Te czynniki skutecznie osłabiają stronę popytową na rynkach akcji i zmniejszają skalę odreagowania. Po nieco wyższym otwarciu indeks Dax wrócił do poziomu wczorajszego zamknięcia, a indeksy w Paryżu i Londynie zachowują się z podobną rezerwą.
Amerykańskie kontrakty nadal sugerują płaskie otwarcie, co cementuje stagnacyjną tendencję w Europie. Nieznaczna poprawa nastrojów w sektorze bankowym i nieco wyższe notowania spółek surowcowych nie jest w stanie znacząco zmienić obrazu rynku.
Powyższy schemat obowiązuje również na warszawskim rynku, gdzie po początkowym wzroście indeksu blue chipów o ponad 1 proc., do poziomu 2666 pkt., nastąpiła niewielka kontrakcja podaży. Indeksy segmentu mniejszych spółek w ogóle za to nie dostąpiły łaski wzrostu i zgodnie notują niewielkie minusy. Zniechęcenie do handlu kłuje w oczy, znajdując wyraz w śladowych obrotach na poziomie 150 mln zł.
Liderami wśród największych spółek są PKO BP i KGHM, przyzwoicie wypadają także PKN i TP. Pekao jest dzisiaj relatywnie słabe, a najgorzej radzi sobie Lotos. Podobnie Petrolinvest - traci, mimo bliskich szczytu notowań ropy. Statystycznie jednak na szerokim rynku dominują spółki tracące na wartości, którym przewodzą obecnie Yawal i Novita. Taki układ sił zapowiada w najlepszym razie stagnacyjny przebieg notowań w sytuacji braku zainteresowania kupnem.
Żadnego wpływu nie wywarły na rynek dane opublikowane przez GUS o godzinie 10. Stopa bezrobocia wyniosła 10,1 proc., niemal idealnie schodząc się z prognozą, a dynamika sprzedaży detalicznej na poziomie 14,9 proc. okazała się nieco niższa od zakładanych 15,4 proc. Nowych zamówień przemysłowych przybyło w skali roku 4,1 proc., a wydajność pracy w przemyśle była w ciągu pierwszych 5 miesięcy br. wyższa o 4,9 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ub.r.
Obecnie głównym czynnikiem wpływającym - niestety, negatywnie - na notowania akcji jest droga ropa. Zanosi się na to, że do czasu publikacji danych w USA o godz. 15. i 16. nic tej zależności nie zmieni. Pozostaje mieć nadzieję, że poranne odbicie na Wig20 będzie stanowiło dostatecznie duży bufor chroniący przed pogłębieniem wczorajszego dołka.
Jako pierwszy zostanie opublikowany indeks Case-Shiller odzwierciedlający
zmiany cen nieruchomości w największych amerykańskich metropoliach. Spodziewany
jest odczyt na poziomie -15,9 proc. Godzinę później poznamy nastroje
amerykańskich konsumentów, mierzone wskaźnikiem optymizmu Conference Board.