Widzialna ręka państwa

Janusz Lewandowski
opublikowano: 16-03-2007, 00:00

Skromna obecność Polski w europejskich serwisach informacyjnych cieszy, odkąd przeważają złe wiadomości. Gubimy się w natłoku doniesień z 27 unijnych stolic i mniej zauważalny staje się roz- dźwięk pomiędzy tym, co głosimy na zewnątrz, a tym, co robimy w kraju. Na europejskiej arenie jesteśmy czempionem liberalizacji, bowiem otwartość rynków premiuje tańszych konkurentów ze Wschodu. Z małymi wyjątkami, typu Poczta, która nie jest jeszcze gotowa na wolnorynkowe wyzwania. Generalnie, im więcej swobody, tym lepiej.

Niestety, odwrotnie dzieje się w kraju. Tu państwo chce kontrolować, dlatego coraz więcej widzialnej ręki państwa. Najnowsze przecieki mówią o próbie większego uzależnienia spółek skarbu państwa od ministerstwa, które i tak zamroziło kapitalizm państwowy. Wolałbym uniwersalny kodeks dobrej praktyki korporacyjnej, obowiązujący także państwowego akcjonariusza, zamiast mnożenia wyjątków od kodeksu handlowego. Szczególnie teraz, gdy maksimum odwagi prywatyzacyjnej polega na dzieleniu się kawałkiem akcji z udziałowcami prywatnymi.

Zatem eksportujemy liberalizację, ale na użytek własny uprawiamy etatyzm i protekcjonizm. Nie zwiększa to wiarygodności kraju, który ma złą passę i marną prasę. Więcej harmonii demonstrują takie kraje, jak Francja, blokując liberalizację europejską i krajową. Oczywiście, lepiej, gdy dążą do wolności na jednej i drugiej arenie — jak Anglia. Zaś Polska i Słowacja usiłują mieć naraz dwie różne twarze…

Janusz Lewandowski

europoseł Platformy Obywatelskiej

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Janusz Lewandowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu