Windykacja jest znana od starożytności

Marta Walczak
opublikowano: 09-05-2011, 00:00

Odzyskiwacze długów pukali do drzwi dłużników już w starożytnym Rzymie. Ale od tamtego czasu w windykacji wiele się zmieniło.

W czasie wieloletniej działalności spece od odzyskiwania długów ulepszyli swoje usługi

Odzyskiwacze długów pukali do drzwi dłużników już w starożytnym Rzymie. Ale od tamtego czasu w windykacji wiele się zmieniło.

Pojęcie windykacja wywodzi się z czasów starożytnego Rzymu i postępowania zwanego rei vindicatio, co oznacza "rzeczy wydobycie", a w dowolnym tłumaczeniu "postępowanie wydobywcze". Jego celem było podjecie skutecznych działań zmierzających do odzyskania rzeczy, które znalazły się w posiadaniu osoby nieuprawnionej. Współczesny windykator nadal ma za zadanie odzyskanie wierzytelności, jednak dzisiejszą windykację wyróżnia przede wszystkim szybkość działania.

Dla kogo

— Windykatorzy nie mieliby pracy, gdyby wymiana handlowa odbywała się za gotówkę. Nie istniałoby wtedy ryzyko handlowe. Usługi windykacyjne przeznaczone są natomiast dla firm, które większość swoich towarów lub usług sprzedają z odroczonym terminem płatności, czyli w krótkoterminowym kredycie kupieckim. To normalna praktyka w większości branż. W przypadku przedsiębiorstw, które współpracują z dużą liczbą kontrahentów, mają wielu nowych klientów czy eksportują, nie znając zagranicznych odbiorców, to ryzyko dodatkowo rośnie, ponieważ dla dostawcy kontrola dużej grupy klientów stanowi poważny problem — mówi Joanna Syzdół, dyrektor biura windykacji w Coface Poland.

W takiej sytuacji pomocny jest windykator, który zdejmuje z przedsiębiorcy obowiązek kontroli odbiorców, a w razie potrzeby ściąga z nich należności.

— Wierzyciel, czyli np. instytucja finansowa, operator telekomunikacyjny czy telewizyjny lub po prostu statystyczny Kowalski chce możliwie szybko odzyskać należne mu środki. Mogą to być np. pożyczone pieniądze lub nieopłacony abonament. Dłużnik w tym czasie ma zwykle trudności ze zgromadzeniem sumy potrzebnej do uregulowania długu. Przyczyny są często niezależne od niego. Może to być np. utrata pracy, długotrwała choroba czy przeliczenie się z własną zdolnością spłaty zobowiązań — mówi Piotr Krupa, prezes firmy Kruk.

Ściąganie długów

Przedsiębiorstwa na różne sposoby radzą sobie z odzyskiwaniem należności. Niektóre tworzą własny dział windykacji, a inne oprócz swoich windykatorów opierają się na współpracy z zewnętrznymi firmami. Kolejnym rozwiązaniem jest całkowite oddanie się w ręce specjalistów.

— Średnie i duże firmy działające w sektorze B2B, które nie mają dużej liczby dłużników, najczęściej najpierw negocjują z nimi samodzielnie. W imieniu firmy zajmują się tym kontrolerzy finansowi, księgowy, prezes. Jest to oczywiście podyktowane chęcią zachowania dobrych relacji z kontrahentami. Takie polubowne załatwianie sprawy często się przeciąga i dopiero po pewnym czasie firma decyduje się przekazać sprawę do zewnętrznej windykacji — twierdzi Joanna Syzdół.

Inaczej sytuacja wygląda w przypadku korporacji, które współpracują ze sporą liczbą klientów, w tym nie płacących regularnie, których odsetek sięga zwykle 20-30 proc. Takie firmy najczęściej mają własne rozbudowane działy windykacji. Zespoły te prowadzą pierwszy etap windykacji przez średnio dwa miesiące, a następnie sprawy, których nie udało się im załatwić, przekazują zewnętrznym firmom.

— Duże korporacje współpracują najczęściej z kilkoma zewnętrznymi partnerami i dzielą swój portfel należności. Następnie kwoty nieodzyskane przez firmę A mogą trafić do obsługi przez firmę B jako należności z wyższą prowizją. Podobnie kwoty nieodzyskane przez firmę B klient może przekazać do odzyskania firmie A. Tworzenie własnych rozbudowanych działów windykacji nie jest opłacalne ze względu na nakłady, które firma musiałaby ponieść. Jest to np. opłacenie pracowników, wyposażenie stanowisk call-center, oprogramowanie, rozliczanie, statystyki itp. Należy pamiętać, że utrzymanie takiego działu to stały koszt. Firmie windykacyjnej klient płaci zaś za efekt jej działań — tłumaczy Joanna Syzdół.

Najpierw polubownie

Firmy windykacyjne stosują wiele sposobów, które pomagają odzyskać długi. Pierwszym krokiem jest polubowna rozmowa, która w wielu przypadkach jest bardzo skuteczna.

— Windykatorzy stosują metody polubowne: rozmowy telefoniczne, wiadomości głosowe i SMS, pisma z wezwaniem do zapłaty oraz bezpośrednie spotkania. Niektóre firmy uruchamiają też narzędzia elektroniczne, np. internetowy system e-Kruk, który umożliwia wygodne zarządzanie zadłużeniem bez wychodzenia z domu, przez całą dobę. Gdy metody polubowne nie przyniosą oczekiwanego skutku, dłużnik musi się liczyć z konsekwentnymi i bardziej zdecydowanymi działaniami. Należą do nich wpis do biura informacji gospodarczej, postępowanie sądowe, a na dalszym etapie także egzekucja komornicza — tłumaczy Piotr Krupa.

W 2008 r. kierowana przez niego firma wprowadziła pierwszą na polskim rynku strategię ugodową. W jej ramach windykator koncentruje się głównie na pomocy dłużnikowi w spłacie jego zobowiązania.

— Przy takim podejściu osoba zadłużona staje się głównym klientem firmy windykacyjnej. Windykator oferuje zatrzymanie sprawy na etapie polubownym, podpisanie ugody i umożliwienie spłaty zadłużenia w dogodnych dla dłużnika ratach. Można więc powiedzieć, że powstała zupełnie nowa usługa finansowa. Dzięki niej wierzyciel stopniowo odzyskuje swoje pieniądze, a dłużnik krok po kroku wychodzi z pętli zadłużenia — podsumowuje Piotr Krupa.

okiem praktyka

Sporo robimy własnymi siłami

Mateusz Grobelny, dyrektor handlowy Lakma Sat

Niestety, w dalszym ciągu problemy i opóźnienia w płatnościach na rynku budowlanym są czymś stosunkowo powszechnym. Z usług firm windykacyjnych korzystamy w ostateczności. Najpierw informacje o opóźnieniu płatności trafiają do naszego działu, który zajmuje się ich odzyskiwaniem. Nasi pracownicy kontaktują się z dłużnikiem. Jeżeli wykazuje on chęć współpracy, to razem staramy się znaleźć rozwiązanie sytuacji. Bezpośredni kontakt naszego pracownika z firmą, która winna jest nam należności, w większości przypadków jest najskuteczniejszy. Jeśli jednak takie rozwiązanie się nie sprawdza, wtedy korzystamy z rozwiązań zewnętrznych.

Korzystamy z usług firmy windykacyjnej, z którą podpisaliśmy stałą umowę o współpracy. Współpracujemy również z KRD, co daje nam możliwość uzyskania raportów o klientach oraz dopisania informacji o zadłużeniu do bazy KRD. Staramy się dobierać rzetelnych partnerów, których jednak nie ominął kryzys gospodarczy. W czasie spowolnienia gospodarczego zauważyliśmy większe opóźnienia w płatnościach i firma windykacyjna, z którą współpracujemy, miała więcej pracy. Na szczęście najgorsze w sektorze budowlanym mamy już za sobą i zaleganie z płatnościami zdarza się naszym klientom coraz rzadziej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Walczak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu