Inwestorzy przerwali czarną serię spadków cen akcji na GPW. W czwartek WIG20 w dobrym stylu odbił 1,5 proc. w górę. Za wzrostem poszły obroty, wartość handlu akcjami największych spółek wzrosła do 440 mln zł.
Nie ma jednak powodów do hurraoptymizmu. Należy pamiętać, że odbicie nastąpiło ze świeżo wykopanego dołka. Jeden dzień wzrostów nie oznacza jeszcze zwrotu na rynku. Osiem poprzednich sesji przyniosło ponad 6-proc. spadek wartości WIG20, co dobrze obrazuje siłę podaży. Od szczytu z końca lutego wskaźnik blue chipów stracił 10,7 proc., co jeszcze lepiej uświadamia, w czyich rękach leży obecnie inicjatywa.
Niewątpliwie czwartkowa sesja była ciekawa, w odróżnieniu od kilku poprzednich. Początek przyniósł mocny wzrost, który ustawił humory na dalszą część dnia. Więcej argumentów przemawiało za raczej słabym otwarciem — środowy duży spadek na Wall Street, brak wyraźnego kierunku na otwarciu sesji w Europie Zachodniej, wreszcie tracący na wartości złoty. Indeksy GPW wystartowały jednak na 1-proc. plusie.
Był to zaskakujący zwrot, bo jeszcze na zamknięciu poprzedniej sesji inwestorzy ewakuowali się z rynku, czego wyrazem było zamknięcie na najniższym poziomie dnia. Tymczasem na początku sesji czwartkowej inwestorzy dosłownie wyrywali sobie akcje z rąk, co widać było po dwukrotnie wyższych niż dzień wcześniej obrotach w tej fazie notowań. Takiej sytuacji nie tłumaczyło ani zachowanie złotego, ani tym bardziej rynku węgierskiego, którego indeks tracił na wartości.
Wydaje się, że pesymizm w końcówce środowych notowań był już tak duży, że skusiło to większych graczy na kontraktach do zaskoczenia reszty rynku. Ci, którzy w środę zajmowali krótkie pozycje, następnego dnia jeszcze przed godziną 11 szybko musieli je zamykać, co obrazował gwałtowny spadek liczby otwartych pozycji. W kolejnych godzinach LOP znów rosła, tym razem jednak za sprawą zajmowania długich pozycji. Na zamknięciu futures na WIG20 osiągnęły wartość 1906 pkt, co daje 12-pkt bazę ujemną.
Końcówkę na rynku akcji ustawiło dobre otwarcie na Wall Street, której indeksy wzrosły po zaskakująco małej liczbie nowych bezrobotnych. Paradoksalnie, najmocniej podrożały walory KGHM, chociaż w Londynie miedź gwałtownie potaniała, a związkowcy Solidarności w Polskiej Miedzi zażądali 230-proc. podwyżek dla wszystkich pracowników. Podczas normalnej sesji doprowadziłoby to do poważnego spadku KGHM, lecz w czwartek kurs… zyskał 2,6 proc. Uzasadnienie ma natomiast zwyżka PKN Orlen po środowej zgodzie Komisji Europejskiej na przejęcie 62,99 proc. akcji czeskiego Unipetrolu.