WIELKIE BIBLIOTEKI DORABIAJĄ WYNAJMEM

Bieńkowska Magdalena
04-02-1999, 00:00

WIELKIE BIBLIOTEKI DORABIAJĄ WYNAJMEM

Książnica UW przyniesie rocznie 10 mln zł dochodu

Cierpiące na brak gotówki biblioteki, coraz częściej starają się dorobić do skromnych budżetów, wynajmując powierzchnię na cele komercyjne. Największe dochody powinna przynosić nowa biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego, która w ciągu roku może zarobić ponad 10 mln zł.

Nowy budynek Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego (BUW) zostanie oddany do użytku na początku roku akademickiego 1999/2000. Austriacki wykonawca PORR AG ma wykończyć budynek do końca marca. I wtedy też, powierzchnię — około 12 tys. mkw. — przeznaczoną pod wynajem, zajmą prywatne firmy.

Nowa biblioteka o łącznej powierzchni 63,5 tys. mkw. ma sześć kondygnacji, w tym dwie podziemne. Wyższa z nich o powierzchni 8 tys. mkw. ( „poziom -1”) będzie przeznaczona na cele komercyjne.

Rogal do wzięcia

„Rogal komercji”, czyli cała frontowa, parterowa część budynku stanowiąca odrębny funkcjonalnie budynek — ma podobne przeznaczenie. To z kolei przestrzeń blisko 4 tys. mkw. Zaprojektowany jest tak, by mogły tam zainstalować się sklepy i oddziały banków. Fundacja Uniwersytetu Warszawskiego negocjuje obecnie z kilkoma potencjalnymi najemcami, ale wszyscy zainteresowani mogą jeszcze składać swoje oferty.

Powierzchnie wynajmowane będą przez 10 lat, potem miejsce firm zajmą zbiory biblioteczne, zapisane na CDROM-ach. Wynajęcie powierzchni „rogala” będzie z pewnością o wiele bardziej kosztowne niż metry na piętrach podziemnych; „rogal” jest klimatyzowany i w pełni przystosowany do celów biurowych.

Kondygnacja podziemna, czyli „poziom -1”, wynajmowana będzie przez 20 lat. Docelowo przeznaczona jest na magazyny biblioteczne. Około 2030 r. papierowe zbiory biblioteki zapełnią i to miejsce.

— Ideałem byłoby, gdyby cały dół wynajęła jedna firma. Mogłaby, oczywiście, podnajmować część powierzchni innym — mówi Robert Rzesoś, prezes jednoosobowej spółki Skarbu Państwa, Centrum Bankowo-Finansowego Nowy Świat SA (CBF), finansującego inwestycje.

Rocznie wynajem 12 tys. mkw. powinien przynosić uniwersytetowi 8,75-10,5 mln zł.

Cena za 1 mkw. będzie ustalona w dolarach. Robert Rzesoś zapewnia, że nie będzie niższa od ceny rynkowej. Pierwsza umowa z najemcami powierzchni w części parterowej będzie podpisana na okres 5 lat. Analogiczny układ zaproponuje się najemcy części podziemnej: pierwszą umowę na 10 lat.

Najemcy mogą wprowadzać się już na początku kwietnia.

Będą oni mogli liczyć także na miejsca na podziemnym parkingu, który zajmuje najniższą kondygnację budynku. Większość wszystkich 270 miejsc do parkowania będzie także zarabiała na BUW. Od 50 do 100 miejsc parkingowych przeznaczono na długoterminowy (rok lub dwa) wynajem.

Całkowity koszt budowy biblioteki, jej wyposażenie i przeprowadzka pochłonie blisko 280 mln zł. Samą przeprowadzkę księgozbioru pod nowy adres i wyposażenie nowego gmachu zobowiązało się sfinansować MEN. Obiecało na ten cel około 38,5 mln zł czyli prawie14 proc. wszystkich kosztów.

— Do tej pory MEN wyłożyło dopiero 12,25 mln zł, z czego 5,25 mln zł pochodzi z rezerw i wpłynęło dopiero 31 grudnia 1998 r. — podkreśla prezes Rzesoś.

Na barkach CBF

To właśnie CBF ponosi większość kosztów inwestycji. Do tej pory CBF przekazało Fundacji UW kwotę 112 mln zł z obiecanych 175 mln zł. Na pozostałą kwotę w lutym 1997 r. zaciągnięto w konsorcjum Banku Handlowego i PKO BP kredyt — 77 mln zł. Ma on zostać spłacony wraz z 7-proc. odsetkami do 2004 r. dochodami CBF. Będą to więc między innymi pieniądze z wynajmu części kompleksu bibliotecznego. Cała nadwyżka z wynajmu po spłacie kredytu zostanie przeznaczona na nowe inwestycje UW, którego baza lokalowa jest stanowczo za mała dla 50 tys. studentów. Nadwyżki zostaną przeznaczone także na bieżące utrzymanie biblioteki.

Jak to robią inni

Warszawska Biblioteka Narodowa (BN) dysponująca potężnym gmachem także dorabia wynajmując swoje powierzchnie. Aby normalnie funkcjonować BN musi zarobić kwotę wysokości 5 proc. swojego budżetu. Biblioteka nie może jednak ze swojej działalności komercyjnej czerpać korzyści przekraczających wysokości kosztów własnych. BN nie ma takich możliwości jak nowo powstały gmach BUW-u, ale dysponuje pięcioma salami: konferencyjnymi, bankietową, audiowizualną, które wynajmuje prywatnym firmom i instytucjom. Ceny zależą wyłącznie od powierzchni i wyposażenia sali. Nie ma większego znaczenia, czy dana instytucja zechce wynająć salę na jednogodzinną konferencję, czy wielogodzinny panel. Nie ma tygodnia, żeby każda z sal nie była wynajmowana choćby na jedno spotkanie.

Skromniejsze możliwości dorobienia do budżetu ma Biblioteka Główna Miasta Stołecznego Warszawy — tzw. Koszykowa. Tu także dochody z działalności komercyjnej nie przekraczają 5 do 8 proc. budżetu. Koszykowa jest o tyle w trudnej sytuacji, że sama cierpi na brak pomieszczeń. W sumie wynajmowane powierzchnie nie przekraczają 100 mkw. Na tę przestrzeń składa się sala konferencyjna, własna introligatornia biblioteki, która wykonuje także prace zlecone przez prywatne osoby lub firmy z miasta, księgarnia. Wynajęcie sali konferencyjnej, która nie jest jednak wyposażona w sprzęt do tłumaczenia symultanicznego kosztuje około 1 tys. zł.

Magdalena Bieńkowska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bieńkowska Magdalena

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / WIELKIE BIBLIOTEKI DORABIAJĄ WYNAJMEM