Tak dobrych wyników nawet zarząd banku się nie spodziewał. Nie zamierza jednak spocząć na laurach.
W 2004 r. Dominet Bank, jedna z mniejszych instytucji finansowych w Polsce, wypracował 8,5 mln zł zysku netto. To miła niespodzianka dla zarządu, który zakładał, że będzie o 2 mln zł niższy. W porównaniu z 2003 r. ubiegłoroczny zysk lubińskiej firmy jest większy o 41 proc.
Bankowi udało się także zwiększyć wynik na działalności bankowej o 32 proc. — do 110 mln zł. Ten wzrost jest także wyższy od zakładanego przez zarząd spółki o 10 mln zł.
— W 2004 r. stabilnie rozszerzaliśmy sieć placówek, których liczba przekroczyła setkę, co ma bezpośredni wpływ na zwiększenie liczby klientów. To przełożyło się na dobre wyniki banku — mówi Piotr Urbańczyk, wiceprezes Dominet Banku.
Podkreśla zwłaszcza wzrost sumy bilansowej o 22 proc., która przekroczyła 1 mld zł. To w dużej mierze zasługa większej sprzedaży kredytów samochodowych, w których bank się specjalizuje. Dopiero na ten rok zaplanowano zdecydowaną rozbudowę oferty kredytowej, m.in. o karty kredytowe i kredyty hipoteczne, które będą udzielane we współpracy z dużymi bankami komercyjnymi, a także kredyty w ROR, gotówkowe i ratalne. Jest to możliwe dzięki wprowadzeniu zintegrowanego systemu informatycznego. Waldemar Bobrowski, prezes banku, podkreśla, że celem na ten rok jest wzrost aktywów o 50 proc. — do ponad 1,5 mld zł.
Spółce nie brakuje kapitału na rozwój. Współczynnik wypłacalności wynosi 12 proc. Jednak może go zabraknąć, gdy uda się osiągnąć zaplanowany wzrost akcji kredytowej. Dlatego akcjonariusze — Merrill Lynch i rodzina Cacków — przewidują dokapitalizowanie banku ponad 15 mln zł. Możliwe, że wyemitowana zostanie też kolejna transza obligacji wartości około 10 mln zł. Całość emisji planowana jest na 80 mln zł, z czego walory na 30 mln zł wypuszczono w 2004 r.