Więcej kobiet „na górze”

Dorota Czerwińska
opublikowano: 2014-09-08 00:00

Za sześć lat w UE będą obowiązywały parytety w radach nadzorczych spółek giełdowych.

Zgodnie z decyzjami Parlamentu Europejskiego 40 proc. członków rad nadzorczych spółek notowanych na giełdach do 2020 r. powinny stanowić kobiety. W firmach państwowych te zasady mają obowiązywać już w 2018 r. Zasada ta nie dotyczy firm zatrudniających mniej niż 250 osób i z przychodem niższym niż 50 mln euro rocznie.

Eksperci EY w raporcie „Czas na różnorodność — zwiększanie wydajności rad nadzorczych” przypominają, że na razie kobiety stanowią 18 proc. członków rad nadzorczych największych europejskich firm, a w Polsce — 12 proc. Pierwszym krajem, który wprowadził parytety (w 2008 r.) była Norwegia. Po niej zrobiły to: Belgia, Francja, Islandia, Włochy, Hiszpania, Holandia i Finlandia (tam parytety dotyczą tylko spółek skarbu państwa).

— Zrównoważone zespoły pracują znaczenie efektywniej, a udział kobiet w biznesie przynosi wymierne korzyści. Warto jednak pamiętać, że jeszcze ważniejsza jest równowaga na stanowiskach zarządczych, a nie tylko nadzorczych. Bez wsparcia, merytorycznego rozwoju i przywództwa kobiet w biznesie same parytety nie są dobrym rozwiązaniem — mówi Iwona Kozera, partner i liderka Grupy Rynków Finansowych EY na Europę Środkową i Południową. EY zaleca korzystanie z doświadczeń norweskich.

Podkreśla, że kobiety awansowane na stanowiska nadzorcze muszą być do tego przygotowane. Na początku wprowadzania parytetów w Norwegii awansowano do rad nadzorczych panie, które były menedżerami liniowymi. Nie były przygotowane do pełnienia funkcji nadzorczych. W efekcie firmy straciły dobrych menedżerów i nie zyskały wartościowych członków rad nadzorczych.

Dlatego EY proponuje, by najpierw stworzyć w firmach program szkoleń podnoszących kwalifikacje nadzorcze kobiet.