„Gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa mogą być beneficjentem stabilności jaką daje wspólna waluta tylko w przypadku gdy gospodarka rozwija się w tempie co najmniej 4 proc. rocznie w sposób zrównoważony” – stwierdził Bajnai w wywiadzie opublikowanym w czwartek w dzienniku Nepszabadsag.
Węgry były pierwszym członkiem Unii Europejskiej, który zwrócił się o pomoc finansową do władz unijnych i międzynarodowych instytucji finansowych w 2008 r.
W kwietniu u naszych bratanków przeprowadzone zostaną wybory. Według ostatnich sondaży wygrać je powinna największa opozycyjna partia Fidesz.
Mniejszościowy rząd Bajnaiego zmuszony został do radykalnego cięcia wydatków w celu utrzymania w ryzach deficytu budżetowego i odzyskania zaufania inwestorów.
„Jeśli udałoby się zachować dyscyplinę fiskalną w latach 2011-14, przy wzroście PKB o co najmniej 4 proc. rocznie, można by wykreować nadwyżkę rzędu 2 bln forintów (10 mld USD) w ciągu czterech lat” – ocenił premier Węgier.
„Podjęte przez nas zmiany i działania kierują nas wreszcie w stronę zdroworozsądkowej gospodarki” – dodał Bajnai.
W 2009 r. PKB Węgier zmniejszył się o 6,3 proc. a prognoza na 2010 r. zakłada jego spadek o 0,2 proc. zanim gospodarka powróci na ścieżkę wzrostu w 2011 r.
WST, Bloomberg