Giełda słabnie, ale producent naczep pręży muskuły i wierzy, że inwestorzy kupią akcje nawet w trakcie korekty.
Wielton, kontrolowany przez braci Szataniaków znanych z giełdowego Pamapolu, chce dzięki giełdzie osiągnąć miliard złotych przychodów w ciągu trzech-czterech lat.
Spółka z Wielunia liczy, że przyczyni się do tego szybko rosnący rynek oraz inwestycje z uzyskanych 80-100 mln zł z oferty. Najpoważniejszym czynnikiem ryzyka dla emisji Wieltonu jest jednak rozchwiana koniunktura giełdowa.
Producent naczep samochodowych chce przeznaczyć pieniądze z emisji na inwestycje w rozbudowę majątku produkcyjnego (44,5 mln zł) oraz na przejęcia firm (32,7-51,3 mln zł). Jeśli w ciągu dwóch lat spółce nie uda się sfinalizować akwizycji, przeznaczy pieniądze na budowę nowej fabryki.
— Spodziewamy się utrzymania szybkiego wzrostu popytu dzięki inwestycjom w budownictwie i usługach oraz zwiększonemu zapotrzebowaniu na pojazdy spełniające unijne normy. Liczymy również na rozwój sprzedaży eksportowej na bardzo chłonne rynki Rosji i Ukrainy — mówi Włodzimierz Masłowski, prezes Wieltonu.
W ubiegłym roku przychody Wieltonu wyniosły 278 mln zł wobec 189, mln zł rok wcześniej, a zysk netto odpowiednio 8,4 mln zł i 0,7 mln zł.
Prognoza na koniec 2007 r. zakłada 39,3 mln zł zysku przy przychodach na poziomie 380,5 mln zł, a w roku przyszłym 50 mln zł zysku i 534,6 mln zł przychodów.
Zapisy na akcje Wieltonu odbędą się 19-21 listopada. 16 listopada spółka poda cenę emisyjną. Oferującym jest Ipopema Securities, która twierdzi, że wstępne spotkania z inwestorami były obiecujące.
— Zdajemy sobie jednak sprawę z sytuacji na giełdzie. Mamy nadzieję, że kiedy w przyszłym tygodniu rozpoczniemy zapisy, atmosfera będzie zdecydowanie lepsza — mówi Mariusz Piskorski, wiceprezes Ipopemy.