W raporcie z 10 stycznia cenę docelową wyznaczył na 7,8 zł. Jego zdaniem, warto w portfelach przeważać walory gazowego potentata, ponieważ jest szansa na wygraną w arbitrażu z Gazpromem. Ponadto specjalista zakłada, że ceny gazu pozostaną wysokie w 2019 r., zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę wzrost cen energii elektrycznej w Europie, wysokie ceny węgla i CO2 oraz niską dostępność spotowych dostaw LNG.

„Poza tym, podejrzewamy, że wyniki za czwarty kwartał ubiegłego roku mogą być całkiem dobre zważywszy na wyjątkową strukturę importu” — dodaje Łukasz Prokopiuk.
Jak wyjaśnia, opierają się o informacje spółki o rocznym imporcie można oszacować, że import ze wschodu wyniósł w czwartym kwartale ubiegłego roku tylko 1,1 mld m sześc. gazu.
„Jest to wyjątkowo niska liczba, zwłaszcza że import LNG w tym kwartale był na poziomie podobnie 1,1 mld m sześc. gazu, podczas gdy import gazu z zachodu wyniósł 760 mld m sześc. gazu. W związku z tym można oszacować, że import ze wschodu stanowił zaledwie 37 proc. całego importu w kwartale (najmniejszy poziom kwartalnego wschodniego importu odkąd spółka pokazuje dane). Uważamy, że niski udział rosyjskiego importu powinien działać wspierająco na wyniki segmentu obrotu poprzez ograniczenie potencjalnych strat na tym kontrakcie. Dodatkowo, wydaje nam się, że spółka może powtórzyć tę strategię także w pierwszym kwartale 2019 r.” — dodaje analityk DM BOŚ.