Więcej pieniędzy dla uczonych

Emil Górecki
12-06-2006, 00:00

Jest 54,5 mld EUR do wykorzystania, m.in. na międzynarodowe projekty badawcze. To szansa na podwyższenie stawek dla polskich uczonych.

Michał Seweryński, minister nauki i szkolnictwa wyższego, obiecuje polskim badaczom podniesienie stawek, które są dziś czterokrotnie niższe od zarobków naukowców z Europy Zachodniej. Ma to być sposób na zwiększenie w latach 2007-13 wykorzystania funduszy VII Programu Ramowego (VII PR) na badania i rozwój. Unijni ministrowie ds. nauki wstępnie uzgodnili zasady podziału funduszy. Do wykorzystania jest 54,5 mld EUR, czyli o 60 proc. więcej niż w realizowanym obecnie VI PR.

— Nasi naukowcy są konkurencyjni ze względu na to, że są nisko wynagradzani, ale nie chcielibyśmy tego atutu dłużej wykorzystywać. Obecna dysproporcja rodzi niezręczne sytuacje, kiedy w jednym projekcie uczestniczą naukowcy z Polski i dużo więcej zarabiający naukowcy z Europy Zachodniej — powiedział Polskiej Agencji Prasowej minister Seweryński.

Może być lepiej

Udział Polski w piątym i szóstym unijnym programie ramowym w dziedzinie badań i rozwoju technicznego nie jest zadowalający. Dodatni bilans piątego programu, w którym Polska uczestniczyła jeszcze jako kraj kandydujący, w dużej mierze wynika z redukcji ówczesnej polskiej składki. Natomiast finansowy bilans udziału w szóstym programie na lata 2002-06 jest na razie ujemny.

— W V Programie Ramowym, jeszcze przed naszą akcesją do Unii, polscy uczeni uzyskali 80 mln EUR dofinansowania. Dysponujemy tylko szacunkowymi danymi dotyczącymi VI PR. Oceniamy, że jest to około 250 mln EUR — wylicza Joanna Kulesza z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

To, ile przypadnie polskim ośrodkom badawczym w kolejnym programie ramowym, będzie zależało od liczby złożonych wniosków. Programy ramowe nie wyznaczają bowiem puli środków na konkretny kraj, lecz na międzynarodowe projekty. Ilość środków wyznacza więc liczba wygranych projektów. Minister Seweryński w marcu deklarował, że liczy na 400 mln zł rocznie — dwa razy więcej niż obecnie.

Zapłaci Unia

Czy istnieje prosta zależność między wysokością stawek naukowców i wykorzystaniem środków unijnych? Joanna Kulesza przekonuje, że tak.

— Środki unijne z naukowych programów ramowych nie są przeznaczane na całą sferę „Badania i Rozwój” (B+R), lecz na konkretne projekty badawcze, w których nasi uczeni uczestniczą, jeśli wygrają konkurs. Płace uczonych są istotnym elementem kosztów prowadzonych prac. W Polsce są one niskie, stąd prace naszych uczonych są wyceniane niżej niż ich zachodnich kolegów. W rezultacie otrzymujemy mniej pieniędzy — tłumaczy Kulesza.

Pomysł oczywiście podoba się polskim naukowcom, zwłaszcza że większość pieniędzy na ich wynagrodzenia nie będzie pochodziło z budżetu państwa.

— Warto jednak zastanowić się nad systemem finansowania nauki w Polsce. Pieniądze pochodzące z programów ramowych nie mogą być wykorzystywane na projekty, które nie mają zastosowania w praktyce, np. w gospodarce. W Polsce takie podejście jest nowością, więc z tym mamy problemy — zauważa Marcin Nowicki z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

Trochę problemów

Joanna Kulesza dodaje, że mamy także problemy z pozyskiwaniem zagranicznych partnerów do projektów, co jest koniecznym warunkiem otrzymania wsparcia. Ponadto znaczna część programów VI PR jest realizowana wspólnie z firmami, co wymaga dobrych kontaktów uczonych z podmiotami reprezentującymi gospodarkę własnego kraju i innych państw Unii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Fundusze unijne / Więcej pieniędzy dla uczonych