Wieczna wiosna

Madera to zawrót głowy — od kolorów i zapachów roślinności, piękna krajobrazów i urody życia wyspiarzy. A także od… różnic wysokości. Zawrócić w głowach potrafi też wzmacnianym winem, maderą, które ma koneserów na całym świecie.

Strzelista wyspa — wypiętrzona z Atlantyku na ponad 1800 m n.p.m. w najwyższym miejscu (szczyt Pico Ruivo) — oferuje zapierające dech w piersiach widoki: poszarpane, majestatyczne góry opadające stromo ku morzu, wodospady tryskające ze skalnych ścian, bazaltowe wybrzeża, tarasowe pola uprawne i winnice okolone kamiennymi murkami, białe domki rozpaczliwie wczepione w urwiste zbocza… I kipiącą kolorami roślinność. Każdy miesiąc jest tu atrakcyjny ze względu na aurę. Temperatura sięga 23 stopni w lecie i 16-19 w zimie, dzięki czemu Madera zyskała sobie miano krainy wiecznej wiosny.

Wyświetl galerię [1/11]

Na lądzie i morzu. Wzmacniane wino madera rozsławiło macierzystą wyspę, znaną też z oszałamiających krajobrazów gór schodzących do morza. Równie popularne jak wędrówki po wzgórzach są wyprawy łodziami na obserwację delfinów i wielorybów. Fot. Francisco Correia, Greg Snell, Madeira Promotion Bureau

Czas zabawy

Walorom klimatu nie ustępuje oferta imprez i wydarzeń. W lutym portugalska wyspa kusi karnawałem: w tym roku ten wyjątkowy czas żegnano hucznie 10 lutego. Wieczorem przez centrum Funchal, stolicy Madery, sunął roztańczony korowód, migocząc złotem i srebrem na kolorowych strojach tancerzy przebranych za kwiaty, ptaki, starożytnych Rzymian...

Platformy i tancerze z kilkudziesięciu szkół samby przez 2,5 godziny pokazywali, na co ich stać, ku zachwytowi publiczności szczelnie wypełniającej trybuny i pobliskie ulice. Po rozwiązaniu parady tancerze i widzowie bawili się do białego rana w klubach i na ulicach. Bo mieszkańcy Madery kochają świętować: kwiecień i maj upłyną im pod znakiem festiwalu kwiatów. Ludzie w kostiumach ozdobionych kwieciem będą przemierzali Funchal w rytm muzyki i w asyście platform uginających się pod ciężarem kolorowych roślin. Artyści ułożą barwne dywany z kwiatów, a paradom towarzyszyć będą koncerty, warsztaty i konkursy.

W kolejnych miesiącach odbędą się m.in. festiwale Atlantyku (czerwiec), wina (sierpień-wrzesień) i natury (październik), by zakończyć rok hucznym sylwestrem z pokazem fajerwerków, które rozświetlą słynną marinę „małej Lizbony”, jak nazywane jest Funchal.

Słoneczne wino

Od XVI w. Madera prosperowała jako baza, w której statki uzupełniały zapasy wody i żywności. Żeglarze zwozili na wyspę sadzonki kwiatów, drzew i krzewów z Azji, Afryki, Ameryki Południowej. Przyjęły się w żyznej wulkanicznej glebie i podzwrotnikowym klimacie — storczyki, azalie, lilie, mimozy, filodendrony, bugenwille, niepozorne u nas begonie, które tu trzeba przycinać, by nie strzeliły kilka metrów w górę, drzewa pomarańczowe, bananowce, oliwki, winorośl czy godło wyspy: pomarańczowe strelicje zwane rajskimi ptakami — wszystko to kwitnie, wybucha kolorami, owocuje, pachnie i nęci. Żeby zachować to przyrodnicze bogactwo, 60 proc. wyspy objęto parkiem narodowym. Natomiast ocalałą resztkę endemicznych lasów wawrzynowych (Laurissilva), wypalanych na potęgę przez pierwszych kolonistów, wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Wulkaniczne gleby odpowiadają też winorośli. Zainteresowani historią i metodami produkcji madery mogą zwiedzić muzeum Blandy’s Wine Lodge, należące do jednego z największych i najbardziej znanych jej producentów. Firma Blandy’s powstała w 1811 r. i pozostaje w rękach siódmego już pokolenia rodziny Blandy. Muzeum mieści się w Funchal w XVII-wiecznym budynku, którego przeznaczenie zmieniało się przez stulecia. Służył mieszkańcom miasta jako klasztor, szpital i więzienie, a od połowy XIX w. wytwarzano w nim wino. W dawnych halach produkcyjnych można teraz oglądać worki z koziej skóry do przenoszenia wina, 180-litrowe drewniane beczki, wyblakłe zapiski ilości i portu przeznaczenia wyprawianego w świat wina, dwustuletnie linie do butelkowania czy zatopione w formalinie odmiany winogron, z których powstaje madera (w tym nieistniejące już Bastardo).

