Wiceminister rozsypał węglowe puzzle

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2019-05-23 22:00

W obecności kandydującego do europarlamentu wiceministra energii prezes PGG niespodziewanie zapowiedział dwa przejęcia.

Na trzy dni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego Grzegorz Tobiszowski, wiceminister energii i kandydat w tych wyborach, zorganizował na Śląsku konferencję z udziałem menedżerów państwowych spółek węglowych. Niespodziewanie zapowiedzieli wspólnie kilka transakcji kapitałowych. Jeśli zostaną dopięte, to Polska Grupa Górnicza (PGG) stanie się importerem węgla, m.in. z Rosji. Nie wiadomo, czy transakcje zostaną dopięte.

WICEMINISTER LUBI WĘGIEL:
WICEMINISTER LUBI WĘGIEL:
PGG, największa polska grupa górnicza, kontrolowana jest wprawdzie przez państwowe spółki energetyczne, ale kiedy ma coś do ogłoszenia, asystuje przy tym wiceminister Grzegorz Tobiszowski. Tak też było w środę.
Fot. WM

PGG ma apetyt…

PGG kontrolowana jest wprawdzie przez państwowe spółki energetyczne (PGE, Eneę, Energę i PGNiG Termikę), ale kiedy decyduje się na strategiczne deklaracje, zawsze asystuje przy nich Grzegorz Tobiszowski. Tak było również w środę.

Tomasz Rogala, prezes PGG, ogłosił w obecności wiceministra, że PGG zamierza przejąć spółki PGE Paliwa w Krakowie oraz Inter- Balt w Gdańsku. Pierwsza należy dziś do grupy PGE, a druga — do też państwowego Węglokoksu.

— Chcemy wziąć udział w integracji rynku paliw — tak PAP cytował Tomasza Rogalę.

— To element porządkowania systemu logistyki i krajowej sprzedaży węgla — dodał Grzegorz Tobiszowski.

PGE Paliwa to następca EDF Paliwa, spółki należącej niegdyś do francuskiego koncernu EDF. To firma wyjątkowo aktywna i doświadczona w handlu węglem, w tym w jego imporcie, również z Rosji. Z naszych informacji wynika, że rozmowy o jej sprzedaży trwają już od kilku miesięcy. Decyzji jednak nie ma. Inter-Balt natomiast zajmuje się spedycją w portach Gdańska, Gdyni oraz zespołu portowego Szczecin—Świnoujście. Ani PGE, ani Węglokoks nie odpowiedziały na pytanie o motywację do przeprowadzenia takich transakcji.

…na importerów…

Plany PGG mogą zaskakiwać, bo firma specjalizuje się dziś w wydobyciu węgla i jego sprzedaży na rynku krajowym. Nasi rozmówcy z branży wskazują, że nabytki mogłyby dać PGG wpływ również na import surowca. To ważne, bo zarząd PGG narzeka publicznie na nadwyżkę węgla z importu, która ma być powodem znaczących zapasów i małego popytu na węgiel w kraju.

Plany zaskakują również dlatego, że sytuacja finansowa nie pozwalała dotychczas PGG na myślenie o większych inwestycjach. W 2018 r. firma osiągnęła wprawdzie 493 mln zł zysku netto, ale rok wcześniej było to tylko 86 mln zł, a 2016 r. zakończyła 332 mln zł straty. Zysk EBITDA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację) sięgnął w 2018 r. 2,635 mld zł. Trudno przewidzieć, jaka będzie wycena spółek PGE Paliwa i Inter-Balt. Warto jednak przypomnieć, że PGG corocznie wydaje około 3 mld zł na inwestycje w wydobycie.

…ale czy ma kasę

Sceptycznie te plany ocenia Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki. Jego zdaniem większy sens miałoby skoncentrowanie się na restrukturyzacji PGG.

— Kondycja PGG, zwłaszcza w kontekście spadających cen węgla, jest bardzo zła. Rosną koszty wydobycia, a spada wydajność pracy — mówi Janusz Steinhoff.

Niepokoi go też informacja o tym, że PGG zarabia 25 zł na każdej tonie węgla.

— Mówiono to, gdy ceny węgla były na poziomie 70 USD/t, a dziś jest to około 60 USD/t. Obawiam się, że wkrótce PGG będzie ponosić straty — uważa były wicepremier.

Uważa, że w kontekście nadchodzących wyborów górnictwo nadal traktowane jest instrumentalnie.

— Widzę populizm i nieodpowiedzialne obietnice, które nigdy nie wejdą w fazę wykonawczą. Tymczasem trzeba zwrócić uwagę na przyszłość, która może przynieść spadek cen węgla — ostrzega Janusz Steinhoff.