Welfare state według Kazimierza Pazgana

Kazimerz Pazgan*
opublikowano: 26-02-2012, 08:00

Jak powinno być zorganizowane państwo polskie, żeby za 5 lat Polacy zarabiali średnio około 2 tys. EUR miesięcznie w przemyśle, a budżet Polski był co najmniej sześciokrotnie większy?

Pewne wydarzenie z mojego życia pozwoliło mi zrozumieć, jak powinno być zorganizowane państwo, aby obywatel mógł realizować marzenia, a gospodarka była w rozkwicie.

Zobacz więcej

Kazimierz Pazgan, fot.: WM

Mózgi dla cegły

W 1982 r., parę miesięcy po powołaniu firmy Konspol — nawiasem mówiąc pierwszej w Polsce firmy założonej po II wojnie światowej na podstawie kodeksu handlowego z 1934 r. — pojechałem na zaproszenie przyjaciół do RFN. Miałem tam okazję zwiedzić kilka fabryk. Doznałem szoku. Zobaczyłem fabryki, w których praktycznie nie ma pracowników. Ciągi technologiczne w pełni zautomatyzowane, produkcją steruje komputer, kilku serwisantów na ogromnej hali, gdzie odbywa się produkcja i kilkadziesiąt osób zajmujących się zarządzaniem i handlem. Od razu pojawiły się pytania: jakie mechanizmy spowodowały tak ogromny postęp technologiczny, co sprawiło, że w gospodarce dzieli nas tak ogromna przepaść. Zapytałem o to wiceprezesa dużego niemieckiego koncernu.

— My, Niemcy, nazywamy to cudem XX wieku.

— OK, ale na czym ten cud polega? — Ten cud to niemiecki system podatkowy. I zaczął dokładnie tłumaczyć, na czym ten system polega.

— Wyobraź sobie, że jesteś producentem cegły i produkujesz ją przez cały rok. Na koniec roku masz dochód i naliczony podatek dochodowy. Ale stoisz przed wyborem: albo ten podatek przekażesz do urzędu skarbowego, albo zainwestujesz. Co robisz? Inwestujesz — kupujesz drugą linię do produkcji cegły. W następnym roku stajesz przed tym samym wyborem i kupujesz trzecią. Ale to samo robi konkurencja i cegły na rynku jest za dużo. Co robisz? Znów masz wybór: albo zapłacisz podatek, albo coś z tymi pieniędzmi zrobisz. Co wtedy robisz? Zwracasz się do tzw. mózgów

— ?

— Mózgi to instytuty naukowe, naukowcy, którzy mają pomysły na to, jak obniżyć koszty, jak lepiej zorganizować przedsiębiorstwo, co zrobić, żeby produkt był bardziej konkurencyjny. Masz pieniądze, więc kupujesz od nich pomysły. To sprzyja innowacyjności. Tak rodzi się postęp. To samo dotyczy pracowników. Otrzymują wszystkie zarobione przez siebie pieniądze, czyli pensje brutto brutto i również mają naliczony podatek dochodowy (o ile dobrze pamiętam, wynosił wtedy około 42 proc.). W tym podatku występował jednak katalog ulg inwestycyjnych.

Można zainwestować w swoje zdrowie, emeryturę, w budowę lub remont domu itd. Natomiast każda instytucja, w której kupuje się jakiekolwiek usługi, odprowadza do budżetu podatek VAT. To samo dotyczy różnego rodzaju inwestycji, zarówno w kraju, jak i za granicą oraz zakupu usług czy technologii instytutów naukowych (od otrzymanej kwoty za usługę „mózg” płaci do budżetu podatek VAT). W ten sposób tworzy się duży budżet państwa.

Drugim ważnym wydarzeniem w moim życiu, które poszerzyło moje myślenie o gospodarce, był również pobyt w Niemczech oraz rozmowa, którą przeprowadziłem mniej więcej pięć miesięcy po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Mój rozmówca opowiedział mi niemiecki sposób na rozwiązanie problemów związanych z bezrobociem i wykorzystaniem mocy produkcyjnych.

— Wyliczyliśmy, że gdyby tak umocnić waluty w krajach nowych członków Unii Europejskiej do takiego poziomu, że np. w Polsce euro kosztowałoby około 3,5 zł (w tym czasie kosztowało 4,80 zł), to z powodzeniem będziemy konkurować z przemysłem polskim. Mamy wykorzystane wolne moce produkcyjne, które np. w branży rolno-spożywczej sięgają nawet 60 proc., mamy też tanią siłę roboczą z tych krajów i własne półki na te towary w tych krajach.

— Czy to znaczy, że chcecie zlikwidować wasze firmy w Polsce, które tu funkcjonują, a praktycznie cały polski przemysł prawie w 80 proc. pochodzi z zagranicy? Odpowiedź brzmiała: nie. Będą one jednak spełniać w Polsce inną rolę, przecież potrzebne są duże hale na magazyny, do montowania, pakowania, logistyki, dystrybucji określonych towarów itd.

Kurs dobrobytu

Ta rozmowa zainspirowała mnie do policzenia kursu równowagi w mojej produkcji, tzn. ile powinno kosztować euro, żebym mógł mój produkt wytworzyć w cenach rynkowych i być konkurencyjnym np. do produktu wytworzonego w Niemczech przy aktualnych płacach dla moich pracowników oraz przy założeniu, że zarabiają średnio około 2 tys. EUR miesięcznie. Z moich wyliczeń wynikło, że w owym czasie kurs równowagi do moich kosztów i płac wyniósł 4,20-4,30 za euro, natomiast kurs równowagi przy założeniu, że moi pracownicy będą zarabiać średnio 2 tys. EUR miesięcznie, wyniósł 6,5-7,0 zł za euro. Poprosiłem kolegów z różnych branż, aby wyliczyli, jak to wygląda u nich. Na mój wniosek Krajowa Izba Gospodarcza zwróciła się z prośbą do ludzi nauki, aby oni również spróbowali to wyliczyć. Dokonał tego zespół pod kierownictwem prof. dr. hab. Aleksandra Welfego (ekonomisty, ekonometryka). Wyliczył mianowicie, jaki powinien być kurs równowagi przy zarobku 500 EUR miesięcznie i przy zarobku 2 tys. EUR miesięcznie, by wytworzone produkty były konkurencyjne wobec produktów niemieckich.

Okazało się, że w pierwszym przypadku kurs równowagi to 4,20-4,30, a w drugim — 7,5 zł za euro...

Ciąg dalszy w archiwum "PB" - czytaj>>

* Kazimierz Pazgan

Twórca i prezes grupy Konspol należy do najbogatszych Polaków („Forbes” klasyfikuje go na 64. miejscu Listy 100 2012). Grupa Konspol z Nowego Sącza to jeden z największych producentów i przetwórców drobiu w Polsce. W jej skład wchodzą fermy drobiu, dwa zakłady przetwórcze, zakład paszowy i firma transportowa. Obecnie przygotowuje się do wejścia na rynki azjatycki i południowoamerykański.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimerz Pazgan*

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu