Polskie uczelnie kształcą około 30 tys. informatyków rocznie. To za mało, by zaspokoić potrzeby kadrowe firm. Pod koniec ubiegłego roku brakowało w naszym kraju 50 tys. programistów. Co rusz słyszymy o nowych naborach międzynarodowych koncernów — np. Ericsson ogłosił ostatnio, że poszukuje ponad 300 osób w centrach badawczo-rozwojowych w Łodzi i Krakowie. Aplikować mogą m.in. programiści, testerzy, architekci systemów, menedżerowie, a także doświadczeni w zarządzaniu projektami. Problem z obsadą stanowisk mają też polskie firmy, na czele ze start- -upami. Personalne niedobory mogą dziwić, zważywszy na wynagrodzenia fachowców ITC (teleinformatyka). Elitą są starsi programiści korzystający z technologii Java, z których połowa zarabia od 9,5 tys. do 12,2 tys. zł brutto — wynika z raportu Sedlak & Sedlak za 2017 r. Nieco gorzej wypadają władający językiem C/C++ — od 9,5 tys. do 11,6 tys. Do krezusów zaliczają się programiści aplikacji mobilnych — połowa dostaje od 8 tys. do 13,5 tys. zł. Tuż za podium znaleźli się programiści .NET/C#. — Programiści znają swoją wartość, bo codziennie dostają nowe propozycje zatrudnienia. Są rozpieszczeni, ale to normalne w grupie zawodowej cieszącej się takim zainteresowaniem pracodawców. Zamiast narzekać na tą sytuację, staramy się znaleźć z kandydatami wspólny język — deklaruje Przemysław Berendt, globalny wiceprezes ds. marketingu w firmie Luxoft.
Czym skorupka za młodu…
Gdzie szukać rezerw? Najlepiej w szkole. Tak robi m.in. spółka Transition Technologies, która od kilku lat oferuje zajęcia z kodowania uczniom klas ponadgimnazjalnych o profilach informatycznych w ramach ogólnopolskiego programu „Zaprogramuj swoją przyszłość”.
— Uczniowie zdobywają podstawową wiedzę z programowania w języku Java, JavaScript, C++, biorą udział w konkursach wewnątrzszkolnych, a na najlepszych czekają wakacyjne praktyki w naszym biurze — mówi prof. Konrad Świrski, prezes Grupy Kapitałowej Transition Technologies. Tą samą drogą podąża Luxoft, prowadząc od kilku lat przedsięwzięcie „Profesor Wnuczek”, adresowane — z jednej strony — do gimnazjalistów i licealistów, z drugiej — do seniorów. Chodzi o pokazanie, że technologia łączy pokolenia. Zarząd spółki ma nadzieję, że uczestnicząca w programie młodzież za kilka lub kilkanaście lat zasili jej szeregi.
— Stawiamy na młodość. Ale nie wiek, nawet nie dyplom, tylko doświadczenie jest dla nas głównym kryterium. Docieramy do szerokiej grupy specjalistów, nie tylko z pokolenia Y. Oprócz programistów zatrudniamy testerów, analityków biznesowych, kierowników projektów. Wykształcenie informatyczne jest mile widziane, ale nie zawsze konieczne — wskazuje Przemysław Berendt.
Jaki klient, taka nauka
Aby pozyskać specjalistów, wiele przedsiębiorstw współpracuje ze szkołami programowania. To rozwiązanie dobre dla obu stron — zapewnia Jerzy Mardaus, menedżer regionalny krakowskiego oddziału międzynarodowej sieci Codecool, która przekazuje studentom umiejętności technologiczne, ale także wprowadza ich na rynek. Osoby kończące kurs gotowe są podjąć pracę na stanowisku młodszego programisty.
— Jesteśmy elastyczni — możemy opracować lub dostosować program kształcenia pod kątem technologii, narzędzi i potrzeb danego klienta biznesowego. Tak zdobywa on fachowca, który jest w pełni efektywny już pierwszego dnia pracy, bo wszystkie realia firmy poznał w czasie kursu — podkreśla Jerzy Mardaus.
3 Takie miejsce, po Chińczykach i Rosjanach, zajmują Polacy w zestawieniu HackerRank oceniającym zdolności programistów.
13,5 tys. zł Tyle wynoszą najwyższe zarobki programistów w Polsce według firmy doradczej Sedlak & Sedlak.