White Eagle drugi raz startuje do czarterów
Linie lotnicze Zbigniewa Niemczyckiego wspomoże BRE Bank
BIZNES I MARZENIA: Powstanie White Eagle Aviation to z jednej strony próba zarobienia na turystycznym boomie, który od kilku lat trwa w Polsce, a z drugiej urzeczywistnienie lotniczych fascynacji Zbigniewa Niemczyckiego, właściciela młodych linii. White Eagle Aviation nie wyklucza zakupienia w przyszłym roku kolejnego samolotu. fot. GK
Po kilkunastomiesięcznych staraniach White Eagle Aviation, linia lotnicza należąca do Zbigniewa Niemczyckiego, wejdzie wreszcie na rynek czarterów. Od połowy przyszłego roku w barwach WEA będzie latać 10-letni Boeing 737-400. Przedstawiciele firmy zapowiadają ostre wejście na rynek, ale droga do zysków może okazać się ciernista.
White Eagle Aviation chciał wejść na rynek czarterów już w ubiegłym sezonie turystycznym. Banki, które miały kredytować zakup samolotu, wymagały jednak gwarancji, że nie będzie on latał pusty, na co nie chciały się zgodzić biura podróży. Pomysł spalił więc na panewce.
Teraz inwestycję ma sfinansować BRE Bank. Obie strony nie chcą na razie ujawniać szczegółów transakcji.
Sceptyczni giganci
White Eagle Aviation rozesłał wstępną ofertę do większości biur podróży w Polsce. Nie może jednak liczyć na współpracę z potentatami rynku.
— Ta oferta przyszła za późno. Za kilka dni pojawi się nasz letni katalog. Mamy już podpisane umowy z przewoźnikami — mówi Krzysztof Piątek z Neckermann Polska.
Również Maria Baumgartner z TUI Polska powiedziała, że firma w nadchodzącym sezonie raczej nie skorzysta z usług WEA. Przedstawiciele biur podkreślają, że pierwszy sezon zadecyduje, czy WEA będzie wiarygodnym partnerem dla dużych touroperatorów.
Również Ving nie będzie w przyszłym sezonie korzystał z usług wea.
— Otrzymaliśmy ofertę od pana Niemczyckiego i ze wstępnych rozmów wynika, że jest ona interesująca. Nie mogę jednak powiedzieć, czy będziemy współpracować z White Eagle — dodaje J. Grzegorz Prądzyński, prezes Orbis Travel.
Liniom Zbigniewa Niemczyckiego może być trudno odbić LOT-owi Orbis, bo obie firmy łączy długoletnia współpraca.
Szansa w małych
Ofertę White Eagle otrzymały również mniejsze biura.
— Moim zdaniem, przy tych rozmiarach rynku pojawienie się przewoźnika nawet z jednym samolotem może zmienić układ sił i zwiększyć konkurencję — twierdzi Marcin Kołodziejczyk z biura podróży Big Blue.
Jest bardzo prawdopodobne, że White Eagle właśnie do mniejszych graczy będzie kierował swoją ofertę. Na pewno zaproponuje konkurencyjną cenę. Ponadto, LOT po aferze z Alpiną bardzo restrykcyjnie pilnuje umów z touroperatorami i wiele firm nie jest w stanie spełnić warunków narodowego przewoźnika. Stanowi to szansę dla WEA, ale oznacza również, że w przyszłym roku to właśnie linie Zbigniewa Niemczyckiego mogą zmagać się z nierzetelnymi partnerami.
Są też inne potencjalne trudności. Jeden z przedstawicieli branży turystycznej zwraca uwagę na to, że WEA nie dysponuje obecnie wystarczającym zapleczem serwisowym i samolotami na podmianę w razie awarii. Ewentualne kłopoty mogą źle wpłynąć na wizerunek młodej linii.
LOT życzy powodzenia
— LOT wycofuje się z rynku czarterów, na czym dotąd korzystali przewoźnicy greccy, tureccy czy hiszpańscy. My chcemy tę lukę zapełnić — wyjawia przedstawiciel White Eagle Aviation.
Przedstawiciele LOT nie zgadzają się z tą opinią.
— Koncentrujemy się na połączeniach rejsowych, ale nasz udział w rynku czarterów, mimo wahań, jest cały czas dominujący i sięga około 60 procent — tłumaczy Leszek Chorzewski, rzecznik LOT.
Jego zdaniem powstanie takiego przewoźnika w kraju wielkości Polski jest czymś zupełnie naturalnym. W znacznie mniejszych Czechach funkcjonuje prywatna linia czarterowa dysponująca trzema Boeingami.
— Na rynku czarterów pomieścimy się wszyscy. Kolegom z White Eagle pozostaje nam życzyć powodzenia — sumuje Leszek Chorzewski.