Głowa tego południowoamerykańskiego państwa ogłosiła właśnie… tygodniowy wypoczynek dla wszystkich pracowników.

Maduro zarządził przedłużenie o trzy dni okresu świąt Wielkiej Nocy. Takie ogłoszenie zostało zamieszczone w urzędowym dzienniku. Decyzja podjęta została dzień po tym jak minister energetyki ostrzegł, że poziom wody w zaporze Simon Bolivar, największej w tym kraju, spadł do zaledwie 3 metrów ponad minimalny poziom roboczy. Tama Guri, jak była wcześniej znana zanim były prezydent Hugo Chavez nie zmienił jej nazwy w celu uhonorowania bohatera narodowego, wspólnie z jeszcze dwoma innymi tego typu obiektami wodnymi dostarcza prawie 70 proc. energii elektrycznej dla Wenezueli.
Socjalistyczna administracja prezydenta Maduro obwinia za krytyczną sytuację energetyczną kraju suszę wywołaną zjawiskiem pogodowym El Nino, a także sabotaż sieci elektrycznej, jakiego mają dopuszczać się przeciwnicy władzy. Od wielu miesięcy Wenezuelczycy wzywani są do oszczędzania prądu, zaś części pracowników publicznych została skrócony czas pracy.
Tymczasem zdaniem ekspertów, kryzysowi można było zapobiec gdyby rząd zainwestował w utrzymanie zapory Guri, a następnie przez planowaną rozbudowę obiektów termoelektrycznych, które pracują w oparciu o paliwa kopalne, szczególnie, że Wenezuela dysponuje największymi na świecie rezerwami ropy naftowej. Ostrzegają, że racjonowanie energii elektrycznej konieczne będzie wraz ze wzrostem temperatury, a do rozpoczęcia tradycyjnej pory deszczowej jest jeszcze dosyć daleko.
