WIG miał trudną drogę po rekord

opublikowano: 23-01-2018, 22:00

Niewiele brakowało, by na minusie zakończyła się sesja, w trakcie której WIG pobił swój rekord sprzed 10,5 roku. Eksperci uważają jednak, że szanse na dalszy wzrost przeważają nad ryzykiem spadków

WIG wspiął się wczoraj na najwyższy poziom w historii, ustanawiając śródsesyjny rekord na pułapie 67 933,05 pkt. Tyle że paliwo hossy zaczęło się wyczerpywać jeszcze przed południem. Potem rozpoczęła się walka o utrzymanie indeksu na plusie. To fixing zdecydował o tym, że sesja zakończyła się na zielono, chociaż wyraźnie poniżej rekordu intraday.

Wyświetl galerię [1/2]

Fot. PAP - Leszek Szymański

— Dobrze to nie wyglądało. Dalsze perspektywy będzie można jednak oceniać po tym, jak zakończymy cały tydzień. Warto w tym kontekście wspomnieć 16 stycznia na Wall Street. Sesja zaczęła się wyraźnie powyżej poprzedniego zamknięcia, ale skończyła na minusie. Tyle że następnego dnia te straty zostały odrobione i rynek szybko o 16 stycznia zapomniał — mówi Łukasz Bugaj, analityk DM Banku Ochrony Środowiska. Nasi rozmówcy zwracają uwagę, że wczoraj giełdy europejskie zachowywały się jednak lepiej niż polska. Przyznają, że sytuacja była zaskakująca, ale raczej nie zakładają, że warszawski parkiet stać w tym cyklu koniunkturalnym jedynie na wyrównanie rekordu sprzed lat.

— Byłbym bardzo zdziwiony, gdyby ta hossa zakończyła się bez wyraźnego pobicia poprzedniego szczytu. Przez 11 lat spółki na warszawskiej giełdzie jednak trochę urosły — mówi Adam Łukojć, dyrektor departamentu zarządzania portfelami akcyjnymi w TFI Allianz Polska. — Oczywiście jeśli hossa trwa od 2009 r. — bo tak należy patrzeć na sytuację — to naturalne są obawy o to, że za rogiem czai się korekta. I tak może być. Ale jeśli poprawiliśmy historyczny szczyt, to szanse na kontynuację wzrostu się zwiększyły, a nie zmalały — uważa Łukasz Wardyn, dyrektor CMC Markets na Europę Wschodnią.

To właśnie Łukasz Wardyn w grudniu 2017 r. przedstawił prognozę, zgodnie z którą pokonanie przez indeks dużych spółek WIG20 poziomu 2634 pkt. doprowadziłoby do szczytu wszech czasów indeks szerokiego rynku. Dokładnie tak stało się po otwarciu sesji 23 stycznia 2018 r. — Po przebiciu historycznego rekordu przez WIG dla tego indeksu nie ma już w zasadzie żadnych poziomów, które można wyznaczyć jako kolejne cele do osiągnięcia — mówi Łukasz Wardyn.

Bez dywidend nie ma maksimów

Poprzedni rekord WIG ustanowił 9 lipca 2007 r., kiedy to w trakcie sesji osiągnął 67 772,91 pkt. Na poprawienie tego wyniku trzeba więc było czekać 10 lat, 6 miesięcy i 14 dni. To, co udało się indeksowi szerokiego rynku, nie udało się jednak wskaźnikom dzielącym spółki z warszawskiej giełdy na duże, średnie i małe. Indeksy WIG20, mWIG40 i sWIG80 są wciąż poniżej rekordowych poziomów. W pierwszym i ostatnim przypadku niemało — o około 30 proc.

Tajemnica tej anomali tkwi w tym, że WIG uwzględnia wypłaty dywidend, podczas gdy te trzy indeksy wyłącznie kurs akcji. Zresztą sam WIG miał wyboistą drogę do historycznego rekordu. Wynik z 2007 r. poprzedziły 2 lata silnych zwyżek. Teraz od wiosny 2017 r. brakowało mniej niż 10 proc. do historycznego wyniku, ale ciągle nie udawało się go osiągnąć.

— To, że indeks przez długi czas jest w stanie utrzymywać się blisko historycznego szczytu, nie jest akurat złą informacją — uważa Łukasz Wardyn. Specjalista przypomina jednocześnie, że rekord z lipca 2007 r. był jednym z kolejnych rekordów ustanawianych przez WIG niemal taśmowo po pobiciu maksimum z czasów hossy internetowej. To właśnie te kolejne rekordy odpowiadały za to, że wynik z lipca był poprzedzony dwuletnim, bardzo dynamicznym wzrostem notowań.

— Nie twierdzę, że po pobiciu rekordu z czasów hossy deweloperskiej znów tak będzie, ale warto mieć to na uwadze — zastrzega Łukasz Wardyn.

Bartosz Arenin, zarządzający funduszami akcji w AgioFunds TFI, jest bardziej wstrzemięźliwy w ocenie perspektyw rozwoju sytuacji. Analogii szuka raczej w latach 2012-13.