Najstarsze przechowywane tu wino pochodzi z 1920 r. i wciąż nadaje się do picia. Wędrówka po zabytkowej wytwórni kończy się degustacją: poczynając od najbardziej wytrawnej madery na najsłodszej, deserowej kończąc. I pomyśleć, że ten wyborny trunek powstał przypadkiem! Zwykłe wino stołowe, zabierane przez statki jako balast i środek przeciwko szkorbutowi, po przepłynięciu równika nabierało wyjątkowego aromatu i smaku. Przypisywano to kołysaniu statku, a gdy odkryto, że to jednak wpływ temperatury, transportowano trunek tylko po, by poddać go działaniu słońca tropików. Dopiero w XVIII w. wynaleziono metodę sztucznego ogrzewania wina (przez pół roku przechowuje się je w 40-50 stopniach Celsjusza). W tym tkwi tajemnica długowieczności madery, którą miesiącami można trzymać w otwartej butelce.

Degustacja wina zaostrza apetyt — miejscowe dania to świeże ryby, np. befsztyk z tuńczyka. Typowe są też szaszłyki z wołowinyi wieprzowina w winie i czosnku. Popularnym deserem jest bolo de mel: piernik na miodzie z trzciny cukrowej, a trunkiem (poza maderą) poncz z brandy z trzciny cukrowej i cytryny. Apetyt na tropikalne owoce można zaspokoić na targu Mercado dos Lavradores w Funchal. Sprzedawcy pozwalają klientom kosztować passion fruits, pokrojoną trzcinę cukrową, z której wysysa się miąższ, kawałki maleńkich, bardzo słodkich bananów, czy jadalne owoce filodendrona przypominające banany przybrane w chropawą skórkę ananasa. Równie osobliwe okazy wyłożono na stoiskach w hali rybnej — prym wiedzie czarna espada, ryba głębinowa podobna do gigantycznego węgorza z ostrymi zębami i oczami jak soczewki.

Podniebna jazda

Kilkanaście lat temu Funchal połączono kolejką linową Telefericos z odległym o 6 km górskim kurortem Monte, gdzie w XIX w. wypoczywały wyższe sfery. Warto się przespacerować z targu Mercado dos Lavradores do dolnej stacji kolejki. Idzie się m.in. Rua de Santa Maria, przy której można podziwiać sztukę uliczną Art of Open Doors (Arte de Portas Abertas). Co drugie drzwi znajdujące się przy tej wąskiej, starej uliczce są pomysłowo ozdobione przez mniej lub bardziej profesjonalnych artystów. Nadziemna podróż Telefericos to spore przeżycie. Szybuje się nad dachami, podglądając ludzi krzątających się w domach. Po 15 minutach ląduje się niemal u wejścia Ogrodów Monte Palacio. Ale ten pałacowo-ogrodowy kompleks to niejedyna atrakcja miasteczka.

Levada do Norte.Wędrówki wzdłuż kamiennych, lekko nachylonych kanałów doprowadzających wodę na pola — lewad — zaliczają się do największych atrakcji turystycznych wyspy.

W Monte żył wygnaniec Karol I Habsburg, ostatni cesarz Austrii. Gdy zmarł w 1922 r., pochowano go w Sanktuarium Matki Boskiej z Monte. Jej figurka, umieszczona na głównym ołtarzu, słynie z cudów. Jak głosi legenda, Matka Boska podarowała ją małej pasterce. Z Monte najlepiej zjechać do Funchal toboganem — wiklinowym koszem na drewnianych płozach. Kieruje nim dwóch mężczyzn w białych ubraniach, słomkowych kapeluszach i gumowych butach, którymi hamują na bruku. W ten sposób pokonuje się tę stromą trasę od 1850 r., ale to już od dawna tylko turystyczna atrakcja, a nie powszechny środek transportu jak niegdyś.

Za szumem wody

Turyści mogą na Maderze wędrować po górach (najwyższe szczyty wyspy łączy szlak, wspinaczka od Pico do Arieiro do Pico Ruivo trwa 2-3 godziny), grać w golfa (jedno z tutejszych pól, Santo da Serra, leży w lesie eukaliptusowym 700 m n.p.m.), nurkować (przybrzeżne wody kryją ponad 500 gatunków morskiej fauny i flory, wraki statków i jaskinie wypełnione powietrzem), wyprawić się katamaranem na obserwację delfinów i wielorybów, eksplorować wyspę podczas jeep safari…

Niepowtarzalnym doznaniem jest też wędrówka wzdłuż lewad (levadas) — kamiennych, lekko nachylonych kanałów doprowadzających na pola wodę z bijących w górach kaskad. Najstarsze pochodzą z XVIII w. Spacer wzdłuż nich pozwala odkryć walory krajobrazowe wyspy i dotrzeć do jej endemicznej flory. To aktywność zarówno dla 7, jak i 77-latków. Bo wśród 1000 km kanałów każdy znajdzie szlak dla siebie (dostępne są przewodniki z opisem tras). Przyjemna trasa to Levada do Rei (5,1 km w jedną stronę) w północnej części wyspy. Szlak zaczyna się przy stacji uzdatniania wody w Quebradas, w São Jorge, a kończy przy spektakularnym strumieniu Bonito Ribeiro. Idzie się lasem, kierując się szumem wody pełznącej leniwie w swych kamiennych korytach. Trasa oferuje spektakularne widoki na São Jorge i pola uprawne w Santanie.

Zupełnie inna, ale równie urocza jest trasa spacerowa otaczająca Câmara de Lobos, wioskę rybacką, która biegiem lat przekształciła się w urocze miasteczko z niewielką plażą z warsztatem szkutniczym i wyciągniętymi na brzeg łodziami rybaków. Wiele osób przyjeżdża tu, podążając śladami sir Winstona Churchilla, który na tarasie jednej z restauracji malował tutejszą zatokę. Spektakularnym widokiem w Câmara de Lobos jest górujący nad miasteczkiem najwyższy klif Europy (i drugi na świecie) — Cabo Girao (580 m). Legenda głosi, że spadł z niego kamień, który zabił przepływającego pod klifem... Władysława Warneńczyka. Polski król nie zginął ponoć pod Warną w 1444 r., ale osiadł na Maderze, tu się ożenił i świetnie prosperował jako totumfacki króla Henryka Żeglarza. Na szczycie klifu zbudowano platformę widokową, której dodatkową atrakcją jest przeszklona podłoga, przez którą można podziwiać ocean.

Nieziemskim krajobrazem urzeka też punkt widokowy na wschodnim krańcu wyspy, Ponta de São Lourenćo, z którego rozciąga się widok na krystaliczne wody jednej z najpiękniejszych zatok Madery — Baía d’Abra. Spoglądając dalej, podziwiać można całe północne wybrzeże wyspy, wzdłuż którego da się przejechać samochodem.

Świat z zastygłej lawy

Miłośnicy plażowania, wypoczywający na Maderze, mogą się wyprawiać na pobliską wyspę Porto Santo oddaloną o 10 minut lotu samolotem lub dwie godziny podróży promem. Znajdą tam dziewięciokilometrową piaszczystą plażę.

Funchal. Wjazd gondolą na wzgórze Monte i zjazd toboganem, wizyta na oszałamiającym kolorami i zapachami targu spożywczym Mercado dos Lavradores, klimatyczne restauracyjki w najstarszej części miasta... Stolica wyspy ma czym kusić turystów.

Bo na Maderze praktycznie takich nie ma — najbardziej znaną usypano w miejscowości Calheta z piasku sprowadzonego z Maroka. Rekompensują to jednak czarne żwirowe plaże w niesamowitej wulkanicznej scenerii. Warto odwiedzić m.in. naturalne baseny w Porto Moniz ukryte między zboczami raf wulkanicznych. Porto Moniz, rybacka wioska, zasłynęła również jedną z najbardziej widowiskowych dróg na wyspie. Prowadzi do Sao Vincente skalną półką, wysoko wzdłuż oceanu. Skoki adrenaliny zapewnione! U celu — groty i Centrum Wulkanizmu. Ognista wyspa odkrywa tu przed gośćmi swoje trzewia: korytarze i groty uformowane 400 tys. lat temu przez zastygłą lawę. Zwiedzającym udostępniono 700 m oświetlonych pieczar, intrygujących pofałdowaną fakturą z ciemnej magmy. Można też zobaczyć na trójwymiarowym filmie narodziny Madery.

Emocje i atrakcje

Przylot na Maderę to przeżycie samo w sobie. Kawał pasa startowego lotniska imienia Cristiano Ronaldo (słynny piłkarz urodził się w Funchal) zbudowano na betonowych filarach wbitych w dno oceanu. Nic dziwnego, że lądowaniu towarzyszy burza oklasków dla precyzji pilota! Z Polski najwygodniej dolecieć na wyspę z przesiadką w Lizbonie, skąd do Funchal leci się tylko 1,5 godz. Najwięcej połączeń utrzymuje narodowy przewoźnik portugalski TAP Air Portugal.

Więcej informacji o Maderze i jej atrakcjach można znaleźć na stronie:

www.visitmadeira.pt

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Guzińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Wieczna wiosna