Wiedźmy zatańczyły dopiero na fixingu

Waldemar Borowski
opublikowano: 2008-12-19 00:00

Marazm i senne sesje to najprawdopodob-niejszy scenariusz najbliższych dni na GPW.

Piątkowa sesja zapowiadała się jako mrożący krew w żyłach spektakl, z tragicznym dla wycen naszych blue chipów finałem. Atmosferę podgrzał zarząd GPW, ustalając specjalne reguły dla dzisiejszej sesji, a także KNF. Tymczasem początek handlu był wyjątkowo niemrawy i wielcy rynku rywalizację zostawili tradycyjnie na ostatnią "godzinę trzech wiedźm", którą nieznacznie wygrały niedźwiedzie. Okazało się, że z wielkiej chmury mały deszcz.

Po wprowadzeniu przez zarząd giełdy obostrzeń dotyczących notowań można było się obawiać, że gwałtowne ruchy na WIG20 nastąpią już od pierwszych minut sesji. Tym-

czasem handel toczył się w nad-

spodziewanie sennej atmosferze. Co prawda po minusowym otwarciu nasz najważniejszy indeks, wbrew praktycznie całej Europie, gwałtownie wyskoczył w górę, ale była to tylko chwilowa fantazja i wkrótce ponownie znalazł się pod kreską. Dawało się jednak odczuć nerwowość i asekurację, a duch ostatniej godziny wyraźnie dominował nad decyzjami inwestorów. Przy małych odchyleniach i śladowych obrotach, WIG20 przypominał wykres wariografu. Poza maltretowanym, czwartą sesję z rzędu GTC, pozostałe duże firmy starały się trzymać jak najbliżej czwartkowego zamknięcia.

Zaskakująco spory ruch dało się zaobserwować na średnich firmach wchodzących w skład mWIG40. Przyczyną tego były potężne wymiany akcji na Vistuli oraz zwiększone obroty na papierach Budimeksu. Wśród spółek mniejszego kalibru ciężkie chwile przeżywali akcjonariusze ACE. Producent podzespołów samochodowych poinformował o zawieszeniu skupu własnych akcji. Coraz bardziej widać, że kryzys u producentów aut przerzuca się na dostawców podzespołów i komponentów do ich produkcji.

Większy ruch na parkiecie rozpoczął się dopiero w ostatniej godzinie handlu. Fruwające zlecenia koszykowe nie wykreowały jednak zwycięzcy i dopiero fixing zdecydował o sukcesie sprzedających, którym udało się przecenić WIG20 o 0,7 proc. Sukces to jednak połowiczny w stosunku do zapowiedzi mrożących krew w żyłach.

Zamiast udanego, przedświątecznego okresu na GPW,

obserwowaliśmy powtórkę z poprzedniego tygodnia. Po dobrym początku nastąpiły spadki i zamiast rajdu św. Mikołaja byki musiały bronić zdobytych pozycji. Do tego doszło intensywne osłabienie złotego i obawa, że ten trend na naszej walucie szybko się nie skończy. Złoty najprawdopodobniej stał się celem kapitału spekulacyjnego, który agresywnie szuka rekompensaty strat, jakie poniósł na dojrzałych rynkach.

W tym tygodniu z uwagi na Wigilię i święta tydzień będzie wyjątkowo krótki. Trudno więc spodziewać się znaczących obrotów i wyraźnych zmian indeksów. Inwestorzy decyzje co do posiadania akcji będą odsuwali aż do 5 stycznia. W tym roku z powodu bessy trudno oczekiwać zwiększonej podaży akcji z uwagi na koniec roku fiskalnego, bo niewielu inwestorów osiągnęło zyski, aby zmniejszać podstawę opodatkowania. Marazm i senne sesje to więc najprawdopodobniejszy scenariusz najbliższych dni na GPW.

Waldemar Borowski