Weto wewnętrzną rozgrywką władzy

opublikowano: 08-01-2021, 22:58

Pierwszy raz w swojej drugiej kadencji prezydent Andrzej Duda okazał się wiarołomnym synem matki partii (w pierwszej pięciolatce postąpił tak pięciokrotnie) i zawetował ustawę z 20 listopada 2020 r., nowelizującą ustawę o działach administracji oraz aż 66 ustaw z nią powiązanych.

Konieczne trzeba tu wyjaśnić ważną kwestię daty. Tekst ustawy pochodzi z 20 listopada, ale faktycznie ukończona została 17 grudnia. Tegoż dnia o godz. 21.39 opozycyjny Senat odrzucił ją stosunkiem 51:45, przy 4 senatorach niegłosujących, natomiast już o godz. 23.47 Sejm odrzucił senackie odrzucenie stosunkiem 231:219, przy 10 posłach niegłosujących. Termin wejścia ustawy w życie zapisano na 1 stycznia 2021 r. (niektóre zmiany trochę później), a więc prezydent postawiony został pod terminową ścianą. Konstytucyjnie ma przecież na decyzję 21 dni, ustawę otrzymał 18 grudnia, podpis zaś musiałby złożyć najpóźniej w sylwestra, czyli już 13 dnia.

Andrzej Duda przetrzymał ustawę przez przysługujące mu 21 dni i zwrócił ją do Sejmu, gdzie PiS nawet nie podejmie próby odbicia weta, bo nie ma szans. Fot. Jakub Szymczuk / KPRP

Właśnie kalendarzowy przymus stał się najważniejszym wątkiem w pisemnym uzasadnieniu weta. Andrzej Duda postanowił przypomnieć – przede wszystkim Jarosławowi Kaczyńskiemu oraz Mateuszowi Morawieckiemu – że zbytnio przyzwyczaili się do wykonywania przez niego funkcji automatu podpisowego. Ale przecież sam sprowadził się do roli potulnego wykonawcy woli PiS, która generalnie – wyjątki od podpisowej reguły trafiają się średnio raz na rok – bardzo mu politycznie odpowiada. Jako przykład ekstremalnego skrócenia terminu przypomnę przypadek z soboty 28 listopada. Wtedy Sejm rozpatrywał uchwały Senatu wobec równie pilnych co spornych ustaw, m.in. o CIT dla spółek komandytowych oraz o wynagrodzeniach dla służby zdrowia na froncie walki z COVID-19. Głosowania skończyły się przed godz. 15 i wtedy Andrzej Duda podpisał pakiet natychmiast, niektóre ustawy od razu w sobotę wieczorem ukazały się elektronicznie w Dzienniku Ustaw i od północy weszły w życie. Notabene przy takim pośpiechu prezydencka kancelaria poinformowała o złożeniu podpisów dopiero… w niedzielę, czyli już po publikacji. Wtedy Andrzej Duda jakoś nie martwił się o brak vacatio legis, tymczasem w uzasadnieniu obecnego weta ten argument również został podniesiony.

Zaskoczonemu prezesowi PiS trudno pojąć, czemu jego podopieczny czasem staje się tak krnąbrny. Gdyby Andrzej Duda na co dzień stosował proceduralne argumenty z uzasadnienia obecnego weta, a na dodatek uczciwie ocenił permanentne gwałcenie w Sejmie zasad dobrej legislacji, to musiałby posyłać do kosza… połowę PiS-owskich ustaw. Dlaczego resztki prawniczego sumienia odzywają mu się tylko wobec rzadkich rodzynków, a nie bardzo wielu podobnie forsowanych złych ustaw – naprawdę trudno powiedzieć.

Najbardziej merytorycznym argumentem weta jest niezgoda na przekształcenie podsekretarzy stanu w… urzędników służby cywilnej. To rzeczywiście niesłychana arogancja PiS, zmiana o charakterze ustrojowym. Przez ponad trzy dekady III RP wszystkie rządzące ekipy przestrzegały w ministerstwach uświęconego rozdziału – dyrektorzy generalni oraz dyrektorzy departamentów to urzędnicy (zupełnie osobnym wątkiem jest obsadzanie tych stanowisk), natomiast wiceministrowie – zarówno sekretarze, jak też podsekretarze stanu – to najczystsza polityka. Jedynym powodem próby zatarcia tego logicznego i uczciwego rozdziału stała się chęć skrytego podwyższenia wynagrodzeń wiceministrów, albowiem w ministerstwach wyższe kadry urzędnicze zarabiają… więcej od ich politycznych zwierzchników. Dla uzdrowienia tej chorej sytuacji należy znormalizować strukturę wynagrodzeń, a nie wykonywać chwyt równie chytry co niekonstytucyjny. Pod tym elementem weta Andrzeja Dudy wobec złej ustawy można się z czystym sumieniem podpisać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane