Czy Mariusz Łukasiewicz, tak jak zmienił sposób postrzegania placówek bankowych, zmieni też postrzeganie bankomatów? Przekonamy się już niedługo.
W jednej z kaset na pieniądze — zamiast banknotów — blankiety biletów. Do tego odpowiednie oprogramowanie pozwalające na wybór miejsca na widowni i już można przez bankomat sprzedawać bilety. W porozumieniu z jednym z hiszpańskich banków takie próby prowadził Real Madryt. Bankomaty w pociągach to pomysł Deutsche Banku. Wcale nie eksperymentalnie, w Niemczech instaluje się w urządzeniach samoobsługowych drukarki formatu A4 pozwalające na samodzielne wydrukowanie normalnego wyciągu. W Wielkiej Brytanii bankomaty przystosowano do obsługi książeczek, które pełnią podobne funkcje co wyciągi czy książeczki oszczędnościowe rodzimego PKO BP.
W Polsce wszelkie dodatkowe funkcje bankomatu oparte są z reguły na rozwiązaniach software’owych. Aby umożliwić doładowanie kont pre-paid w telefonach komórkowych czy też sprawdzanie salda na rachunku funduszu emerytalnego wystarczy bowiem wyposażyć bankomat w odpowiednie oprogramowanie. Jeśli chodzi o usługi związane z fizycznymi zmianami w samym urządzeniu, to jedyną — poza wypłatą gotówki — funkcjonalnością, w jaką wyposażono krajowe bankomaty, jest opcja depozytowa, i to głównie związana z depozytem kopertowym.
— Nie jest to ze strony klientów zbyt dobrze przyjmowane. Do bankomatu wkłada się pieniądze w specjalnie opisanej kopercie, a w zamian otrzymuje jedynie enigmatyczne potwierdzenie dokonania operacji. O tym, czy bank prawidłowo ją zidentyfikował, można się przekonać dopiero wtedy, gdy depozyt zostanie wyjęty z bankomatu, przeliczony w skarbcu i zapisany na koncie klienta. Te działania zajmują zaś niekiedy nawet kilka dni — tłumaczy Krzysztof Trojak, dyrektor ds. sprzedaży usług w NCR Polska.
Składanie depozytów przez bankomaty stałoby się może popularniejsze, gdyby wykorzystywać do tego opcję depozytu gotówkowego. Pieniądze wkłada się luzem, a urządzenie rozpoznaje nominały. Dzięki temu od razu może zapisać wpłatę na koncie klienta. Poza tym, przed zaksięgowaniem klient ma możliwość zaakceptowania lub odrzucenia wyliczeń maszyny. W tym drugim przypadku otrzymuje z powrotem swoje pieniądze.
Bankomaty z depozytem gotówkowym instalowane są w Polsce od 2001 r. Na razie nie podbiły jednak serc decydentów w instytucjach finansowych. Prawdopodobnie zdecydowały o tym wysokie koszty zakupu. Należy jednak zauważyć, iż mają one potencjalnie niższe koszty obsługi od modeli klasycznych.
— Bankomat rozpoznaje poprawność banknotów według wzorca. Może więc odrzucić zarówno banknot fałszywy, jak i po prostu zniszczony. Duża część pracy sortowni bankowej związanej z obróbką wpłacanej gotówki jest w tym przypadku wykonywana bezpośrednio w urządzeniu — zau-waża Krzysztof Trojak.
Modele z depozytem gotówkowym stały się standardem w placówkach Eurobanku, nowym przedsięwzięciu Mariusza Łukasiewicza. Zdaniem niektórych, może to być impuls, który spowoduje, że polski sektor finansowy niejako przeskoczy erę depozytu kopertowego i od razu przejdzie na depozyt gotówkowy. Wymusi to bowiem konkurencja. Z drugiej jednak strony, wiele zależy od tego, jakiego klienta chcą obsługiwać banki.
— Dla kogo jest depozyt w bankomacie? To oferta dla drobnego ciułacza, który dostaje wypłatę w gotówce. Tyle że u nas tacy ludzie żyją od pierwszego do pierwszego lub zamiast korzystać z usług bankowych chowają oszczędności do słoika. Ale jeżeli sektor finansowy będzie rozwijać produkty przeznaczone dla tego segmentu klientów, to funkcje depozytowe w bankomatach staną się normą — prognozuje Bartłomiej Śliwa, dyrektor zarządzający pionem bankowości w polskim oddziale Wincor Nixdorf.
Problem jednak w tym, że i bogatszych klientów banki szczególnie nie rozpieszczają. Choć każdy z trzech działających w Polsce dostawców bankomatów ma w swojej ofercie specjalne urządzenia dla zmotoryzowanych — dzięki inaczej zamontowanej klawiaturze i wyświetlaczowi, pozwalającym wybierać pieniądze bez wysiadania z samochodu — żaden bank ich nie kupił i nie zainstalował np. na stacjach benzynowych. Podobnie jest z bankomatami sezonowymi, które mogą być instalowane np. w samochodach pancernych, i w zależności od pory roku przemieszczane np. z Helu do Zakopanego. Zdaniem dostawców sprzętu, sytuacja ta szybko się nie zmieni.
Tak naprawdę urządzeniami samoobsługowymi nasycone są na razie tylko same placówki bankowe i popularne ciągi piesze w największych miastach.
— W miastach liczących 50-300 tys. mieszkańców jest często tak, że jedyny bankomat danego banku znajduje się w oddziale. Nadal jest więc wiele atrakcyjnych lokalizacji dla standardowych modeli. Jeśli zaś chodzi o wersje nietypowe, to jestem przekonany, że te na samochodach pancernych mogą zaistnieć na naszym rynku. W miejscowościach turystycznych urlopowicze z reguły nie szukają urządzenia macierzystego banku, tylko korzystają z pierwszego, które spotkają. Jest to korzystne rozwiązanie dla banku, który udostępnia bankowóz, gdyż obsługa kart obcych jest bardziej dochodowa niż własnych — przypomina Bartłomiej Śliwa.