Wierzyciele mogą wziąć Res-Drob

Paweł Mazur
opublikowano: 1999-08-16 00:00

Wierzyciele mogą wziąć Res-Drob

Prawdopodobnie w pierwszej połowie września zatwierdzone zostanie przez sąd postępowanie układowe pomiędzy wierzycielami Rzeszowskich Zakładów Drobiarskich a spółką. Kwota wierzytelności opiewa na około 11 mln zł.

Zgodnie z przeprowadzonym postępowaniem układowym, jedną z możliwości redukcji długu Res- -Drobu jest zamiana wierzytelności objętych postępowaniem układowym na akcje rzeszowskiej spółki. Projekt takiej uchwały zostanie przedstawiony na najbliższym nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy, zapowiedzianym na 3 września. Emisja z wyłączeniem prawa poboru dotyczyć ma od 500 tys. do 1,5 mln akcji serii C. Nie jest tym samym wykluczone, że akcje tej emisji trafią do rąk hodowców, którzy są w ponad 50 proc. wierzycielami spółki.

Z wierzyciela właściciel

— Przeprowadziłem z hodowcami wstępne rozmowy na temat objęcia przez nich, w zamian za długi, emisji naszych akcji i propozycja taka spotkała się z zainteresowaniem. Byłoby to dobre rozwiązanie, gdyż hodowcy stając się akcjonariuszami naszej firmy mieliby bezpośredni wpływ na jej dalszą działalność — mówi Wojciech Czarnecki, prezes Res-Drobu. Redukcja długu rzeszowskiej spółki pozwoli być może na szybsze pozyskanie inwestora branżowego. Poszukuje go dla spółki NFI Foksal, w którego rękach znajduje się 72 proc. akcji firmy. Nie będzie to jednak łatwe, zważywszy na trudną sytuację całej branży drobiarskiej.

Konieczne zmiany

Akcjonariusze na najbliższym walnym podejmą szereg decyzji dotyczących restrukturyzacji majątkowej Res-Drobu, zmieni się też skład rady nadzorczej spółki. Głosowana będzie również uchwała w sprawie pociągnięcia do „odpowiedzialności odszkodowawczej” byłego prezesa zarządu rzeszowskiej firmy. Sprawa, jak się dowiedzieliśmy, dotyczy nietrafionego zakupu nowoczesnej niemieckiej linii do uboju drobiu, za którą spółka zapłaciła (z przebudową hali) około 7 mln zł. Kryzys w branży, w tym załamanie się wschodnich rynków, doprowadził do sytuacji, w której nowa linia wykorzystuje obecnie 70 proc. swojej mocy, co podraża koszty produkcji. Postępowanie układowe spowodowało, że dostawca linii zrezygnował z 30 proc. wartości kontraktu.