WIBOR najwyżejod 2009 roku

Jacek Iskra
opublikowano: 07-10-2011, 00:00

Na rynku bankowym jest coraz drożej, ale powtórki z wojny na depozyty raczej nie będzie

Trzymiesięczna stopa WIBOR (Warsaw Interbank Offer Rate), czyli stawka, po której banki pożyczają sobie pieniądze, wzrosła wczoraj do 4,76 proc. Ostatni raz WIBOR tak wysoko był na początku 2009 r., kiedy w Europie, a w mniejszym stopniu także w Polsce, szalał w najlepsze kryzys płynnościowy. Banki bały się pożyczać sobie nawzajem pieniądze, gdyż nie wiadomo było, który z nich nie utraci płynności. Czy wzrost stawek na polskim jak i europejskim rynku międzybankowym oznacza, że scenariusz sprzed dwóch lat może się powtórzyć?

Już to widzieliśmy

— Wzrost stawek na rynku międzybankowym jest bezpośrednią pochodną wyższych stóp procentowych Narodowego Banku Polskiego [od początku roku RPP czterokrotnie podwyższyła główną stopę procentową, łącznie 1 pkt proc. — przyp. red.]. Oczywiście na rynku, szczególnie europejskim, są obawy o płynność sektora finansowego, co dodatkowo podbija stawki — mówi Piotr Bielski, ekonomista Banku Zachodniego WBK.

Ostatnio rynkami finansowymi wstrząsnęły kłopoty francusko-belgijskiej grupy bankowej Dexia. Okazało się, że ulokowała ona dużą część aktywów w papierach dłużnych takich krajów jak Grecja, Portugalia, czy Irlandia. To spowodowało załamanie kursu Dexii (w kilka dni akcje straciły na wartości ponad 50 proc.) i lawinę komentarzy o potrzebie wprowadzenia przez władze Unii Europejskiej nowego planu dokapitalizowania banków.

— Powtórka kryzysu płynnościowego sprzed trzech lat nam raczej nie grozi. Wszyscy mają w pamięci lata 2008-09 i teraz dmuchają na zimne. Choć dalszych zawirowań w europejskim sektorze finansowymna pewno nie można wykluczyć — dodaje Piotr Bielski. Ekonomiści zwracają uwagę, że polskim instytucjom finansowym, które nie angażowały się przecież w obrót niebezpiecznymi instrumentami, raczej nic nie grozi. — Dla inwestorów z polskiego rynku mimo wszystko istotne powinno być, czy wśród siedzących na beczce prochu zagranicznych banków nie ma podmiotów dominujących nad operującymi w Polsce instytucjami — zaznacza Łukasz Wróbel, analityk Noble Securities. Zauważa jednak, że tylko dwa z piętnastu największych rodzimych banków posiadają współczynnik wypłacalności poniżej 10 proc., co w odniesieniu do europejskiego sektora jest dobrym wynikiem.

Doświadczenie uczy

Polskim bankom udało się też zbudować bezpieczną poduszkę powietrzną. W 2008 i 2009 r. trudno było im zdobyć na rynku międzybankowym kapitał na finansowanie bieżącej działalności, więc masowo sięgnęły po pieniądze klientów, zwiększając oprocentowania depozytów. W ciągu trzech lat wartość wszystkich depozytóww polskim sektorze bankowym zwiększyła się o ponad 150 mld zł, osiągając 702 mld zł.

Teraz, w wyniku ponownego spadku zaufania na rynku międzybankowym, banki zdecydowały się na podobny krok, ale na mniejszą skalę.

— W obawie o powtórkę z 2008 r. coraz więcej banków płaci 6-7 proc. brutto za lokaty. Zawczasu zbudowany bufor płynnościowy pozwoli zaabsorbować wstrząsy na rynku walutowym czy chociażby klincz na rynku międzybankowym — mówi Michał Sadrak, analityk Open Finance.

Wojna depozytowa przed trzema laty sprawiła, że za stawki za lokaty zbliżyły się do 10 proc. rocznie.

— Klienci, którzy liczyli na powtórkę wojny depozytowej, będą musieli obejść się smakiem — dodaje Michał Sadrak.

Ekonomiści uważają, że stawki na rynku międzybankowym już mocno nie wzrosną.

— Wszystko wskazuje na to, że w przyszłym roku znajdą się powody do obniżenia stóp procentowych banku centralnego, a to powinno pociągnąć za sobą spadek stawek WIBOR — prognozuje Piotr Bielski.

Coraz więcej WIBOR w domowym budżecie

Stopy na rynku międzybankowym odgrywają coraz większą rolę nie tylko w przypadku instytucji finansowych. Mają także coraz większe znaczenie dla przeciętnego Kowalskiego.

Kredyty. Znakomita większość kredytów hipotecznych w polskiej walucie bazuje właśnie na trzymiesięcznym WIBOR, choć można spotkać także banki, gdzie bazową stopą jest WIBOR6M. Oprocentowanie kredytu bank wyznacza jako sumę zmiennej stopy rynkowej i stałej marży przez cały okres kredytu. Poza kredytami hipotecznymi także niektóre kredyty gotówkowe czy konsumpcyjne oparte są właśnie na stopach międzybankowych. Im niższe stawki na rynku międzybankowym – tym lepiej. Mniej trzeba zapłacić za kredyt.

Lokaty. Po drugiej stronie barykady są naturalnie ci, którzy chcą skorzystać z produktów depozytowych banków opartych właśnie na stawkach WIBOR. Dla nich im drożej na rynku międzybankowym, tym lepiej. Ale takich produktów przeznaczonych dla klientów indywidualnych jest niewiele. Dlaczego? Ponieważ obecna stopa WIBOR3M wynosząca 4,75 proc. często jest wyższa niż oprocentowanie, jakie banki oferują na tradycyjnych lokatach o stałej stopie. Banki nie chcą przepłacać. Lokaty oparte na stawkach międzybankowych można spotkać głównie w ofertach dla zamożnych klientów, w tzw. private bankingu.

Rynek obligacji. Na rynku Catalyst, specjalnym parkiecie GPW, notowane są m.in. obligacje gmin, banków spółdzielczych czy firm, które mogą nabywać także indywidualni inwestorzy. Oprocentowanie zdecydowanej większości tych papierów dłużnych oparte jest właśnie na stawce WIBOR (przeważnie sześciomiesięczny). Przeciętna marża dla obligacji banków spółdzielczych przekracza obecnie WIBOR 6M o 3,2 pkt proc., co przy obecnej wartości tej stawki 4,8 proc. daje możliwość zarobku na takiej obligacji nawet ponad 8 proc. Nieco mniej, bo niespełna 3 pkt proc. ponad WIBOR6M, można natomiast zarobić na przeciętnych obligacjach komunalnych. Najbardziej zyskowną grupą papierów notowanych na Catalyst są obligacje korporacyjne (emitowane przez spółki), gdzie premia ponad półroczny WIBOR wynosi 4,6 pkt proc. Rekordzista, Navi Group, płaci obecnie od swoich obligacji nawet 14,7 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Iskra

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu