Ekonomista podkreśla, że nie chodzi nawet o dane makroekonomiczne, które w wielu przypadkach „wyglądają” dobrze i optymistycznie. Problem zauważalny jest tak naprawdę na poziomie mikro, małych firm.
„Obserwujemy znaczne spowolnienie tempa wzrostu wskaźnika zysk na akcję w wielu sektorach gospodarki, hak choćby w przypadku telekomunikacji” – wyjaśnia Wiedemer.
Wskazuje przy tym na sporą rozbieżność jaką jest spadek przychodów spółek z indeksu S&P500 a wzrostem ceny ich akcji.
„Trudno powiedzieć kiedy dokładanie, ale z pewnością do tego dojdzie. Pewnie to trochę potrwa, ale będziemy mieli do czynienia z bezsprzecznym oderwaniem kursów akcji od rzeczywistości, jak w pamiętnym okresie bańki internetowej” ostrzega Wiedemer.
Odnosząc się do sytuacji w innych gospodarkach, ekonomista również nie jest optymistą.
„Widać systematyczne spowolnienie i schłodzenie koniunktury. Możemy wymieniać po kolei: Kanada, Australia, Brazylia, Peru, Dania czy Rosja. Jak więc można wnioskować, spowolnienie ma bardzo szeroki zasięg” – dodaje.
Wiedemer podkreśla znaczenie wojny walutowej we współczesnym świecie. Twierdzi, że mimo zapewnień oficjeli mamy z nią do czynienia każdego dnia.
„Wojny walutowe są uruchamiane przez drukowanie pieniędzy, a przecież od dłuższego czasu dzieje się tak w Stanach Zjednoczonych i Europie. A teraz dołącza do tego Japonia. Ale czy ma inne wyjście, jeśli chce być konkurencyjna na rynku eksportowym?” – podsumowuje Wiedemer.