Więcej optymizmu z Apple niż Fed

Jacek Iskra
opublikowano: 2012-04-27 00:00

Ben Bernanke nie zawiódł inwestorów. Do większych zakupów akcji jednak nie przekonał.

Szef amerykańskiej Rezerwy Federalnej (Fed) Ben Bernanke zasugerował, że dalsze łagodzenie polityki pieniężnej jest mało prawdopodobne, o ile sytuacja w gospodarce nie zacznie się pogarszać. Z drugiej strony, jego wypowiedź nie wykluczyła całkowicie takiego scenariusza, co dało rynkom impuls do ostrożnych zwyżek. Po słowach Bernanke indeks S&P zyskał ponad 1,3 proc., a wskaźnik spółek nowych technologii Nasdaq urósł nawet o 2,3 proc. Z nieco mniejszym odzewem wystąpienie amerykańskiego banku centralnego spotkało się w Europie. W Londynie i we Frankfurcie sesje rozpoczęły się od lekkich zwyżek. Większym optymizmem wykazali się inwestorzy na polskim rynku — główny indeks WIG20 od samego rana zyskiwał blisko 1 proc.

— Komunikat Bena Bernankego można uznać za zachowawczy i ostrożny. Z jednej strony FOMC nie podjął decyzji o kolejnej formie bądź fazie wsparcia rynków poprzez rozszerzanie bilansu, niemniej jednak wyraził taką gotowość — ocenia Aleksandra Bluj, ekonomistka PKO BP.

Na pewno jednak warto zwrócić uwagę, że członkowie FOMC podnieśli prognozy tegorocznego wzrostu gospodarczego w 2012 r. z 2,2-2,7 proc. do 2,4-2,9 proc. — Biorąc jednak pod uwagę poprawę oceny kondycji amerykańskiej gospodarki przez członków FOMC i oczekiwane dalsze stopniowe ożywienie w USA, raczej nie zostanie wprowadzony kolejny program ilościowego luzowania polityki pieniężnej Fedu — uważa Jakub Borowski, główny ekonomista Kredyt Banku. Jego zdaniem, ostatni komunikat Fedu stanowi wsparcie dla kursu dolara oraz sygnalizuje możliwość wzrostu rentowności na rynku długu, w szczególności w USA, w najbliższych miesiącach.

Zdaniem ekonomistów Raiffesen Banku, choć informacje z posiedzenia Fedu zostały pozytywnie przyjęte przez rynek, to jednak do tego, by mogły one powodować trwalsze zwyżki niezbędne wydają się lepsze od prognoz odczyty wskaźników makro z USA, o które w ostatnim czasie jest dość trudno. — Bardziej prawdopodobne jest to, że kolejne pozytywne zaskoczenia ze strony wyników kwartalnych tamtejszych spółek wesprą nastroje. Do większych zmian może być to jednak za mało — ocenia Marta Petka-Zagajewska.

Nie można bowiem zapomnieć, że za środowe zwyżki na Nasdaq w równym stopniu jak wystąpienie Bernankego odpowiedzialny był komputerowy potentat, firma Apple, która przed sesją poinformowała, że jej zysk netto w pierwszych trzech miesiącach 2012 r. wzrósł o 94 proc., sięgając 11,6 mld USD. Zdaniem Ashrafa Laidi, głównego stratega firmy City Index, konsekwencje środowego posiedzenia Fedu mogą się jednak przełożyć na rynek znacznie szybciej.

— W sytuacji gdy poglądy Jeffreya M. Lackera [członka Fedu, który nie zgadza się, że obecne warunki uzasadniają pozostawienie stóp procentowychna aktualnym poziomie do końca 2014 r. — red.] poprze dodatkowy członek FOMC, możemy oczekiwać gwałtownego wzrostu wartości dolara kosztem metali — szczególnie złota, funta brytyjskiego, dolara australijskiego i euro. Jen japoński również może zanotować zwyżki, jeśli na giełdach będzie przeważał kolor czerwony — uważa Ashraf Laidi.

Natomiast jeśli Jeffrey Lacker pozostanie jedynym jastrzębiem, na rynkach obserwować będziemy spadki dolara. Prawdopodobnie największymi beneficjentami takiego scenariusza będą euro, złoto, ropa i dolar kanadyjski.