Władze Wenecji postanowiły, że w razie masowego, przekraczającego możliwości miasta napływu turystów w długi weekend poprzedzający Święto Pracy będą zamykać niektóre jego rejony i ograniczać ruch. To pierwsza taka decyzja we Włoszech. Miasto pęka w szwach, a mieszkańcy są na granicy wytrzymałości w związku ze stale rosnącą liczbą przybyszów, tłokiem w tramwajach wodnych, na placach i na ulicach. Luigi Brugnaro, burmistrz Wenecji, podpisał specjalny dekret w sprawie „pilnych kroków, by zagwarantować spokój publiczny, bezpieczeństwo i sprawne funkcjonowanie w historycznym centrum”.

Turyści muszą liczyć się z tym, że wyznaczone zostaną dla nich alternatywne trasy dojścia do mostu Rialto i placu świętego Marka oraz do stacji kolejowej. Zamknięte mogą być niektóre mosty oraz place. Ograniczenia dotyczyć będą także statków przywożących ludzi z okolicznych miejscowości nadmorskich.
— Przed tak trudnym dla nas weekendem podpisałem dekret — być może pierwszy taki we Włoszech — w którym ogłasza się najwyższy stan alertu dla Wenecji (…). Niech turyści wiedzą, że są mile widziani, jednak naszym zadaniem jest stanie na straży Wenecji i dlatego postanowiliśmy podjąć specjalne kroki — oświadczył burmistrz.
