Wicepremier przestrzega przed zamachem na RPP

Lesław Kretowicz
opublikowano: 2001-10-08 00:00

Wicepremier przestrzega przed zamachem na RPP

Janusz Steinhoff, wicepremier i minister gospodarki, nieźle ocenia swoją kadencję. Choć zdarzały się porażki, to jednak — jego zdaniem — przeważały sukcesy: np. rozpoczęcie restrukturyzacji sektora ciężkiego. Następcy radzi kontynuowanie tej polityki. Nie ukrywa, że w tej chwili kluczową sprawą jest naprawa finansów państwa i ułożenie dobrych stosunków z RPP.

Wicepremier Janusz Steinhoff uważa, że w okresie jego urzędowania zdarzały się porażki, przeważały jednak sukcesy. Najbardziej niepokoi go słaba kondycja małych i średnich przedsiębiorstw, co bezpośrednio przekłada się na poziom bezrobocia.

— Nie udało się rozwiązać problemu bezrobocia. Zbyt mało zrobiono dla małych i średnich przedsiębiorstw. Nadal nie ma przyjaznych zapisów w prawie pracy. Małe i średnie firmy muszą więc podnosić wydajność obniżając koszty, co w efekcie przekłada się na wzrost bezrobocia — mówi Janusz Steinhoff.

Jego zdaniem, bardzo pilną kwestią jest wprowadzenie przepisów upraszczających działalność tego sektora.

Wzorowa reforma

Jednym z największych wyzwań dla wicepremiera okazała się jednak reforma przemysłu ciężkiego.

— Najtrudniejszym zadaniem była restrukturyzacja górnictwa. Projekt i jego realizacja zostały ocenione przez ekspertów zachodnich jako wzorowe. Gdyby nie było problemów w górnictwie, budżet oszczędziłby 14 mld zł. Same osłony socjalne i proces likwidacji 22 kopalni kosztowały 4,9 mld zł — mówi Janusz Steinhoff.

Problemów nadal przysparza hutnictwo, głównie ze względu na złą strukturę produkcji.

— Należy, wzorem Europy, przeprowadzić konsolidację sektora. Stąd pomysł stworzenia Polskich Hut Stali — twierdzi minister.

Sukcesem jest poprawa bilansu w handlu zagranicznym.

— Nasza gospodarka stała się mało konkurencyjna, niskie było tempo liberalizacji i dostosowywania przepisów do norm UE. Udało się jednak zachować bardzo duży przyrost inwestycji zagranicznych. Ich wartość ostatnio oscylowała wokół 10 mld USD rocznie. Należy podtrzymać ten trend — Polska jest nadal atrakcyjnym miejscem dla kapitału zagranicznego — uważa wicepremier.

Grzech zaniechania

Niezbyt pochlebnie Janusz Steinhoff ocenia proces prywatyzacji. Uważa, że zaniechano niezbędnych, choć trudnych przekształceń w sektorze przemysłu ciężkiego.

— Resort skarbu powstał o 3-4 lata za wcześnie i dostał zbyt wiele uprawnień. Nie oceniam dobrze procesu prywatyzacji. Resort skupił się na łatwych prywatyzacjach, np. banków czy ubezpieczycieli. Nie trafiliśmy na koniunkturę, ponadto prywatyzowane były nie te sektory, od których powinno się zacząć. Konieczne jest przyspieszenie restrukturyzacji przemysłu ciężkiego, bo to on generuje największe straty dla budżetu. Ostatnie działania ministra skarbu — wbrew głosom sprzeciwu — przeprowadzane były zgodnie z przyjętym harmonogramem. Niektórych procesów nie można wstrzymać. Uważam jednak, że działania te powinny być konsultowane z członkami nowego rządu, a w kwestiach spornych, jak choćby Rafineria Gdańska, pozostawione nowemu gabinetowi — tłumaczy minister gospodarki.

Jego zdaniem, następca powinien przede wszystkim walczyć z bezrobociem, wesprzeć małe i średnie firmy oraz harmonizację prawa z normami UE.

— Należy utrzymać obecną pozycję resortu gospodarki w rządzie oraz stanowisko wicepremiera. Minister finansów musi mieć mocną pozycję, ale nie może dominować. Jego duża samodzielność przynosi często negatywne skutki. Nadmierne podnoszenie na przykład podatku akcyzowego spowodowało de facto zmniejszenie wpływów do budżetu. Konieczne jest dalsze przystosowywanie prawa do norm unijnych, przyspieszenie restrukturyzacji i prywatyzacji sektora państwowego. W walce z bezrobociem niezbędne jest wprowadzenie systemu szkoleń i przekwalifikowań. Z tym wiążą się również dalsze ułatwienia dla małych i średnich firm oraz redukcje podatków. Uważam, że nasz system podatkowy nie sprzyja inwestycjom — mówi wicepremier.

Dobre rady

Minister gospodarki czuje się współodpowiedzialny za stan finansów publicznych.

— Obecna struktura finansów publicznych jest zła, bo zbyt wiele jest wydatków sztywnych. Wyjściem z sytuacji jest radykalna reforma systemu. Jarosław Bauc popełnił błąd zbyt długo utrzymując w tajemnicy rzeczywisty rozmiar problemów. Powołanie komisji ekspertów do oceny założeń ministra finansów nie było wotum nieufności. Jego wyliczenia były tak zaskakujące, że należało je zweryfikować. Przygotowany przez obecny rząd projekt budżetu nie jest idealny i nie zgadzam się z wieloma zapisami w tej ustawie, np. podatkiem importowym. Taka jednak była wola Rady Ministrów — mówi Janusz Steinhoff.

Jego zdaniem, bank centralny powinien ściśle współpracować z rządem, ale zarówno on sam, jak i Rada Polityki Pieniężnej powinny pozostać niezależne.

— Naprawa finansów nie będzie możliwa bez ułożenia partnerskich stosunków na linii rząd- -Rada Polityki Pieniężnej. Nie zawsze zgadzałem się z jej decyzjami, ale w obecnej sytuacji gospodarczej nie mogła postępować inaczej. Życzyłbym sobie, aby nadal prowadziła tak restrykcyjną politykę monetarną. Przestrzegam przed pozbawianiem NBP i RPP niezależności — zaznacza Janusz Steinhoff.