Windykator ratuje kosmetyczną firmę

Alina Treptow
opublikowano: 2016-06-29 22:00

Prezes GetBacku ocalił przed bankructwem marki Mincer Pharma oraz Evrēe. Chce stworzyć polskiego L’Oreala.

Szacuje się, że jedynie co trzecie przejęcie daje oczekiwane rezultaty. Nie przyniosła ich akwizycja, o której pisaliśmy rok temu. Wówczas firma kosmetyczna Janina Mincer MCR Corporation (właściciel marki Mincer Pharma) została kupiona przez MCR Corporation. Według naszych informacji, transakcja odbiła się czkawką całej grupie, która kilka miesięcy temu otarła się nawet o upadłość.

WYSOKO MIERZY:
WYSOKO MIERZY:
Konrad Kąkolewski, prezes GetBacku, chce stworzyć polskiego L’Oréala. Motorem rozwoju mają być nowe marki oraz rynki zagraniczne.
Marek Wiśniewski

Wtedy na scenę wkroczył Konrad Kąkolewski, prezes GetBacku, spółki specjalizującej się w zakupie wierzytelności. Menedżer, obecnie największy udziałowiec kosmetycznej grupy, potwierdza, że spółka znajdowała się w bardzo trudnej sytuacji. Bez działań naprawczych i wsparcia finansowego dokonałaby żywota.

— Obecnie jestem właścicielem 80 proc. udziałów firmy. Prywatnie zainwestowałem w nią kwotę do 10 mln zł. Po 10 proc. udziałów pozostało w rękach dotychczasowych właścicieli Anny Mrowińskiej oraz Mirosława Bryka. Zgodnie z umową ich udział może się zwiększyć do 15 proc. — informuje Konrad Kąkolewski.

Alternatywa dla Francuzów

Menedżer informuje, że kończy etap porządkowania kosmetycznejgrupy. Z racji tego, że to GetBack jest jego podstawowym wyzwaniem zawodowym, władze nad spółką sprawuje Mirosław Bryk. Choć jeszcze kilka miesięcy temu kosmetyczna grupa walczyła o życie, teraz jej przedstawiciel zapowiada walkę nie o przetrwanie, ale wzrost sprzedaży i udziałów rynkowych.

— Naszą ambicją jest stworzenie polskiego L’Oréala. Planujemy wdrożyć strategię 3-4-5, czyli zająć trzecie miejsce w czterech grupach produktowych na pięciu rynkach — wyjaśnia Konrad Kąkolewski.

Wśród kategorii produktowych są m.in. balsamy i kremy pielęgnacyjne, a wśród rynków, oprócz Polski, odlegle Chiny i Indie. Daleki Wschód wydaje się dobrym kierunkiem, szczególnie w kontekście marki Mincer Pharma, kojarzonej z kosmetykami naturalnymi. W Polsce panuje na nie moda od kilku lat, w Azji — od kilkudziesięciu. W planach nowego inwestora jest też odświeżenie marki Mincer — ma być wyżej pozycjonowana. Oprócz tego pojawią się również nowe brandy.

— Pierwszy będzie konkurencją dla marki L’Oréal, drugi będzie pozycjonowany jeszcze wyżej. Trzeci będzie reprezentantem segmentu ekonomicznego — informuje Konrad Kąkolewski.

Recepta na produkcję

Inwestor nie musi się bać o marketing i sprzedaż. Dotychczasowi właściciele przez wiele lat zdobywali doświadczenie we francuskim L’Oréalu. Po odejściu z koncernu założyli firmę Skinea Polska, która sprzedaje do dużych sieci handlowych i drogeryjnych kosmetyki pod marką Evrēe. Nie dysponowali jednak własnym zakładem produkcyjnym. Zdaniem jednego z naszych rozmówców, który zastrzega anonimowość, to mogła być praprzyczyna problemów. Kupiona rok temu spółka Janina Mincer MCR Corporation była właścicielem zakładu produkcyjnego pod Warszawą.

— Posiadanie własnego zakładu produkcji kosmetyków to nie lada wyzwanie. Dużo prostszym i często lepszym rozwiązaniem jest outsourcing. W przypadku inwestycji w Mincer Pharma, o ile kompetencje w zakresie sprzedaży i marketingu były na bardzo wysokim poziomie, zabrakło kogoś, kto uporządkuje na nowo organizację i jej finanse. Przy takiej skali było to konieczne — mówi prezes spółki kosmetycznej, który zastrzega anonimowość. Joanna Draniak-Kicińska, prezes Bandi Cosmetics, uważa, że prowadzenie firmy kosmetycznej wraz z produkcją to nie lada wyzwanie.

— Spełnienie wymogów, ciągłe kontrole i spięcie tego wszystkiego finansowo to nieustanna walka — podsumowuje Joanna Draniak-Kicińska. © Ⓟ