Za wypadek przy pracy ma być uznany też taki, który wydarzy się w trakcie podróży służbowej – wynika z projektowanych zmian w ubezpieczeniach społecznych. To może oznaczać zwiększenie obciążenia pracodawców składką, której wysokość zależy m.in. od skali wypadkowości w danej firmie.
Anna Molenda, prezes Fiabilis Consulting Group zwraca uwagę, że składka na ubezpieczenie wypadkowe, ustalana przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych indywidualnie dla pracodawców na dany rok, ma motywować do dbania o bezpieczeństwo pracowników. Większa dbałość o zmniejszanie zagrożeń wpływa na obniżenie daniny. Tymczasem pracodawca nie ma wpływu na warunki, w jakich znajdzie się delegowany pracownik.
To nie jedyna z projektowanych zmian w składce wypadkowej. Po zmianie struktury prawnej firmy, czyli przekształceniu, podziale lub fuzji, zostanie ona potraktowana jak nowy płatnik, nawet jeśli te działania nie wpłyną na środowisko pracy.
– W rezultacie trzeba będzie wziąć do oceny trzy kolejne lata dla ustalenia niższego poziomu ryzyka wpływającego na składkę, tak jak w przypadku nowej powstałej firmy – komentuje Anna Molenda.
Projekt przewiduje też ograniczenie możliwości składania przez pracodawców korekt rocznej informacji ZUS IWA z danymi będącymi podstawą do ustalenia wysokości składki. Będą oni mogli korygować ją jedynie do końca roku następującego po roku złożenia tego dokumentu, obecnie mogą to robić za kilka lat wstecz. Zdaniem Anny Molendy pomysł ten uniemożliwi odzyskanie potencjalnych nadpłat daniny, nawet nieprzedawnionych.
W jej ocenie brak możliwości zmian w informacji ZUS IWA stawia firmy w szczególnie trudnej sytuacji z uwagi na niedookreślone obowiązki związane z pracą zdalną. Specjaliści BHP od roku zastanawiają się, jak uwzględniać wypadki, do których dochodzi w mieszkaniach pracowników, i czekają na przepisy, które te sytuacje wyjaśnią.