— W drugiej połowie 2012 r. WIG20 rósł bez udziału małych spółek, by następnie na początku 2013 r. wejść w dynamiczną korektę. Wszystko to odbywało się bez istotnych napływów do funduszy akcji. Dopiero odbicie z wyznaczonego w tym czasie dołka wygenerowało po dwóch-trzech miesiącach — w sierpniu 2013 r. — bardzo dużą poprawę sentymentu i zostało zauważone przez indywidualnych inwestorów, co owocowało mocnymi napływami do funduszy małych spółek. Podobny trend mógłby w najbliższych miesiącach oznaczać poprawę w segmencie małych spółek, z których wiele jest obecnie atrakcyjnie wycenianych. Nadchodzący okres publikacji wyników będzie sprawdzianem, jak najmniejsze podmioty poradziły sobie z presją kosztową, i wpłynie na zachowanie ich notowań w najbliższych miesiącach. Mam jednak pewne obawy, czy ewentualna hossa w tym segmencie nie będzie li tylko dynamiczna i krótka — tłumaczy Bartosz Arenin.

Zarządzający podkreśla też, że nie można rozpatrywać sytuacji na naszej giełdzie w oderwaniu od głównych giełd świata.

— Nie wyobrażam sobie sytuacji, że w Stanach Zjednoczonych nastąpi załamanie hossy, a u nas indeksy nadal będą rosły.

Jeżeli spojrzymy na polską gospodarkę, to trudno dostrzec mi element, który jakoś istotnie pozytywnie wyróżniałby ją na tle innych krajów rozwiniętych. Brakuje nam innowacji, konkurencyjności podatkowej czy istotnych zasobów kapitałowych — wylicza Bartosz Arenin.

Banki w grze

Co może zagrażać dalszej hossie?

— Kluczowe jest to, co stanie się z inflacją i stopami procentowymi. Jestem zdania, że podejście banków centralnych do stóp procentowych zmieni się prędzej niż później. Pamiętajmy, że dopiero po kilku podwyżkach uwidacznia się ich negatywny wpływ na PKB, ale giełda dyskontuje przyszłość i w notowaniach akcji ten efekt zobaczymy wcześniej — tłumaczy Łukasz Wardyn. Paradoksalnie jednak wzrost stóp procentowych jest korzystny dla banków. A to właśnie one pokazały wczoraj siłę na warszawskiej giełdzie. Co natomiast jest zgodne z prognozami Vestor DM, który rekordu wszech czasów indeksu WIG spodziewał się właśnie w pierwszym kwartale 2018 r. — Powinniśmy poczekać na wyniki spółek za czwarty kwartał 2017 r. i prognozy zysków na 2018 r. Jeżeli przekroczą oczekiwania, rekord indeksu WIG zostanie pobity już na dobre. Kluczową rolę odegra w tym dynamika wzrostu zysków sektora bankowego — komentuje Tomasz Bardziłowski, wiceprezes Vestor DM.

 

Kiedy WIG ustanawiał poprzedni rekord

Premierem Polski był Jarosław Kaczyński. Trwał wówczas kryzys gabinetowy, w trakcie którego Andrzej Lepper został zdymisjonowany w związku z aferą gruntową. W wyniku rozpadu większości parlamentarnej w październiku doszło do przyspieszonych wyborów. Prezydentem był Lech Kaczyński. Andrzej Duda pełnił funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, na czele którego — tak jak dziś — stał Zbigniew Ziobro. Petrolinvest był w przededniu debiutu na GPW (16 lipca 2007 r.). Litr benzyny Pb 95 kosztował 4,46 zł (obecnie 4,70 zł). Płaca minimalna brutto wynosiła 936 zł (obecnie 2100 zł). Przeciętne wynagrodzenie brutto wynosiło 2893,57 zł (obecnie grubo ponad 4000 zł brutto). Indeks SP500 wynosił nieco ponad 1500 pkt. Obecnie przekracza 2800 pkt. Dolar kosztował 2,75 zł, frank szwajcarski był po 2,25 zł, za euro płacono 3,75 zł, a za funta brytyjskiego 5,53 zł. Robert Lewandowski był zawodnikiem Znicza Pruszków. Na ukończeniu była pierwsza część gry komputerowej „Wiedźmin” (premiera odbyła się w październiku). Prowadzona przez Leo Benhakkera reprezentacja Polski zajmowała 21. miejsce w rankingu FIFA. Asystentem Holendra był Adam Nawałka, który wprowadził biało-czerwonych do pierwszej dziesiątki tego rankingu (obecnie 7. miejsce). Pierwszy iPhone był w sprzedaży od zaledwie tygodnia. Dziś dostępna jest już dziesiąta generacja iPhone’ów. Mateusz Morawiecki od 2 miesięcy był prezesem BZ WBK. Obecnie od blisko 2 miesięcy jest premierem. Donald Trump był biznesmenem i celebrytą, który miał za sobą czynny udział w zawodach wrestlingu. Prezydentem USA był George Bush (w czerwcu odwiedził Polskę), zaś Barack Obama pełnił mandat senatora ze stanu Illinois. Władimir Putin był prezydentem Rosji. Rok później został premierem, a pięć lat później wrócił na prezydencki fotel. Po marcowych wyborach zapewni sobie mandat na kolejne 6 lat.

Michał Żuławiński, Bankier.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / WIG miał trudną drogę po rekord