Wenezuela chce ścigać menedżerów spółki z USA

Prezydent Nicolas Maduro zagroził aresztowaniem przedstawicieli amerykańskiej spółki Kimberly-Clark za to, że zatrzymali produkcję w Wenezueli.

Dwa tygodnie temu Kimberly-Clark ogłosiło, że wstrzymuje produkcje w Wenezueli w związku z problemami spowodowanymi przez coraz głębszy kryzys gospodarczy. Spółka była dostawcą artykułów higienicznych, m.in. papieru toaletowego, pieluch i podpasek. Kimberly-Clark musiał zwolnić ok. 900 pracowników. Maduro oskarżył amerykańską spółkę o to, że nie zrealizowała obietnic świadczeń socjalnych złożonych pracownikom.

Wenezuela chce ścigać menedżerów spółki z USA

opublikowano: 19-07-2016, 12:51

Prezydent Nicolas Maduro zagroził aresztowaniem przedstawicieli amerykańskiej spółki Kimberly-Clark za to, że zatrzymali produkcję w Wenezueli.

Dwa tygodnie temu Kimberly-Clark ogłosiło, że wstrzymuje produkcje w Wenezueli w związku z problemami spowodowanymi przez coraz głębszy kryzys gospodarczy. Spółka była dostawcą artykułów higienicznych, m.in. papieru toaletowego, pieluch i podpasek. Kimberly-Clark musiał zwolnić ok. 900 pracowników. Maduro oskarżył amerykańską spółkę o to, że nie zrealizowała obietnic świadczeń socjalnych złożonych pracownikom.

Nicolas Maduro
Bloomberg

- Ci, którzy muszą iść do więzienia, pójdą do więzienia, bez względu na to, gdzie są – ogłosił prezydent Wenezueli ujawniając, że wnioski o aresztowanie wkrótce trafią do Interpolu.

Fabryka Kimberly-Clark w mieście Maracay została przekazana pracownikom. Maduro twierdzi, że wszystkie linie produkcyjne zostały uruchomione. Jednak anonimowy pracownik fabryki powiedział agencji AFP, że działa tylko 1 z 11 linii produkcyjnych.

Stowarzyszenie biznesu Fedecamaras ogłosiło, że w maju 85 proc. przemysłu Wenezueli było sparaliżowane z powodu braku surowców.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Druś, AFP

Polecane