górniczych firmach cięcie kosztów produkcji, w tym świadczeń pracowniczych. Rozmowy ze związkami prowadzą w tej sprawie i Kompania Węglowa, Katowicki Holding Węglowy, i JSW, i Bogdanka. Chodzi m.in. o rezygnację z wypłacania emerytom tzw. deputatu węglowego.
— Pracujemy nad zmianą systemu wynagrodzeń, ale patrzymy też na to, co robią firmy na Śląsku. Gdyby rząd zgodził się na gwarantowanie pewnych rozwiązań, to odnosiłoby się to też do Bogdanki — zauważa Zbigniew Stopa. Dla Kompanii Węglowej koszt deputatu to ok. 250 mln zł rocznie, dla JSW jest to 65 mln zł, a dla Bogdanki ok. 20 mln zł rocznie.