Więzienie to zły sposób, by uzdrowić przetargi

Jarosław Królak
opublikowano: 05-10-2009, 00:00

Eksperci ostro krytykują pomysł zwiększenia kar za przekręty w zamówieniach publicznych.

Nawet pięć lat za kratami może grozić za ustawianie zamówień

Eksperci ostro krytykują pomysł zwiększenia kar za przekręty w zamówieniach publicznych.

Urząd Zamówień Publicznych (UZP) forsuje podniesienie do pięciu lat więzienia kar za nieprawidłowości przy przetargach oraz rozciągnięcie ich na pozostałe tryby zamówień publicznych. Karane mają być przekręty na szkodę skarbu państwa i samorządów.

— Obecnie za zmowy i inne nieprawidłowości w przetargach grożą kary do trzech lat pozbawienia wolności. Za takie praktyki w innych trybach zamówień publicznych nie ma żadnych kar. Uznaliśmy, że należy tę lukę załatać oraz podnieść je do pięciu lat więzienia. Zmiany te mają charakter prewencyjny. Ich celem jest zapobieganie nieprawidłowościom we wszystkich procedurach zamówieniowych — wyjaśnia Jacek Sadowy, prezes UZP.

Przedstawiciele przedsiębiorców nie mają złudzeń.

— Ten pomysł może doprowadzić wręcz do paraliżu w zamówieniach — przestrzega Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego (ZRP).

Zamówienia publiczne są zagrożone korupcją. Z raportów Transparency International wynika, że za pieniądze dochodzi do zmów, ustawiania postępowań, składania fałszywych dokumentów, bezzasadnego unieważniania czy wydłużania postępowań. Jeżeli przestępstwa te są popełniane podczas przetargów, podlegają kodeksowi karnemu i są ścigane przez prokuraturę.

Skala nieprawidłowości

Jednak zamówienia to nie tylko przetargi. Jest wiele trybów nieprzetargowych, jak chociażby dialog konkurencyjny, negocjacje z ogłoszeniem i bez ogłoszenia, zamówienia z wolnej ręki, licytacja elektroniczna, zapytania o cenę. Za ich ustawianie także będzie można trafić za kraty na pięć lat.

— Projekt jest na etapie uzgodnień międzyresortowych — informuje prezes UZP.

Urząd nie dysponuje informacjami o skali nieprawidłowości. Z danych policyjnych wynika, że w ubiegłym roku było tylko 18 spraw karnych o utrudnianie przetargów. O nieprawidłowościach w trybach nieprzetargowych nie ma żadnych danych. Na jakiej podstawie więc UZP uważa, że należy zwiększyć kary?

— Samo zagrożenie karą ma już walor odstraszający — uważa Jacek Sadowy.

Czyżby?

— Rozszerzenie karania i podniesienie kar może doprowadzić do paraliżu decyzyjnego komisji przetargowych. Najpierw niech UZP wskaże skalę nieprawidłowości i udowodni, że zwiększanie represyjności jest niezbędne — mówi prezes ZRP.

To bez sensu

Grzegorz Wlazło, rzecznik przedsiębiorców przy PKPP Lewiatan, uważa, że przeprowadzanie uczciwych zamówień uniemożliwia… prawo.

— Jest zbyt sformalizowane. Często konieczność przeprowadzania przetargów wręcz kreuje patologie — mówi rzecznik.

Nie widzi szans na skasowanie korupcji w zamówieniach.

— Korupcja jest tu zjawiskiem wręcz naturalnym, bo są podmioty, którym bardzo zależy na wygraniu, i są urzędnicy, którzy są gotowi wziąć w łapę — mówi Grzegorz Wlazło.

Twierdzi, że wyższe kary więzienia nic nie dadzą.

— Nie znam przykładów, by kodeks karny oddziaływał na rzeczywistość gospodarczą —mówi rzecznik przedsiębiorców.

Sceptycznie o pomyśle UZP wyraża się także Marcin Sypniewski, szef bydgoskiej firmy doradczej DPG BUP.

— To niewiele pomoże. O prawidłowość procedur mogą dbać tylko same zainteresowane firmy — mówi Marcin Sypniewski.

Jarosław

Królak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy