W jego opinii, około 2/3 ze spadku inflacji w Eurolandzie do poziomi 0,7 proc., najniższego od okresu najgłębszej recesji w 2009 r. przypisać można obniżeniu cen energii i żywności.

„Polityka pieniężna powinna reagować na takie czynniki, ale z ostrożnością, jeśli mamy do czynienia z charakterem tymczasowym danego zjawiska” – wyjaśnia niemiecki oficjel.
Dodaje, że nawiązując do stopy inflacji jaką mamy obecnie w strefie euro, nie mamy do czynienia z samonakręcającą się spiralą spadku cen, która jest jedną ze składowych definicji deflacji.