Czytasz dzięki

Węgry: Polscy turyści powoli wracają nad Dunaj

  • PAP
opublikowano: 19-07-2020, 15:22

Polscy turyści coraz częściej decydują się spędzić na Węgrzech letni urlop po pandemii koronawirusa. Węgierska Agencja Turystyczna (MTUe) przygotowała akcję reklamową skierowaną zarówno do młodszego pokolenia, jak i do osób starszych.

Według danych Narodowego Centrum Danych Turystycznych Polacy zarezerwowali już na lipiec noclegi na ponad 20 tys. nocy.

„Cenimy i lubimy polskich przyjaciół, bo oprócz tego, że przyjeżdżają i spędzają tu czas, to jeszcze dużo przemieszczają się po kraju. Nie wszystkie narody są mobilne. Rosjanie przylatują samolotem przez Wiedeń i Budapeszt do Heviz (gdzie jest naturalne jezioro termalne - PAP), na dwa tygodnie zamykają się w kąpielisku i poddają różnym zabiegom pielęgnacyjnym. Siedzą w hotelu i nie jeżdżą na wycieczki samochodem. Czesi przyjeżdżają do Sarvaru i też się nie ruszają. A Polacy nie potrafią usiedzieć w miejscu. Meldują się w hotelu i bardzo dużo podróżują” – powiedział PAP wiceprezes MTUe Laszlo Koennyid.

Z badań telefonii komórkowej wynika, że Polacy odwiedzają na Węgrzech przede wszystkim Budapeszt. Bardzo wielu jedzie też do uzdrowiska Hajduszoboszlo na wschodzie kraju – w 2018 roku 32 proc. turystów w tym mieście stanowili Polacy – i stąd przemieszczają się po całym regionie: oglądają góry na północnym zachodzie Węgier, odwiedzają kąpieliska i bardzo dużo jeżdżą po regionach winiarskich, głównie Tokaju. Często udają się także nad Balaton.

„Bardzo się z tego cieszymy, bo wydają dużo pieniędzy w różnych miejscach” – podkreślił Koennyid.

Analiza danych komórkowych pozwoliła też stwierdzić, że bardzo niewielu Polaków przyjeżdża na Węgry tylko na jeden dzień, np. zatrzymując się przejazdem. Turyści z Polski przeciętnie spędzają na Węgrzech 3,3 dnia.

„Generalnie większość Polaków przyjeżdża na Węgry kąpać się, a na drugim miejscu jest gastronomia” – powiedział Koennyid. Coraz więcej Polaków chodzi na piesze wycieczki lub jeździ rowerem. Bardzo wielu przyjeżdża całą rodziną.

Polska, mieszcząca się w pierwszej dziesiątce krajów pochodzenia turystów przyjeżdżających na Węgry, znalazła się w grupie siedmiu państw, które objęto międzynarodową akcją reklamową MTUe po okresie zamknięcia granic z powodu pandemii koronawirusa.

„Naszą kampanię zaczęliśmy od krajów, skąd można przyjechać na Węgry samochodem w ciągu czterech godzin, stąd Polska. Uznaliśmy, że najszybciej takich turystów przyciągniemy. Poza tym uważamy, że zwiększy się rola transportu samochodowego, a zmniejszy lotniczego, jeśli chodzi o węgierską prowincję. Ale do Budapesztu też można dojechać w ciągu 2-3 godzin z bardzo wielu krajów” – powiedział Koennyid.

Agencja w ramach kampanii przygotowała filmy w języku polskim, które są dostępne na Facebooku i na YouTube. Część filmów zachęca do obejrzenia Budapesztu, a część prowincji, przy czym pokazywane miejsca dobrano pod kątem preferencji danej nacji. W tym drugim przypadku przygotowano dwie wersje: dla ludzi młodych i dla starszych. Te pierwsze mają szybsze tempo i towarzyszy im dynamiczna muzyka, te drugie zaś są spokojniejsze. Różnią się także zestawem pokazywanych atrakcji. Filmy skierowane do młodych pokazują czołowe miasta winiarskie: Tokaj i Eger, zaś do starszych: jezioro termalne w Heviz, węgierski step - pusztę czy zabytkowy Ostrzyhom na północy kraju.

W 2018 roku na Węgry przyjechało blisko 300 tys. Polaków, którzy spędzili tu w sumie prawie 800 tys. nocy. Przypadało na nich prawie 5 proc. ruchu turystycznego. Najczęściej wybierali na miejsce noclegów Budapeszt (19,7 proc.) i Hajduszoboszlo (16,2 proc.), ale popularnością cieszyły się wśród nich również nadbalatońskie miasteczka Balatonfuered i Siofok, a także miejscowości powiatu egerskiego.

Dla branży turystycznej, która wypracowuje ponad 13 proc. PKB Węgier, pandemia koronawirusa była ogromnym ciosem. Krajowa turystyka stopniowo zaczęła odżywać z końcem maja. Po otwarciu granic w czerwcu zaczęli się też pojawiać zagraniczni turyści.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane