Wielka wyprzedaż w PZU

Reprezentacyjny biurowiec w Płocku i działka we Wrocławiu — m.in. tych nieruchomości chce się pozbyć ubezpieczyciel.

Kilkadziesiąt lat obecności na rynku spowodowało, że PZU — podobnie jak inne firmy, które są spadkobiercami socjalistycznych molochów — ma mnóstwo niepotrzebnych nieruchomości. W ubiegłym roku ubezpieczeniowy gigant zdecydował, że pójdą pod młotek. Najpierw analizował portfel. Potem zaczął sprzedawać. Wielka wyprzedaż idzie pełną parą.

Zobacz więcej

SZKŁO, MARMUR I BLACHA FALISTA: Wśród nieruchomości, które PZU wystawiał na sprzedaż, można znaleźć takie perełki, jak biurowiec na centralnym deptaku Płocka. Są też lokale pamiętające Gierka, a nawet garaże. [FOT. ARC]

— Zdecydowaliśmy się na sprzedaż nieruchomości, których nie planujemy wykorzystać do realizacji celów statutowych. Łącznie jest ich ponad 300 w całej Polsce — mówi Michał Witkowski, rzecznik ubezpieczyciela.

Jak twierdzi, w tym roku spółka wystawi na sprzedaż około 200. PZU nie chce ujawnić, ile może zarobić na wyprzedaży. Kwota raczej nie powali na kolana. Z ubiegłorocznych szacunków firmy wynika, że wartość około 200 nieruchomości nie przekracza 1 mln zł, a 20 proc. jest wyceniane na mniej niż 100 mln zł.

Większość to budynki biurowe lub lokale użytkowe po starych inspektoratach ubezpieczyciela. Wśród kilkudziesięciu trwających przetargów największy dotyczy reprezentacyjnej kamienicy na centralnym deptaku Płocka. Spółka wycenia go na 4,5 mln zł netto. Wśród większych ofert warto także wymienić działkę we Wrocławiu (4,4 mln zł) i biurowiecw Elbągu (2,6 mln zł). Na drugim biegunie są stare garaże w woj. pomorskim, które można kupić za około 10 tys. zł.

Wyprzedaż umożliwiła ubiegłoroczna zmiana statutu spółki, pozwalająca zarządowi na samodzielną sprzedaż nieruchomości, jeśli ich wartość nie przekracza 3 mln zł. W przypadku większych transakcji potrzebna jest zgoda rady nadzorczej lub walnego (powyżej 30 mln EUR, co mogłoby dotyczyć tylko siedziby ubezpieczyciela w Warszawie i działki pod Wrocławiem). PZU nie jest jedyną firmą rodem z PRL, która właśnie wyprzedaje zbędny majątek. Robi to także Telekomunikacja Polska.

W ubiegłym roku poinformowała, że zamierza sprzedać ponad 250 nieruchomości na terenie całego kraju. Wartość wystawionych na sprzedaż obiektów szacowała na 240 mln zł, a przygotowywanych — na 110 mln zł. Na liście znalazły się m.in. budynek biurowy w Warszawie, grunty pod zabudowę mieszkaniową w Łomiankach, zabytkowe kamienice w Bytomiu i Łodzi oraz nieruchomości w Gdyni i Gdańsku.

Jednak rekordzistą, jeśli chodzi o wyprzedaż majątku, jest Poczta Polska. Wśród sprzedawanych przez nią nieruchomości są takie perełki, jak działka budowlana w centrum Warszawy o powierzchni 1 ha.

Można się o nią starać jeszcze przez dwa tygodnie, cena wywoławcza to 93 mln zł. Dominują jednak nieruchomości w mniejszych miastach, gdzie w przeszłości mieściły się placówki pocztowe. — Zbywanie majątku będzie trwało do momentu dopasowania struktury portfela nieruchomości do bieżących potrzeb i naszych planów biznesowych. W tym roku wystawiliśmy na sprzedaż około 80 nieruchomości — mówi Zbigniew Baranowski z Poczty Polskiej. Nieruchomości, w tym stare dworce kolejowe, od kilku lat wyprzedają także PKP. W tym roku firma chce uzyskać z ich sprzedaży 170 mln zł, a w 2015 r. — 220 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu